Wieczerzak na wolności (aktl.)

Wieczerzak na wolności (aktl.)

Były szef PZU Życie, Grzegorz Wieczerzak opuścił areszt. Sąd wydał nakaz zwolnienia, po tym jak jego rodzina wpłaciła 2 mln zł kaucji.
Wieczerzak wyszedł z aresztu w warszawskiej Białołęce, krótko po godz. 17.00. Spędził w nim prawie 3 lata. Przyjechał po niego ojciec.

"Trzymać kogoś w więzieniu przez trzy lata i nie móc mu przedstawić racjonalnych zarzutów to klęska wymiaru sprawiedliwości" - powiedział po wyjściu Wieczerzak. "To, co znajduje się w aktach sprawy, zostało zręcznie zmanipulowane przez pana Kapustę (szef Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie)" - oświadczył.

Wieczerzak zapowiedział też, że na początku maja odbędzie się konferencja prasowa, na której wyjawi on m.in. to, co prok. Kapusta "utajnił w kwestii tego śledztwa" oraz to, co "zostało tak zmanipulowane, żeby osoby odpowiedzialne nie poniosły odpowiedzialności". Zapowiedział także, że ujawni "kilka afer, które Kapusta zataił".

Zygmunt Kapusta, który 15 kwietnia złożył dymisję na ręce Prokuratora Generalnego Grzegorza Kurczuka, pełni jeszcze funkcję szefa Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie do czasu znalezienia następcy. Po dymisji Kapusty media pisały, że najbardziej zaszkodziła mu sprawa Wieczerzaka, w której okazało się, że akt oskarżenia oparto o przeszacowaną opinię biegłej, której kompetencje poddano w wątpliwość. Po wyjściu Wieczerzaka z aresztu Kapusta był nieuchwytny.

Postanowienie, na mocy którego były prezes PZU Życie mógł opuścić areszt wydał w poniedziałek przed godz. 15 warszawski Sąd Rejonowy. Zamknięte dla publiczności i prasy posiedzenie sądu trwało ponad pół godziny. Po jego zakończeniu obrońca Wieczerzaka mec. Czesław Jaworski poinformował, że prokuratura chciała odroczenia decyzji sądu ze względu na to, że nie rozpatrzono jeszcze zażalenia, jakie prokuratura złożyła na zamianę aresztu na kaucję. "Sąd nie dopatrzył się w tym wniosku podstaw prawnych ani merytorycznych" - powiedział rzecznik sądu Wojciech Małek. Sędzia przypomniał, że oprócz 2 mln zł kaucji, sąd nałożył na Wieczerzaka zakaz opuszczania kraju, unieważnił jego paszport, zobowiązał do nieopuszczania bez zgody sądu miejsca zamieszkania na dłużej niż trzy dni, nakazał dwa razy w tygodniu meldować się w komendzie policji i zakazał jakichkolwiek kontaktów ze świadkami występującymi w sprawie oraz  pracownikami PZU Życie.

Zażalenie prokuratury wraz z wnioskiem obrony o zmniejszenie kaucji zostanie rozpatrzone w innym terminie. Obrona - jak oznajmił mec. Jaworski - zastanawia się jednak, czy podtrzymywać swój wniosek.

Poniedziałkowe postanowienie sądu otworzyło Wieczerzakowi drogę na  wolność. Krótko po zakończeniu posiedzenia faks z postanowieniem sądu trafił na biurko naczelnika aresztu w warszawskiej Białołęce. Niezależnie od tego, do aresztu udał się kurier z kompletem oryginalnych dokumentów, bo - jak wyjaśniła rzeczniczka Służby Więziennej kpt. Luiza Sałapa - "nie zwalnia się na faks".

Do czasu otrzymania kompletu dokumentów niezbędnych do  zwolnienia, za murami aresztu trwały formalności. Władze więzienne przygotowują aresztowanego do wyjścia na wolność w ten sposób, że  sprawdzają, czy ma własne ubranie nadające się do wyjścia, zwracają mu depozyt pieniężny (jeśli osadzony miał pieniądze w  chwili aresztowania lub w czasie pobytu w areszcie wpłacała mu je  rodzina). Potem następują oględziny lekarza oraz rozmowa z  więziennym wychowawcą. "Wychowawca przypomina, że na wolności trzeba postępować zgodnie z prawem i zasadami współżycia społecznego i że trzeba się stosować do wszystkich postanowień sądu" - wyjaśniła Luiza Sałapa.

W środę - kolejna rozprawa w procesie PZU Życie, który trwa do 27 maja 2003 r. Wieczerzak został w nim oskarżony o działanie na  szkodę spółki, którą kierował, co miało spowodować łączne straty w wysokości 173,5 mln zł. Grozi mu do 10 lat więzienia. Z Wieczerzakiem na ławie oskarżonych zasiada kilka innych osób, także oskarżonych o  przestępstwa finansowe.

Podczas ostatnich rozpraw oskarżenie Wieczerzaka poddano w  wątpliwość - okazało się bowiem, że biegła, która wyliczała straty PZU Życie, znacznie je zawyżyła. To dało obronie i samemu podsądnemu skuteczną podstawę do wniosku o zwolnienie go z  aresztu, by mógł - tak jak pozostali podsądni - odpowiadać z  wolnej stopy.

oj, em, pap

Czytaj także

 0