Krew i ropa

Krew i ropa

Po rzezi w parlamencie Armenia nie będzie już taka sama
Nie jest już dziś pewne, czy dojdzie do podpisania niemal gotowego azerbejdżańsko-ormiańskiego porozumienia w sprawie Górnego Karabachu. Niepewna stała się przyszłość rosyjskich baz na terytorium Armenii. Piątce terrorystów w ciągu zaledwie kilku minut udało się dokonać tego, nad czym sztaby polityków wspieranych przez właścicieli kapitałów, a być może również przez zbrojne oddziały, musiałyby się trudzić całymi miesiącami. Komando pod przywództwem byłego dziennikarza i nauczyciela Nairi Unanjana przeniknęło do siedziby parlamentu, wnosząc bez najmniejszych przeszkód broń automatyczną. Do deputowanych strzelano jak do kaczek i aż dziwne, że ofiarą zamachu padło tylko osiem osób, między innymi premier Wazgen Sarkisjan i najbardziej charyzmatyczny polityk Armenii, przewodniczący parlamentu Karen Demirczjan.
Sarkisjan stworzył profesjonalną ormiańską armię i to jemu w znacznym stopniu kraj zawdzięcza zwycięstwo w zamrożonej w 1994 r. wojnie z Azerbejdżanem o Górny Karabach. W Armenii nie ma dziś równie silnych osobowości politycznych, które mogłyby skutecznie zastąpić zamordowanego premiera i przewodniczącego parlamentu.
Generałowie szybko zapewnili prezydenta Roberta Koczariana o swojej całkowitej lojalności. Warunek stabilności każdego demokratycznego państwa został więc zachowany. Tyle że wraz ze śmiercią Sarkisjana i Demirczjana diametralnie zmieniło się oblicze tego państwa. Obydwaj zamordowani uważani byli za polityków otwarcie promoskiewskich. Dla Kremla Armenia pozostaje jedynym już chyba strategicznym sojusznikiem na Kaukazie. Azerbejdżan i Gruzja nie kryją swoich pro- zachodnich sympatii. O co chodziło zamachowcom - o przyszłość Karabachu, stosunki z Rosją czy też może o dokonanie jakichś wewnątrzormiańskich porachunków? Kilka dni po zamachu nikt w Erewaniu, Waszyngtonie ani w Moskwie nie jest w stanie udzielić na to pytanie przekonującej odpowiedzi. Ale jasna jest stawka wszystkich politycznych intryg, wojen, zamachów przeprowadzanych w tej części świata. Kaukaz to kaspijska ropa, wrota islamskiej ekspansji i region, w którym ważą się losy zależnej od Rosji Wspólnoty Niepodległych Państw.

Okładka tygodnika WPROST: 45/1999
Więcej możesz przeczytać w 45/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0