Polak na kozetce

Polak na kozetce

Duża liczba osób korzystających z psychoterapii nie świadczy o chorobie społeczeństwa, lecz o jego zdrowiu Jest pan zupełnie zdrowy, a stres, na który się pan skarży, dotyczy każdego aktywnego człowieka. Nie potrzebuje pan żadnej terapii - usłyszał czterdziestoletni menedżer z Warszawy w gabinecie psychoterapeuty. - Na pewno coś mi dolega - nie dowierzał pacjent - w mojej firmie wszyscy menedżerowie mają swoich terapeutów i twierdzą, że bardzo im to pomaga. Taka sytuacja przydarzyła się Zofii Milskiej-Wrzosińskiej, szefowej warszawskiego Laboratorium Psychoedukacji. Dowodzi ona dwóch rzeczy. Po pierwsze, coraz więcej Polaków korzysta z psychoterapii, uznając ją za coś zwyczajnego. Po drugie, duża liczba osób korzystających z psychoterapii nie świadczy o chorobie społeczeństwa, lecz o jego zdrowiu.


Kto korzysta z pomocy terapeuty?
Typowy pacjent psychoterapeuty w Polsce ma 30-40 lat, najczęściej jest menedżerem lub wykonuje wolny zawód i częściej jest kobietą niż mężczyzną. Pod tym względem nie odbiegamy od krajów Zachodu. Według danych amerykańskiej organizacji The Men,s Center for Counseling and Psychotherapy, w USA statystyczny pacjent psychoterapeuty jest biały, wykształcony, dobrze sytuowany i ma 30-50 lat. Jak zauważa Marailori Zaccaria, wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia Włoskich Psychoterapeutów, psychoterapia stała się częścią obyczajowości klasy średniej. Ktoś, kto korzysta z pomocy terapeuty, daje sygnał, że jest przewidywalny, że jego zachowanie i problemy są pod kontrolą, że nie popadnie w skrajności i nie zdarzy mu się wybuch bądź stan kompletnej apatii.
Według optymistycznych szacunków, z różnych form psychoterapii (poradnie zdrowia psychicznego, prywatne gabinety) korzysta 600-700 tys. Polaków (niespełna 2 proc. społeczeństwa). Dla porównania: z różnych form psychoterapii (według "The National Comorbidity Study") korzysta około 20 mln Amerykanów (7 proc. społeczeństwa) czy niemal 4 mln Francuzów (także około 7 proc. społeczeństwa).
Już Erich Fromm, autor głośnej książki "Zdrowe społeczeństwo", zauważał, że chodzenie do psychoterapeutów i otwarte mówienie na ten temat dobrze świadczy o kondycji społeczeństwa. Terapia pełni głównie funkcje prewencyjne, choć oczywiście pomaga także osobom z konkretnymi zaburzeniami. Badania, m.in. Światowej Organizacji Zdrowia, dowodzą, że w każdej społeczności jest 10-15 proc. osób z zaburzeniami psychicznymi. Prof. Jerzy Aleksandrowicz z Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii szacuje, że psychoterapii, przede wszystkim z powodu nerwic, powinno się poddać 5-6 mln Polaków. Większość nie jest jednak tego świadoma, poza tym uważa, że chodzenie do terapeuty jest czymś wstydliwym. Z sondażu OBOP wynika, że jedynie 15 proc. Polaków udałoby się w razie potrzeby do terapeuty, a 77 proc. nie zdecydowałoby się na to, obawiając się publicznej kompromitacji.

