Holokaust i wypędzenia to nie to samo

Holokaust i wypędzenia to nie to samo

Sąd Okręgowy w Hamburgu przyznał niemieckiej dziennikarce Gabriele Lesser rację w najważniejszym punkcie jej sporu z Niemieckim Związkiem Wypędzonych (BdV).
Sąd przyznał dziennikarce prawo do wyrażania oceny, iż pomiędzy decyzją Bundestagu o budowie Pomnika Ofiar Holokaustu a forsowanym przez Niemiecki Związek Wypędzonych (BdV) Centrum przeciwko Wypędzeniom zachodzi związek czasowy i przyczynowy, oddalając skargę przewodniczącej BdV Eriki Steinbach przeciwko takiej ocenie prezentowanej przez Lesser w publikacjach zamieszczanych w ubiegłym roku w niemieckich gazetach.

W dwóch innych punktach sędziowie przyznali natomiast rację szefowej BdV. Pod groźbą kary aresztu lub grzywny korespondentka niemieckiego dziennika "Tageszeitung" w Polsce nie może twierdzić, iż BdV do dziś nie odpowiedział na pokojowe posłanie biskupów polskich z 1965 roku, w którym znalazły się słowa: "przebaczamy i prosimy o przebaczenie".

Nie wolno jej także przypisywać Steinbach słów, iż obecnie nie trzeba (tak jak do Serbii w 1999 roku) wysyłać bombowców, aby pokazać Polakom, czym są "zachodnie wartości".

"Jestem zadowolona z orzeczenia sądu. Dla mnie sprawa jest zakończona" - powiedziała Lesser. "W najważniejszym punkcie sporu sąd rozstrzygnął na moją korzyść" - dodała.

Dziennikarka musi co prawda zapłacić dwie trzecie kosztów sądowych, jednak redakcje, z którymi współpracuje, gotowe są wyłożyć część tej kwoty.

W artykule opublikowanym w kilku niemieckich gazetach na jesieni ubiegłego roku Lesser informowała niemieckich czytelników o lękach i obawach panujących wśród Polaków w związku z planami budowy w Berlinie Centrum przeciwko Wypędzeniom. Wskazała na związek pomiędzy decyzją Bundestagu z 1999 roku o powstaniu Pomnika Ofiar Holokaustu a przedstawionym rok później przez Steinbach projektem Centrum jako pomnika dla niemieckich wypędzonych, podkreślając, że BdV chce obu tym sprawom nadać równą rangę.

Zdaniem BdV, pomiędzy obydwoma projektami nie było żadnego związku. Sąd oddalił jednak wniosek ziomkostw o zakazanie dziennikarce łączenia obu spraw. Sędziowie zwrócili uwagę na to, że obie sprawy łączyły w swoich doniesieniach także agencje prasowe.

W kwestii cytatu z wypowiedzi Steinbach Lesser uznała wyrok sądu. Zapowiedziała, że będzie posługiwać się dosłownym cytatem, którego brzmienie jest - jak twierdzi - "jeszcze bardziej drastyczne". W  artykule opublikowanym w 1999 roku na łamach "Sueddeutsche Zeitung" Steinbach napisała: "Nie potrzeba samolotów bojowych. Wystarczy zwyczajne +weto+ wobec przyjęcia (do UE) nierozsądnych kandydatów".

Komentując orzeczenie w sprawie posłania biskupów Lesser podkreśliła, że jej ocena jest zgodna ze stanowiskiem arcybiskupa lubelskiego Józefa Życińskiego.

Związek Wypędzonych uznał wyrok sądu za "sukces wolności prasy". W wydanym oświadczeniu BdV podkreślił, że orzeczenie przerwało "nieprawdziwe relacje" dziennikarki. BdV zastrzegł sobie możliwość odwołania się do sądu wyższej instancji po zapoznaniu się z  uzasadnieniem wyroku.

Proces BdV przeciwko Lesser toczył się od lutego br. Obserwowany był z dużym zainteresowaniem przez polskie i niemieckie media. Przedstawiciel niemieckiego Związku Dziennikarzy Hendrik Zoerner uważa, że proces miał charakter polityczny i że ziomkostwom chodziło o stworzenie precedensu.

W obronie Lesser wystąpiło wielu polskich polityków i  intelektualistów, m.in. Władysław Bartoszewski, Marek Edelman, Tadeusz Mazowiecki i Krzysztof Skubiszewski.

em, pap

Czytaj także

 0