Mangamania

Mangamania

Glen musi pomóc załodze statku kosmicznego. Wkrótce stanie oko w oko z legendarnym potworem Zeiramem... Córka znanego architekta Aeda rozwiązuje tajemnicę jego śmierci. Odnajduje projekty opatrzone kryptonimem Silver Eye... - W mandze może się zdarzyć wszystko. To nie jest zwykły komiks, tu śmierć bohatera jest dla czytelnika prawdziwym szokiem. Bo manga ma w sobie coś z narkotyku - twierdzi Paweł Musiałowski z "Kawaii", magazynu dla miłośników mangi i anime. Grono fanów japońskich komiksów i kres- kówek ma już w Polsce własne pis- ma, kluby, programy telewizyjne.
Manga, czyli japoński komiks, nie jest wyłącznie książeczką dla dzieci. Dla studentów i dorosłych rysuje się mangi sportowe, przygodowe, kulinarne (obok głównego wątku podawane są przepisy), przeznaczone są również dla hazardzistów (czytelnik poznaje nowe techniki gry), emerytów bądź górników. Istnieją także erotyczne (nawet w wersji hard, często cenzurowane), a kilka lat temu pojawiły się komiksy wprowadzające młodych ludzi w życie zawodowe: podejmują tematy z zakresu ekonomii, prawa i zarządzania. - Manga to recepta na życie. Japońska pani domu zamiast nowej książki kucharskiej kupuje mangę kulinarną, a miłośnik motoryzacji zamiast albumu komiks o samocho- dach - mówi Shin Yasuda z firmy J.P. Fantastica, wydawcy dwóch mang na naszym rynku, w tym jednej o historii Polski od XVII do XIX w.
Japońskie mangi są najczęściej czarno-białe, a ich charakterystyczni bohaterowie, rysowani śmiałą, perfekcyjną kreską, walczą ze złem, z przybyszami z kosmosu albo... zepsutą pralką. W Japonii komiksy najpierw drukowane są w odcinkach (co tydzień lub co miesiąc) w specjalnych magazynach z makulaturowego papieru. Taka "gazeta" o grubości polskiej książki telefonicznej jest stosunkowo tania i po przeczytaniu po prostu wyrzuca się ją do kosza. Mangi, które najbardziej spodobają się czytelnikom, drukowane są w formie książeczek. - W Japonii jest to potężny przemysł. Komiksy stanowią już połowę całego rynku wydawniczego, a najpopularniejsze historie osiągają nakład 6 mln egzemplarzy miesięcznie. Czyta je każdy Japończyk: dziecko, biznesmen, gospodyni domowa i polityk. Miłośnicy mang spotykają się w klubach . Miliony ludzi zajmują się rysowaniem, a obroty dwudniowego konwentu, na którym można kupić komiks od autorów fanzinowych serii, sięgają 2 mln dolarów - przekonuje Robert Korzeniewski z "Planet Manga".


Japońskie komiksy wprowadzają młodych ludzi w świat ekonomii, prawa i zarządzania

Fani mangi i anime (filmów animowanych opartych na scenariuszach japońskich komiksów) są w Japonii nazywani Otaku. Twierdzą zgodnie, że komiks albo kreskówka to kompendium wiedzy o świecie. Tu nie ma sztucznych happy endów, a postacie borykają się z prawdziwymi problemami. - Japoński Otaku stara się żyć tak jak jego ulubieni bohaterowie. Gromadzi gadżety, ubrania, oryginalne folie do filmów, modele postaci. Potrafi nawet przejąć pewne cechy osobowości ulubionego bohatera. Niektórzy ludzie wiedzą dosłownie wszystko o danej serii. Potrafią godzinami spierać się o sens jakiejś akcji czy trafność tłumaczenia - przekonuje Arkadiusz Cicholiński, współorganizator czwartej edycji polskiego konwentu miłośników mangi i anime Manga No Sekai. Jego kilkunastoletni uczestnicy nie pamiętają wprawdzie komiksów o przygodach porucznika Hansa Klossa, ale japońskie znają niemal na pamięć. - Prawdziwy Otaku żyje dla mangi - przekonują. Wydają własne fanziny, w fanklubach i na internetowych stronach spotykają wielbicieli komiksów. Z myślą o nich powstały już nawet pierwsze polskie manga-sklepy. Mimo że na naszym rynku pojawiły się już polskojęzyczne serie japońskich komiksów, kolekcjonerzy nadal wolą je zamawiać (telefonicznie lub przez Internet) we Francji, w USA albo bezpośrednio w Japonii.
Kreskówki, podobnie jak manga, kierowane są nie tylko do dzieci. Japońska telewizja wyświetla kilkadziesiąt seriali anime tygodniowo: nie brak wśród nich horrorów, filmów sensacyjnych czy erotycznych. Jaskółką anime w polskiej telewizji była "Załoga G", bijąca rekordy popularności pod koniec lat 70. Dwadzieścia lat później jej miejsce zajęła wyświetlana w Polsacie "Czarodziejka z Księżyca" - kilkunastoletnia bohaterka anime jest "piękną wojowniczką o miłość i sprawiedliwość". Zwolennikom kreskówek prawdziwe święto urządza Canal Plus - najlepsze japońskie anime emitowane są dwa razy w miesiącu w magazynie filmów krótkometrażowych "Superdeser".
- Japońskie anime niesłusznie kojarzy się Polakom wyłącznie z przemocą, krwią i pornografią. To znikomy procent wszystkich filmów, w dodatku zawsze opatrzony ostrzeżeniem "od 18 lat". Rodzice wypożyczający dla swoich dzieci kasety wideo z bajkami powinni częściej zwracać uwagę na takie ostrzeżenia - mówi Paweł Musiałowski.


Okładka tygodnika WPROST: 41/1998
Więcej możesz przeczytać w 41/1998 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0