Poprą, nie poprą?

Poprą, nie poprą?

Posłowie SLD nie są jednomyślni w sprawie raportu posłanki Błochowiak, dotyczącego tzw. afery Rywina. Kilku z nich wyraża się o nim niepochlebnie i sugeruje, że go nie poprze.
Wiceszef klubu SLD Ryszard Kalisz powiedział, że wcale nie uważa, żeby raport Anity Błochowiak oddawał rzeczywistość. - Nie jest to raport, pod którym mógłbym się podpisać, "a wręcz przeciwnie".

Oświadczył, że był zaskoczony, że komisja przyjęła właśnie ten raport. "I szczerze mówiąc, wcale nie przewiduję, że będę za tą wersją głosował" - dodał. Pytany za jakim raportem zatem zagłosuje, powiedział, że zanim podejmie decyzję, musi przeczytać pozostałe. Jego zdaniem, w przypadku głosowania nad sprawozdaniem komisji śledczej nie jest konieczne wprowadzanie dyscypliny klubowej.

Także wicepremier Józef Oleksy powiedział w radiowych Sygnałach Dnia, że  komisja śledcza, przyjmując raport Błochowiak, podjęła "decyzję sensacyjną".

"Nie wiem, czy to jest autorstwo SLD. Ludzie oddelegowani do tej komisji mieli świadomość, że działają w swoim imieniu, a nie w  imieniu partii politycznych, że tworzą ciało ponadklubowe, które ma rozstrzygać, publicznie na dodatek, bardzo ważną sprawę w  kraju (...). Nie traktuję ludzi z SLD w tej komisji jako przedstawicieli i emisariuszy SLD czy wykonawców poleceń SLD, bo od początku nie takie było założenie" - wyjaśnił.

Wicepremier nie chciał jednak ujawnić, jakie jest jego zdanie w  kwestii tej afery. - Raport Błochowiak trafi na plenarne posiedzenie Sejmu i "będzie tam głosowany i dyskutowany, i wcale nie wiadomo jeszcze, jak to się skończy" - podkreślił.

Od raportu Błochowiak nie odcina się natomiast wiceszef klubu SLD, wicemarszałek Senatu Ryszard Jarzembowski. "To jest moja koleżanka klubowa i wydaje mi się, że była jedną z jaśniejszych postaci tej komisji, nie tylko ze względu na urodę" - powiedział. Wyjaśnił, że "w detalach" nie zna treści raportu Błochowiak, ale jak zaznaczył, "jego główna teza, że afera Rywina była zmontowana po to, żeby wylać ile się tylko da pomyj na SLD", mu odpowiada.

Jego zdaniem, nikt nie przedstawił dowodów na istnienie "grupy trzymającej władzę". "To były tylko hipotezy posła z Krakowa, nazwiska nie pamiętam, i drugiego posła, którego trafnie określił pewną liczbą premier Leszek Miller" - oświadczył.

Z kolei lider SLD Krzysztof Janik pytany o decyzję komisji śledczej, powiedział, że "w tego rodzaju kwestiach każdy członek klubu SLD rozstrzyga na podstawie własnej wiedzy i własnego sumienia". "Mnie nic do tego. Ani tą sprawą się nie zajmowałem, ani żadnego wpływu na nikogo nie wywierałem" - powiedział.

Pytany, czy przyjęcie raportu Błochowiak jest wynikiem układu zawartego w tej sprawie między SLD, Samoobroną i posłem Bohdanem Kopczyńskim (niezrz.), co sugeruje szef komisji Tomasz Nałęcz (SDPL), odparł: "nie wiem, proszę o to pytać moich kolegów z komisji".

Tymczasem wtorkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że to właśnie na polecenie Janika posłowie SLD zasiadający w komisji przegłosowali raport Błochowiak, który mówi, że Rywin działał sam.

Na razie klub Sojuszu nie podjął jeszcze decyzji, czy wprowadzi dyscyplinę w głosowaniu nad raportem przygotowanym przez Błochowiak (SLD).

W swym raporcie Błochowiak napisała m.in., że Rywin przychodząc do Agory nie był wysłannikiem "grupy trzymającej władzę", gdyż ta  w ogóle nie istniała.

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także