Psychoterapia, czyli norma
Ostrożny czy wręcz niechętny stosunek Polaków do psychoterapii ma głębokie podłoże kulturowe i religijne. W kulturze chłopskiej, która w Polsce dominuje, mówienie o własnych problemach na zewnątrz jest traktowane jako objaw słabości. Poza tym katolicyzm niejako zmonopolizował działalność psychoterapeutyczną, bo taką funkcję pełni przecież spowiedź. Jak zauważa Piotr Pietucha, który pracował jako terapeuta za granicą, kultura Zachodu jest wręcz przesiąknięta różnymi formami psychoterapii. W Skandynawii, Francji czy Stanach Zjednoczonych obywatel kilka razy dziennie styka się w mediach, filmie bądź literaturze z sygnałami, że korzystanie z psychoterapii nie jest niczym złym, że jest to wręcz norma w rozwiniętym, demokratycznym społeczeństwie.
Można sformułować prawidłowość: im bardziej liberalne społeczeństwo, tym nastawienie do psychoterapii lepsze. Przykładem mogą być choćby Amerykanie, Brytyjczycy, Skandynawowie, Holendrzy czy Włosi. W Italii popularne są poradnie online, a czasopisma poświęcone psychoterapii sprzedają się w 200-, 300-tysięcznych nakładach. Większość programów rozrywkowych, wzorem dr. Philla z amerykańskiego "Oprah Winfrey Show", nie może się obyć bez psychologa, który udziela porad na żywo.
Z badań amerykańskich i brytyjskich wynika, że w niektórych środowiskach chodzenie do terapeuty jest nie tylko normalne, ale wręcz buduje prestiż. Dlatego na przykład liczni celebrities nie wstydzą się mówić o tym, że korzystali z pomocy psychoterapeutów. W USA otwarcie opowiadali o tym m.in. Brad Pitt, Liza Minelli, Hale Berry czy Oprah Winfrey. W Polsce mówienie o chodzeniu do psychoterapeuty wciąż jest rzadkością. Do korzystania z pomocy psychoterapeutów przyznały się m.in. piosenkarki Kasia Kowalska i Kora, aktorzy Krzysztof Majchrzak i Małgorzata Potocka oraz dziennikarz i prezenter Krzysztof Ibisz.

Terapia prewencyjna
Przed 1989 r. głównym powodem wizyt u psychoterapeutów były ostre psychozy i nerwice. W latach 90. doszły problemy związane z wolnym rynkiem (nieradzenie sobie z konkurencją czy stres wywołany wyższymi wymaganiami) oraz z komunikacją w rodzinie i międzypokoleniową. Jacek Santorski, który był psychoterapeutą, a obecnie zajmuje się psychologią biznesu, zauważa, że biznesmeni i menedżerowie mają nie tylko kłopoty z komunikacją z podwładnymi i współpracownikami, a także ze współmałżonkiem i dziećmi (szczególnie z tymi z poprzednich związków).
Psychoterapeuci z zadowoleniem zauważają, że coraz więcej biznesmenów i menedżerów przychodzi do terapeutów w celach prewencyjnych, czyli żeby wyeliminować błędy w postępowaniu bądź uniknąć zamienienia się drobnych kłopotów w wielkie problemy. Osoby zgłaszające się na terapię z powodu stresu wywołanego funkcjonowaniem w warunkach dużej konkurencji skarżą się głównie na kłopoty z koncentracją i permanentną frustrację. Jak zauważa Elżbieta Brodowska, terapeutka z Centrum Zdrowia Psychicznego, większość osób z tej grupy to beneficjanci ustrojowej transformacji, którzy nie chcieliby stracić pozycji, jaką zdobyli. Część stanowią ludzie z tzw. syndromem wypalenia zawodowego: albo nie widzą przed sobą przyszłości, albo uważają, że nie potrafią już żyć na wysokich obrotach.

