Siła Woli

Siła Woli

Jak emigrant z Polski zwiększał obroty Nokii Stefan Widomski, emigrant z Polski, jest jednym z najbogatszych mieszkańców Finlandii i najbardziej cenionych ekspertów w dziedzinie handlu ze Wschodem; jedynym Polakiem, który odniósł tak ogromny sukces w fińskim biznesie. Na początku lat 70. dowiedział się, że fińska Nokia poszukuje sprzedawców, przez trzy miesiące prawie codziennie dzwonił do dyrektora działu handlowego, by ten umówił się z nim na spotkanie. Kilkanaście lat później Polak odbierał nominację na wiceprezesa koncernu (jego dział generował wtedy niemal połowę dochodu firmy), odpowiedzialnego za handel z ZSRR, wówczas najważniejszym partnerem gospodarczym Finlandii. Kiedy w 1987 r. do Helsinek przybył Michaił Gorbaczow, jednym z punktów programu wizyty było spotkanie z prezesami Nokii. Szefom koncernu zależało, by Rosjanie zainteresowali się systemami łączności stworzonymi przez ich inżynierów. Widomski przyniósł sztandarowy wówczas produkt firmy - talkman, pierwszy telefon komórkowy działający w analogowym systemie NMT. Kiedy Gorbaczow zapytał, co to jest, Widomski wręczył mu słuchawkę i wybrał numer radzieckiego wiceministra łączności. Zaskoczony Gorbaczow porozmawiał z nim i stwierdził: "No to jeszcze sobie w Moskwie pogadamy".
Technik poliglota
Stefan Widomski dzieciństwo spędził na warszawskiej Woli. Zdał na wydział prawa i administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Tam poznał Sirpę Kukkonen, swą przyszłą żonę, która przyjechała do Polski na półroczne stypendium. Gdy musiała wracać, Widomski spakował swój jedyny garnitur, dwie koszule i postanowił wyjechać razem z nią.
Jego pierwszą pracą była naprawa telewizorów w punkcie serwisowym. Widomski, jak twierdzi, był fatalnym elektrykiem, ale w Finlandii ten, kto nie pracował, był traktowany jak darmozjad. Kraj podnosił się po spłacie ogromnych (350 mln USD) powojennych reparacji na rzecz ZSRR. W półtora roku Widomski nauczył się mówić po fińsku i zaczął studiować politologię na uniwersytecie w Helsinkach. Przypadkiem dowiedział się, że Partia Centrum poszukuje tłumacza języka polskiego. Z partii wywodził się ówczesny prezydent Urho Kekkonen. Po kilku miesiącach Widomski został tłumaczem w jego kancelarii.
Dzięki nowym kontaktom i talentowi do języków (znał także rosyjski, niemiecki i angielski) Widomskiemu szybko udało się znaleźć inne zajęcie. Polak trafił do działu zagranicznego Suomalainen Kirjakauppa, największej sieci księgarń w Skandynawii. Potem podkupiła go firma Instrumentarium zajmująca się dystrybucją sprzętu medycznego. W każdej z firm zyskiwał opinię doskonałego negocjatora i sprzedawcy. Czuł, że rozwija skrzydła: zarabiał coraz więcej, kierował coraz większą grupą osób. Jego asystent zdradził mu, że Nokia poszukuje sprzedawców znających specyfikę rynku wschodniego.

Ambasador telefonu
Podczas gdy niemal cała fińska gospodarka żyła z handlu z ZSRR, Nokii radziecki rynek przynosił tylko 13 proc. przychodów. Firma potrzebowała dobrych sprzedawców, zwłaszcza że na rynek wprowadzano nowe produkty (telewizory, kable, systemy łączności). - W ciągu roku zwiększyłem sprzedaż do Rosji o 30 proc., w ciągu dwóch lat ją podwoiłem - mówi Widomski.
Najtrudniejszym okresem dla niego był początek lat 90., kiedy handel z Rosją się załamał. - Cały czas siedziałem na walizkach, w samolotach, pracując po kilkanaście godzin dziennie - opowiada Widomski. - Razem z Jormą Ollilą (prezesem firmy) spotykaliśmy się z politykami z Europy Wschodniej. Oceniając działanie koncernu w tamtym okresie, brytyjski "Financial Times" stwierdził, że Nokia była jednym z najlepiej zarządzanych koncernów świata.
Okładka tygodnika WPROST: 38/2004
Więcej możesz przeczytać w 38/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0