Nie umrzemy za Niceę (aktl.)

Nie umrzemy za Niceę (aktl.)

Jan Truszczyński: Polska nie wyklucza zaakceptowania zmodyfikowanej zasady podwójnej większości. Rokita: z informacji rządu wynika, że okażemy honorową uległość wobec osi Paryż-Berlin.
Jan Truszczyński, przedstawiając w Sejmie informację o szczycie UE, który odbędzie się w czwartek i piątek w Brukseli, powiedział, że jest niemała i rosnąca szansa na zakończenie w nadchodzących dniach całości prac nad Traktatem Konstytucyjnym. Spośród kwestii, które pozostają do rozwiązania, najtrudniejsze są oczywiście: treść preambuły traktatu oraz  definicja systemu podejmowania decyzji w Radzie UE.

Polski rząd - jak przypomniał Truszczyński - chce wprowadzenia do treści preambuły odniesienia do tradycji chrześcijańskiej w Europie. "Kwestia ta będzie na stole negocjacji, mniemam, do samego finału, do ostatniej rundy rozmów" - powiedział. Jego zdaniem, dyskusja w tej sprawie będzie "bardzo, bardzo" trudna, ale - jak podkreślił - konieczne jest podtrzymanie naszego postulatu negocjacyjnego.

Z kolei, jeśli chodzi o sposób podejmowania decyzji w Radzie UE, Polska nie wyklucza zaakceptowania tzw. zasady podwójnej większości. Truszczyński zapewnił jednak, że nie ma mowy, by polski rząd zaakceptował tę zasadę bez systemu zabezpieczającego, służącego zapewnieniu równowagi między państwami UE, w postaci tzw. mniejszości blokującej.

W projekcie konstytucji Konwent Europejski zaproponował zasadę podwójnej większości, polegającą na tym, że do podjęcia decyzji przez Radę UE konieczne byłoby poparcie połowy państw reprezentujących co najmniej 60 proc. ludności Unii. Zasada ta podczas ubiegłorocznego szczytu w Rzymie była kwestionowana przez Polskę i Hiszpanię, które obstawały przy korzystniejszym dla nich systemie nicejskim.

Obecnie - zdaniem Truszczyńskiego, zasada ta w kształcie proponowanym w projekcie Traktatu nie mają szans na zaakceptowanie przez wszystkie 25 krajów UE, choć państwa ogólnie akceptują zasadę podwójnej większości. Kwestionowane są oba progi: 50 proc. państw i 60 proc. liczby ludności. Pojawiło się kilka propozycji modyfikacji tych progów. Jedna z nich zakłada podniesienie ich przy zachowaniu 10 punktów proc. różnicy między nimi: np. 55 proc. - 65 proc. Inna - popierana przez 13 małych i średnich krajów - zakłada parytetowy układ progów tzn. np. 50 proc. - 50 proc. czy 55 proc. - 55 proc. Polska - oprócz wprowadzenia mechanizmu tzw. blokującej mniejszości, popiera też ideę podniesienia obu progów: liczby państw i liczby ludności.

Jako bliskie rozwiązania określił kwestie liczebności Komisji Europejskiej w przyszłości oraz zasadę przewodnictwa Unii.

Podkreślił, że przedstawiciele rządu na szczycie "z całą pewnością nie przekroczą" określonych przez siebie warunków brzegowych kompromisu. Jego zdaniem, "wszystko wskazuje na to", że  na szczycie "całościowy, racjonalny, odpowiadający założeniom negocjacyjnym rządu polskiego kompromis okaże się możliwy do  znalezienia".

Sceptycznie do informacji wiceministra Truszczyńskiego odniósł się szef klubu PO Jan Rokita. - Platforma Obywatelska jest pełna obaw co do intencji premiera Marka Belki na unijnym szczycie w Brukseli - powiedział. "To, co mówi wiceminister MSZ Jan Truszczyński, prezydent Aleksander Kwaśniewski i premier Marek Belka, to jest koncepcja honorowego sposobu okazywania uległości" w Brukseli - ocenił Rokita i przestrzegł przed podpisaniem czegoś, co potem odrzuci polskie społeczeństwo. Jego zdaniem, "Polska będzie miała więcej kłopotu, a reputacja Polski będzie znacznie gorsza niż wtedy, jeśli nie podpiszecie".

W ocenie szefa klubu PO, oś francusko-niemiecka próbuje podporządkować sobie Komisję Europejską i Radę Europejską. Jak powiedział, zarówno ta sprawa, jak i wypowiedź kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera, który polskie podatki nazwał niedawno w Warszawie dumpingiem, "zaczyna przypominać jeden wielki absurd".

Rokita uważa, że rząd jest "piekielnie słaby", nie ma wotum zaufania, a partie polityczne, które opowiadają się za twardym stanowiskiem w sprawie Traktatu Konstytucyjnego, zdecydowanie wygrały wybory europejskie. "Uważam, że w takich warunkach zajęcie przez premiera Belkę stanowiska w Brukseli, które idzie w poprzek opinii publicznej w Polsce, w poprzek stanowiska Sejmu, jest samobójstwem politycznym" - podkreślił.

Rokity nie uspokaja wprowadzenie do zasady podwójnej większości mechanizmu zabezpieczającego, który ma dać Polsce tę samą siłę głosu w Radzie Europejskiej co system nicejski. Jego zdaniem, nie wiadomo bowiem, jakie są jego warunki brzegowe. Rokita zapytał też, czy rząd polski podpisze Traktat, jeśli Francuzi podtrzymają swój sprzeciw wobec odniesienia do chrześcijaństwa w preambule.

