Wybór Rumunii (aktl.)

Wybór Rumunii (aktl.)

W wyborach prezydenckich w Rumunii największe poparcie uzyskali socjaldemokratyczny premier Adrian Nastase i przywódca opozycji, mer Bukaresztu Trajan Basescu. Wg sondaży powyborczych zmierzą się oni w II turze.
Na Adriana Nastase głosowało 41 proc. wyborców, natomiast jego główny rywal z opozycyjnego centroprawicowego sojuszu Sprawiedliwość i Prawda (DA), burmistrz Bukaresztu Traian Basescu otrzymał 35,2 proc. głosów i najpewniej będzie walczył z premierem w drugiej turze wyborów prezydenckich 12 grudnia - pokazują sondaże powyborcze exit polls.

Również Partia Socjaldemokratyczna (PSD) Nastase uplasowała się w  czołówce w przeprowadzonych równocześnie wyborach parlamentarnych. Głosowało na nią 38,9 proc. wyborców - podał instytut sondażowy CURS.

Według sondaży powyborczych, przeprowadzonych przez instytuty Insomar i MMT, na Nastase głosowało 43,7 proc. wyborców, a na Basescu 34,7 proc.

W wyborach parlamentarnych, w których w jednej turze ma być wybranych 314 deputowanych i 137 senatorów, według sondażu CURS, sojusz DA uplasował się za PSD z 35,4 proc. głosów.

Według Insomar i MMT, PSD zdobyła 40,1 proc. głosów w wyborach do Senatu i 39,9 proc. głosów w wyborach do Izby Deputowanych. Sojusz DA zdobył odpowiednio 33,8 proc. i  33,5 proc.

"Jesteśmy bardzo zadowoleni, nawet jeśli trzeba czekać na  policzenie głosów" - powiedział Nastase po ogłoszeniu wyników sondaży. "Te wyniki dowodzą, że po czterech latach pracy, Rumuni nadal darzą nas zaufaniem" - dodał.

Szacunki z sondaży powyborczych zostały zanegowane przez Basescu, który powiedział, że jest w posiadaniu innych danych liczbowych , według których między socjaldemokracją a opozycją różnica wynosi tylko 3 proc., co mieści się w granicach błędu statystycznego.

Wyniki te są zgodny z przedwyborczymi prognozami, które dawały największe szanse na zwycięstwo - wśród 12 startujących w wyścigu o prezydencki fotel - właśnie tym dwom politykom i ich partiom w wyborach parlamentarnych. Sondaże przewidziały też, że żaden z nich nie uzyska większości wymaganej do zwycięstwa już w I turze. Do tego potrzeba bowiem ponad połowy głosów wszystkich uprawnionych, co jest niemożliwe przy niskiej frekwencji, jaka była w głosowaniach w ostatnich 15 latach. W drugiej turze wymagana jest zwykła większość.

Wybory odbywają się na miesiąc przed planowanym zakończeniem rozmów akcesyjnych z Unią Europejską i są ważne bez względu na frekwencję.

Ustępujący prezydent Rumunii Ion Iliescu, który rządził krajem przez prawie 15 lat, zaapelował do Rumunów, by głosując w wyborach prezydenckich i parlamentarnych, opowiedzieli się za "kontynuacją i utrwaleniem osiągnięć" ostatnich lat.

"Jestem pewien, że wybory, które odbywają się 15 lat po rewolucji w grudniu 1989 roku i w momencie, gdy Rumunia przygotowuje się do  integracji z Unią Europejską, utrwalą osiągnięcia tych ostatnich lat" - powiedział Iliescu po oddaniu głosu wraz z żoną Niną.

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także