Z życia koalicji

Z życia koalicji

  • Mamy raport! Okazało się, że sprawę Rywina najlepiej wyśledziła WC Kaczka. Kluczowe dla afery były toalety Agory, jej pionowe korytarze i międzygalaktyczny spisek pedałów. Żeby to wykryć, trzeba było tęgiego łba. Podobno Marek Pol chciałby sobie przeszczepić jej mózg.
  • W komisyjnym głosowaniu wyszło też na jaw, że grupę trzymającą władzę nagle dojrzał Bogdan Lewandowski (SDPL), który jeszcze dwa tygodnie wcześniej nie mógł jej znaleźć. Z kolei Jerzy Szteliga (wierny SLD) równie nagle przestał widzieć w aferze Rywina cokolwiek złego, choć wcześniej odgrażał się nawet Kwaśniewskiemu, że go przed komisją postawi. Sugerowanie, że to z powodów politycznych, jest obelgą. Po prostu obu we śnie ukazał się Rywin i prawdę im objawił. Każdemu inną.
  • Tchórze, dezerterzy, renegaci - tak niezastąpiony Ryszard Jarzembowski (SLD) mówi o swych niedawnych serdecznych przyjaciołach, obecnie w SDPL. Rysiu, śmielej, toż to zwyczajni trockiści, bucharinowcy i mieńszewicy!
  • Głównym zajęciem Marka Belki stało się ostatnio przechadzanie. Belka przechadza się po Sejmie i od każdego napotkanego polityka (chyba że akurat spotka kogoś od borówek) słyszy "nie". Kandydat na premiera nieszczególnie się tym przejmuje, bo wie, że ma w ręku argument nie do odrzucenia - jak nie ja, to wcześniejsze wybory, czyli diet mniej. Widać chce wziąć Sejm nie tyle głodem, ile jego wizją. Wizjoner.
  • Ale spryciule z SLD są odporne na te wizje i mają swoją. Ich plan jest prosty: zamiast Belki - Oleksy. A Józef Oleksy tym razem nawet nie udaje, że hamletyzuje, tylko głośno krzyczy "a i owszem, zgadzam się". Na jowialnego Józka łaskawszym okiem patrzą też chłopy, choć woleliby Wojciechowskiego. Naszym zdaniem, trzeba znaleźć kandydata kompromisu, co to i jowialny jest, i na biznesie się zna. Lew Rywin?
  • Człowiek o niebanalnej urodzie, rzecznik SLD (to oni jeszcze istnieją?) Jerzy Wenderlich nie najlepiej czuje się u nas, na prowincji, i postanowił podbić salony. W perspektywie salony europejskie, bo jego potężna partia wystawia jego kandydaturę do europarlamentu, ale na razie Wenderlich inne salony podbija, kosmetyczne. Dobrzy ludzie przyuważyli go ostatnio, jak zażywał solarium. Panie Jurku, opalenizna to imponuje jeszcze na Białorusi, a i to wschodniej. W Brukseli nikt już na to nie leci.
  • Nie zapomina o swym zapleczu Aleksander Kwaśniewski. Ostatnio ułaskawił młodzieńca, który z kumplami napadał z bronią w ręku na ludzi, okradał ich i dostał za to trzy lata mamra. Krewki ów młodzieniec, Łukasz, przypadkiem czystym jest synem senatora SLD Zbigniewa Gołąbka. "To dobre dziecko" - zapewnia tatuś. Jasne, dusza człowiek, wrażliwy, tylko miał nieszczęśliwe dzieciństwo, bo ojciec do SLD wstąpił.
  • A skoro Kwaśniewski już się na Gołąbkach poznał, to będzie miał okazję do kolejnych aktów, bo to niezła rodzinka. Otóż starszego syna senatora Adama (wiadomo: nieszczęśliwe dzieciństwo, ojciec komunista) prokurator oskarża, że rąbnął rury miedziane za 400 tys. zł. Kłopoty ma też tatuś (ba, dwóch takich synalków!), który usiłował z Adasia zrobić wariata, żeby go przed więzieniem obronić, a teraz i jego oskarżył prokurator. A puenta? Pani Gołąbkowa - żona Zbigniewa, mama Adasia i Łukaszka - jest z wykształcenia prawniczką.
  • Biblia zrewidowana! W Wielki Piątek z pierwszej strony "Trybuny" Piłat oznajmił: "Nie umywam rąk". I choć to nie oryginalny rzymski Piłat, tylko polska podróbka, to na tematy biblijne Andrzej Piłat (SLD) też się wypowiada. "Mówią, że w tym rządzie Judasz był rudy" - dopytuje "Trybuna". "Na to wyszło" - przyznaje wiceminister. Nas jednak zafascynował inny wątek. Oto, co rzekł Piłat: "Nie chodzę do kościoła, ale w Wielki Piątek wieczorem będę świętować". A jak się świętuje Wielki Piątek poza kościołem? Kolędy będzie śpiewać?
Okładka tygodnika WPROST: 16/2004
Więcej możesz przeczytać w 16/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0

Czytaj także