Pomoc psychospołeczna
Okazuje się, że w Polsce wielką rolę w zmianie nastawienia do psychoterapii odgrywa młode pokolenie. Jacek Sochacki z białostockiego Centrum Psychoterapii Medycznej twierdzi, że dzieci z rodzin, w których istniał problem alkoholowy, a także ofiary przemocy w rodzinie oraz te, które miały kłopot z komunikowaniem się z rodzicami, nie chcą powtarzać błędów starszego pokolenia i bez oporów, coraz powszechniej, korzystają z pomocy psychoterapeutów. Magdalena Małkiewicz-Borkowska, dyrektor warszawskiego ośrodka psychoterapii MABOR, zna wiele przykładów, że to dzieci przyprowadzają rodziców na terapię, na przykład małżeńską. Prof. Jerzy Aleksandrowicz nazywa taką formę terapii pomocą psychospołeczną. Najczęściej zabiegają o nią osoby mające problemy (z komunikacją czy ze stresem), ale nie chore (z psychozami czy nerwicami). Właśnie ta grupa w ponad 90 proc. korzysta z prywatnych gabinetów psychoterapeutycznych. Najczęściej są to ludzie wykształceni, bo chodzenie na psychoterapię (bądź wysyłanie na nią swoich dzieci) dowodzi, że ma się świadomość problemu i chce się go rozwiązać.
Pozytywny wizerunek psychoterapii tworzą media i akcje społeczne, jak ta sprzed kilku dni, gdy punkt konsultacji psychoterapeutycznych otwarto w stołecznym centrum handlowym Galeria Mokotów. Jest to część akcji "Odnaleźć siebie" (pod patronatem Ministerstwa Zdrowia i Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego), mającej przekonywać Polaków, by przestali się wstydzić wizyt u terapeutów. Nie ten jest przecież zdrowy i sprawny, kto nie chce wiedzieć o chorobie bądź zagrożeniu, lecz ten, kto szybko je odkryje i podejmie odpowiednią terapię.

Kora, piosenkarka
Grono moich znajomych korzysta z pomocy terapeutów, zwłaszcza Eichelbergera. Wielokrotnie sama namawiałam ich do skorzystania z takiej pomocy. Oczywiście, można mówić o tym, że psychoterapia stała się ostatnio modna, ale wiele osób po prostu potrzebuje tego typu wsparcia. Niestety, skuteczne leczenie wiąże się z kosztami, bo dobry terapeuta jest najczęściej drogim terapeutą.
Krzysztof Ibisz, prezenter
Psychoterapia to pomoc jak każda inna. Nie wstydzimy się chodzić do dentysty czy ortopedy, to czemu się tego wstydzić? Wiele osób uważa, że każdy problem można obgadać z przyjacielem i to załatwi sprawę. Ale przyjaciele nie są obiektywni i nie zawsze wiedzą, jak pomóc. Sam przez pół roku chodziłem na terapię, w okresie, kiedy się rozwodziłem. Bardzo mi to pomogło. W moim środowisku to zupełnie naturalne, że ludzie korzystają z pomocy terapeutów. Otwarcie się o tym rozmawia, radzimy się siebie nawzajem, do kogo warto się zwrócić.
Manuela Gretkowska, pisarka
Chodzenie do psychoterapeuty jest zupełnie normalne i świadome społeczeństwa o tym wiedzą. Niestety, w Polsce zamiast dbać o zdrowie, walczyło się o niepodległość, potem z kolei o pieniądze i pozycję. Poza tym panuje u nas przekonanie, że chodzenie do psychoterapeuty oznacza słabość. Takie myślenie jest typowe dla kultur patriarchalnych. Uważam, że Polacy powinni się poddać terapii grupowej.