Podobne stanowisko prezentuje Polskie Stronnictwo Ludowe, które opowiada się za systemem nicejskim. W tej sprawie kompromisowe propozycje rządu - zdaniem PLS - nie  równoważą ewentualnych strat politycznych i legislacyjnych. Traktat Konstytucyjny nie może być przyjęty za wszelką cenę - powiedział Józef Zych (PSL). Podkreślił też, że sprawą ogromnej doniosłości dla Polaków jest preambuła do Traktatu Konstytucyjnego. "Kompromis, aby do konstytucji byłaby dołączona deklaracja z  odniesieniem do korzeni chrześcijańskich, to nie jest kompromis dobrej woli i jest nie do przyjęcia przez polskie społeczeństwo" -  ocenił Zych.

Jego zdaniem, Traktat Konstytucyjny powinien "honorować nasze wartości, naszą niezależność i konstytucję. W tym przedmiocie żadne kompromisy, o które tak zabiegają niektórzy politycy, nie są dopuszczalne" - oświadczył.

Szef LPR Marek Kotlinowski złożył nawet wniosek o odrzucenie informacji przedstawionej przez wiceministra Truszczyńskiego i zaproponował, by głosowanie nad informacją odbyło się w czwartek rano jeszcze przed rozpoczęciem unijnego szczytu w Brukseli, by "dać sygnał rządowi, że Sejm nie chce tej konstytucji, że Sejm uważa, że ta sprawa powinna być odłożona na później. (...) Rząd nie może podejmować zobowiązań, które będą ciążyły na  Polsce przez dziesięciolecia. Czas powiedzieć +nie+ UE" - podkreślił Kotlinowski.

Za tym, by nie zajmować ostatecznego stanowiska w sprawie Traktatu przemawia - jego zdaniem - to, że we wszystkich krajach eurosceptycy zyskują coraz większe znaczenie, premier Belka nie ma wotum zaufania, a LPR 30 kwietnia złożyła do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności z Traktatu Akcesyjnego konstytucją. LPR wierzy, że pokazanie tych argumentów i odłożenie tego problemu na później sprawi, że będzie narastał sprzeciw w UE wobec tej konstytucji - powiedział Kotlinowski. Jego zdaniem, treść unijnej konstytucji uzgadniano w wąskich gronach, bez procedur demokratycznych. "Ta pułapka skutkuje tym, że Polacy i nasz rząd są traktowani instrumentalnie. Czas prowadzić politykę aktywną, czas, by powiedzieć mocnym głosem: chcemy innej UE, chcemy innych rozwiązań traktatowych, a  projekt konstytucji wrzucamy do kosza" - podkreślił.

Jan Łączny (Samoobrona) przekonywał, że Unia Europejska nie zniszczy polskiej suwerenności pod warunkiem, że Polska przystąpi do renegocjacji Traktatu Akcesyjnego. Pytał, dlaczego polscy przedstawiciele w Konwencie UE, który przygotował projekt Traktatu Konstytucyjnego, wcześniej nie protestowali przeciwko niekorzystnym dla Polski zapisom.

Zaufanie do polskiego rządu deklaruje natomiast Socjaldemokracja Polska. "Mamy zaufanie, że negocjacje na szczycie UE doprowadzą do rozwiązania, które dla Polski będzie korzystne. Postawa ministra Włodzimierza Cimoszewicza w dotychczasowych negocjacjach zasługuje na specjalne podkreślenie" - oświadczył jeden z liderów SdPl Andrzej Celiński.

Chodzi o - jak wyjaśnił - wynegocjowanie rozwiązania kompromisowego. "Tak jak przystało na Europę XXI wieku, które będzie chroniło interes Polski i Europy, która nie będzie zdominowana przez żadne wielkie państwo. W debacie europejskiej dobrze byłoby odkurzyć pojęcie kompromisu i zrozumieć, że kompromis to nie jest stawianie zawsze i we wszystkim na swoim". Jego zdaniem, pozostawiając Polskę w izolacji, polskiego interesu z  całą pewnością się nie broni.

Celiński oświadczył też, że byłoby wielkim przywilejem i honorem dla Polski, gdyby tekst z preambuły polskiej konstytucji znalazł się w preambule konstytucji UE. "Nikogo nie rani, nikogo nie  wyklucza, mówi prawdę. W tej preambule Bóg nie dzieli, Bóg łączy". W jego opinii, jeżeli nie uda się uzgodnić takich sformułowań, to lepiej żeby w ogóle nie było preambuły w unijnej konstytucji. "Odwołanie do dziedzictwa tradycji chrześcijańskich nie jest potrzebne - wprowadza element podziału; co z Turcją w przyszłości, co z agnostykami - przecież i oni są obywatelami Unii" - dowodził Celiński.

"Kierunki myślenia" rządu w negocjacjach nad Traktatem Konstytucyjnym Unii Europejskiej popier także klub SLD. w przekonaniu, że jest to rząd, "który walczy o sprawy polskie i w ostatniej fazie dyskusji również tę twardość i troskę o interesy narodowe wykaże". - powiedział Jerzy Jaskiernia.

Jeżeli system nicejski nie jest możliwy do utrzymania - może go  zastąpić inny, taki, gdzie "interes polski zostanie wyraźnie dochowany" - uznał Jaskiernia. "Nie ma wątpliwości, że intencja polskiego rządu jest w tym zakresie klarowna" - ocenił. Jak podkreślił, opinia publiczna w Polsce musi mieć gwarancję, że  trudności wewnętrzne, które przechodzimy, "w żadnym stopniu nie  osłabią determinacji polskiego rządu do ochrony polskich interesów".

em, pap

Czytaj także

 0