Z Aten na tarczy

Z Aten na tarczy

Start Polaków na igrzyskach w Atenach był najgorszym od niemal 50 lat. Gorzej było tylko w 1952 r. w Helsinkach, skąd polska ekipa olimpijska wróciła z czterema medalami.
Mniej medali (dziewięć, w tym jeden złoty) Polacy wywalczyli także w Melbourne w 1956 roku, ale należy pamiętać, że igrzyska w  Australii były o połowę mniejsze od ateńskich (151 kompletów medali w porównaniu z 301 w Atenach), a polska reprezentacja -  trzy razy mniej liczna (64 osoby; w Atenach - 202).

W stolicy Grecji potwierdziły klasę gwiazdy polskiego sportu. Po  kolejne tytuły mistrzów olimpijskich sięgnęli chodziarz Robert Korzeniowski oraz wioślarze Robert Sycz i Tomasz Kucharski. Swój pierwszy złoty medal olimpijski (i dwa srebrne) wywalczyła też pływaczka Otylia Jędrzejczak, potwierdzając przynależność do  światowej czołówki.

Nie zawiedli zdobywcy brązowych medali: florecistka Sylwia Gruchała, sztangistka Agata Wróbel, kajakarki Aneta Pastuszka i  Beata Sokołowska-Kulesza oraz żeglarz Mateusz Kusznierewicz. Wszyscy oni stawali już wcześniej na podium olimpijskim, w Sydney albo w Atlancie. Praktycznie jedyny "nieplanowany" medal zdobyła w  Atenach Anna Rogowska w skoku o tyczce.

Więcej było jednak rozczarowań. Sromotną klęskę ponieśli przedstawiciele sportów walki, którzy z drugich kolejnych igrzysk wracają z  pustymi rękami. O krok od medalu byli judoka Robert Krawczyk i  bokser Andrzej Rżany, ale w najważniejszym momencie przegrywali w  kuriozalnych okolicznościach. Krawczyk dał sobie wydrzeć co  najmniej srebrny medal na dwie sekundy przed końcem walki, a Rżany przegrał pojedynek o brązowy medal, bo... nie wiedział, że  przegrywa. Bliski medalu był w ostatnim dniu olimpiady zapaśnik Krystian Brzozowski, ale po walce o brąz skarżył się, że sędziowie "wydrukowali" jego porażkę.

Duży zawód sprawili kajakarze, uważani za najmocniejszy punk naszej reprezentacji. Rok wcześniej w  mistrzostwach świata zdobyli cztery medale w konkurencjach olimpijskich. Najbardziej zawiedli mistrzowie świata w C-2 500 Paweł Baraszkiewicz i Daniel Jędraszko - w finale przypłynęli na  ostatniej pozycji. Tor w Schinias nie okazał się szczęśliwy także dla kolegów Sycza i Kucharskiego. Pechowa porażka wioślarskiej czwórki podwójnej z osadą Ukrainy na długo pozostanie w pamięci kibiców.

Poniżej oczekiwań wypadli strzelcy, na czele z mistrzynią olimpijską Renatą Mauer-Różańską, jeźdźcy, pięcioboiści, łuczniczki. Po naukę pojechały do Aten gimnastyczki w układzie zbiorowym. Kompromitacją był start kolarzy szosowych, którzy zajęli ostatnie miejsca. Honor ekipy kolarskiej ratowali torowiec Damian Zieliński i "góralka" Maja Włoszczowska, którzy zajęli przyzwoite lokaty, choć medale były poza ich zasięgiem.

Na arenie skupiającej najwięcej uwagi widzów na całym świecie -  stadionie lekkoatletycznym Polacy byli widoczni, ale startowali ze  zmiennym szczęściem. Były medale Korzeniowskiego i Rogowskiej, były też dobre starty innych. Dzielnie walczyła o medal tyczkarka Monika Pyrek, bliska pobicia rekordu kraju była obrończyni tytułu z Sydney w rzucie młotem, piąta w Atenach - Kamila Skolimowska, rekordy życiowe poprawiali chodziarz Grzegorz Sudoł, Radosław Popławski na 3000 metrów z przeszkodami i Anna Jakubczak na 1500 metrów. W tym ostatnim biegu dobrze zaprezentowała się Lidia Chojecka. Wyróżnić trzeba Krystynę Zabawską w pchnięciu kulą, sztafetę sprinterów, sztafetę 4x400 m kobiet, chodziarza Romana Magdziarczyka. Pozostali wypadli poniżej oczekiwań, a największy zawód sprawił mistrz olimpijski z Sydney w rzucie młotem Szymon Ziółkowski, który nie dostał się do finału.

Na miarę swych możliwości startowali badmintoniści, tenisiści stołowi i ciężarowcy. Ci ostatni wystąpili w mocno osłabionym składzie, w cieniu skandalu dopingowego, który wykluczył z igrzysk najgłośniejsze nazwiska polskiej sztangi. Tenisiści Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski mieli pecha, bo już w pierwszej rundzie trafili na arcytrudnych rywali ze Szwajcarii. Po drugiej stronie kortu stanął naprzeciw Polaków najlepszy tenisista świata Roger Federer.

Siatkarze grali w Atenach bardzo chimerycznie. Potrafili wygrać 3:0 z broniącymi tytułu Serbami, by dwa dni potem przegrać z nie najsilniejszą Grecją. W ćwierćfinale podopieczni Stanisława Gościniaka nie mieli nic do powiedzenia w meczu z późniejszymi zwycięzcami turnieju - Brazylijczykami.

Chyba jedyną grupą zadowoloną z występu są pływacy. Dzięki Otylii Jędrzejczak igrzyska w Atenach były najlepszymi w historii polskiego pływania. Ale nie tylko ona zasługuje na brawa. Na  odkrytym basenie wspaniale startowali 19-latek Paweł Korzeniowski i młodsza o rok Paulina Barzycka. Oboje znacznie poprawili rekordy życiowe i tylko drobne ułamki sekundy dzieliły ich od podium. Takich miłych niespodzianek było jednak w stolicy Grecji bardzo mało.

em, pap

Czytaj także

 0