Biznes terapeutyczny
Psychoterapeutów z odpowiednimi certyfikatami (wydają je Polskie Towarzystwo Psychiatryczne oraz Polskie Towarzystwo Psychologiczne) jest w Polsce niespełna pięciuset (drugie tyle się obecnie szkoli). Terapią zajmują się także psychiatrzy (ponad 2 tys.). Dorywczo psychoterapię uprawia większość z 10 tys. psychologów. Godzina u terapeuty kosztuje co najmniej 80 zł, a najbardziej znani biorą nawet 200 zł. W publicznych przychodniach zdrowia psychicznego na wizytę u terapeuty (najczęściej psychiatry) czeka się dwa, trzy miesiące. Z danych Instytutu Psychiatrii i Neurologii wynika, że w ostatnich latach zgłasza się do nich o 15-20 proc. pacjentów więcej niż w latach 90. W ostatnich latach powstało też prawie tysiąc gabinetów psychoterapii prowadzonych przez osoby nie mające odpowiednich kwalifikacji. Niektórzy legitymują się zaświadczeniami wydawanymi przez Europejską Akademię Psychologii Integracyjnej Jupiter w Łodzi. Certyfikaty te mają być jednocześnie dyplomami uczelni w Rosji bądź na Ukrainie, które jednak w swoich krajach nie mają statusu szkół wyższych.

 

Najpopularniejsze szkoły terapeutyczne w Polsce
Poznawczo-behawioralna - niepożądane zachowania modyfikuje się za pomocą bodźców dostosowanych do profilu psychologicznego pacjenta, zgodnie z teorią, że zachowanie człowieka reguluje system nagród i kar. Stosowana na przykład w terapii narkomanów.
Gestalt - w czasie rozmów z terapeutą pacjent uczy się sam sobie radzić z problemami. Przede wszystkim stosowany w pracy z nastoletnimi pacjentami.
Psychoanalityczna - wywodząca się z koncepcji Freuda, że ludzkie zachowanie kształtowane jest przez impulsy i popędy natury biologicznej. Genezy zachowań poszukuje w przeszłych doświadczeniach i podświadomości (kompleksy). Najkosztowniejsza terapia - trwa minimum kilka miesięcy. Terapeuta jedynie odkrywa problemy pacjenta, a on sam musi je po prostu zaakceptować.
Eklektyczna - łączy doświadczenia różnych nurtów terapeutycznych.

 

Okładka tygodnika WPROST: 40/2004
Więcej możesz przeczytać w 40/2004 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 2
  • Taksobie Myślę IP
    Wskazany psycholog czy psychoterapeuta? Na ogół oba te zawody są rozumiane jako tożsame, jednak w rzeczywistości nic bardziej błędnego . Psycholog to osoba, która po ukończeniu studiów wyższych i  zebraniu koniecznego doświadczenia praktycznego (najczęściej w  instytucjach zajmujących się zdrowiem psychicznym tj. kliniki, poradnie, przychodnie etc.) posiada na tyle umiejętności aby wspierać swoich klientów w  kwestii radzenia sobie z  aktualnie pojawiającymi się trudnościami natury psychologicznej. Wyżej wymienione kłopoty , u funkcjonujących dotychczas prawidłowo osób, mogą doprowadzić do powstania przewlekłego kryzysu. Psycholog skupia się na  badaniu posiadanych przez pacjenta zasobów i wspiera go w  użyciu ich w celu zażegnania problemu. Może także wskazać bardziej adekwatne sposoby radzenia sobie, które następnie stają się przedmiotem nauki przez klienta gabinetu psychologicznego. Psycholog pomaga także innym specjalistom (głównie z zakresu nauk medycznych) w rozumieniu problemu klienta oraz w  określeniu końcowej diagnozy. Najczęściej dzieje się to w wyniku przeprowadzonego wywiadu psychologicznego oraz badań z użyciem wystandaryzowanych testów. Choć każdy psycholog może zostać psychoterapeutą to nie każdy psychoterapeuta jest psychologiem. Co najważniejsze - psycholog bez odpowiedniego wieloletniego przeszkolenia nie ma  umiejętności wystarczających do prowadzenia psychoterapii!
    Za: www.indywidualnaterapia.pl Szczecin, 2015
    • Anka IP
      Świetny artykuł, sama zmagam się z nerwicą lękowo-depresyjną i po jego przeczytaniu wiem, że walka o siebie ma najgłębszy sens.

      Czytaj także