Z życia opozycji

Z życia opozycji

Przestroga dla tych, którzy chcą zdobyć łatwą popularność. Ledwo Janusz Wojciechowski wezwał do zabrania polskich żołnierzy z Iraku, a już PSL zniknęło. Chłopy jakby wyparowały, jeden Witos został na placu Trzech Krzyży.

A może politycy PSL mają już dosyć sławy? Cóż, my ich rozumiemy. Życie jest cholernie ciężkie, kiedy człowiek nie może się opędzić od osiemnastolatek myślących tylko o seksie.

W Platformie Obywatelskiej myślą o ściąganiu dawnych prawicowców na własne listy wyborcze. Właściwie Jan Rokita tak myśli, bo uważa, że w jego partii brakuje lokomotyw wyborczych. Reszta platformersów boi się, że prawicowe stwory przywloką im do partii jakąś zarazę. Przepraszamy, ale jaką chorobę mogłaby roznosić Hanna Suchocka, ambasador w Watykanie? Cóż za niesmaczne obawy!

Pomysły na import lokomotyw pojawiają się i w głowach braci Kaczyńskich. Ci chętnie dogadaliby się z "nieskompromitowanymi awuesowcami". Nawet przy karkołomnym założeniu, że tacy istnieją, trudno sobie wyobrazić takich, którzy zaakceptują warunki liderów PiS. A oczekują oni podobno, by Komołowscy i inni Kropiwniccy założyli worki pokutne, posypali głowy popiołem i całą noc recytowali pod siedzibą PiS: "O, wielcy bracia nieomylni! Całe życie błądziliśmy, zwalczaliśmy PC i za bardzo lubiliśmy Lecha Wałęsę. Ale teraz zmądrzeliśmy i błagamy: dajcie nam szansę, a będziemy wierni jak psy, to jest, przepraszamy, koty!".

Smakosze polityki ostrzą sobie zęby na dogadywanie się Jarosława Kaczyńskiego z Janem Olszewskim (na marginesie: przechodziliśmy ostatnio obok siedziby ROP. To było wzruszające). Dawno temu takie negocjacje zakończyły się niepowtarzalną farsą. Tym razem będzie łatwiej. W zamian za miejsce w restauracji sejmowej były premier powinien się zgodzić na wszystko.

"Gazeta Wyborcza" podliczyła Jana Marię Jackowskiego (LPR) i okazało się, że facet ma siedem mieszkań. Po jednym na każdy z grzechów głównych?

Nieoceniony Janusz Tomaszewski ma pomagać Mołdawii, zwanej także Mołdową, w przeprowadzeniu wyborów parlamentarnych. Nie lepiej było wynająć kogoś z Sycylii?

Unia Wolności poszła po rozum do głowy. Jej odnowiciel Władysław Frasyniuk zapowiedział, że w kampanii parlamentarnej sięgnie po ludzi spoza partii. Widać w końcu zrozumiał, że z unitami daleko nie zajedzie.

Jan Maria Rokita, jak to on, narobił zamieszania. Zaproponował, żeby prezydent stanął przed komisją, ale rywinową. Wnet poparł go Zbigniew Ziobro. Natomiast Tomasz Nałęcz (UP) i Andrzej Morozowski (TVN 24) założyli się, czy prezydent posłucha wezwania, jeśli komisja wznowi prace. Polityk twierdzi, że Kwaśniewski przyjdzie na przesłuchanie, dziennikarz - że nie. Kto przegra, ma w TVN 24 siedzieć dwie minuty z wywieszonym językiem.
Oczywiście na wizji.

Obejrzeliśmy kilka rozmów Moniki Olejnik w debiałorusinizowanej TVP. Przyznajemy, że większe wrażenie od samych rozmów robi scenografia, zaiste godna tytułu "Prosto w oczy". Kto stworzył tego potwora?!

Polityk, któremu Polacy najbardziej ufają, to Zbigniew Religa. Jakie to proste: wystarczy palić papierosy i nie chodzić do fryzjera. Kto następny?
Okładka tygodnika WPROST: 39/2004
Więcej możesz przeczytać w 39/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0