Zwycięzców dwóch?

Zwycięzców dwóch?

Obaj kandydaci do prezydenckiego fotela w Rumunii uzyskali niemal równą liczbę głosów - wynika z sondaży powyborczych. Obaj też ogłosili się zwycięzcami II tury wyborów.
Według instytutów sondażowych INSOMAR i Metromedia, kandydat socjaldemokratyczny, ustępujący premier Adrian Nastase, i jego liberalny rywal, burmistrz Bukaresztu Traian Basescu, mają po 50 proc. głosów.

Instytut CURS przewiduje dla Nastase 50,7 proc. i 49,3 proc. dla  Basescu.

Po ogłoszeniu tych wyników obaj proklamowali się zwycięzcami. Ustępujący premier Nastase zapowiedział, że będzie "silnym prezydentem". Zaś burmistrz Bukaresztu Basescu oświadczył: "Wygrałem wybory prezydenckie".

Dwaj rywale do urzędu prezydenta Rumunii są byłymi komunistami niemal w tym samym wieku. Zawsze jednak należeli do różnych światów - ocenił Reuter w przedwyborczej analizie z Bukaresztu.

Elegancki i nieco wyniosły 54-letni premier Adrian Nastase uosabia łatwość i szybkość, z jaką pragmatyczna elita w całym dawnym bloku wschodnim przepoczwarzyła się w socjaldemokratów w zachodnim stylu. Nastase rzadko mówi o swojej roli w komunistycznym reżimie dyktatora Nicolae Ceausescu, koncentrując się na sukcesie swego lewicowego rządu w ożywieniu gospodarki i wprowadzeniu Rumunii na próg Unii Europejskiej.

Jego centrowy rywal Traian Basescu, który wystąpił z partii po rewolucji 1989 roku, niemal przeprasza za to, że był kiedyś szeregowym członkiem partii, mimo że w tamtym czasie pływający po oceanach kapitan statku handlowego nie miał innego wyboru. "Zastanawiam się, kto rzucił przekleństwo na ten naród, że 15 lat po upadku komunizmu musi on wybierać między dwoma byłymi komunistami?" - powiedział popularny mer Bukaresztu podczas telewizyjnej debaty z Nastase na początku tego tygodnia.

Nastase, prawnik z wykształcenia, przed 1989 rokiem należał do komunistycznej rumuńskiej Akademii, specjalizując się w prawie międzynarodowym. Młody i błyskotliwy działacz partyjny, w latach 80. wżenił się we wpływową partyjną rodzinę.

"Naszym zdaniem respektowanie praw człowieka nie jest sprawą podstawową" - pisał w rumuńskim czasopiśmie w 1985 roku, będąc wówczas zastępcą profesora na Akademii Ekonomicznej w Bukareszcie.

Od tego czasu przebył długą drogę. Wkrótce po 1989 roku został ministrem spraw zagranicznych jako jeden z najbliższych współpracowników weterana rumuńskiej polityki Iona Iliescu, ustępującego obecnie prezydenta i dominującej postaci tutejszej sceny politycznej ostatnich 15 lat.

Z lekkim prowadzeniem po pierwszej turze wyborów 28 listopada, Nastase starał się być bardziej wyluzowany i otwarty, zamieniając nieskazitelne garnitury na sportowe kurtki i mieszając się z  tłumem podczas wieców.

"Nastase jest typem domatora. Źle się czuje nawet przy przecinaniu wstęgi" - uważa Sorin Ionita, analityk polityczny z grupy studyjnej przy Rumuńskim Towarzystwie Akademickim. "Basescu jest bardziej w stylu amerykańskim, doskonale czuje się we własnej skórze" - dodaje.

53-letni Basescu był raczej drobną płotką w komunistycznym stawie, spędzał większość zawodowego życia możliwie najdalej od  bukareszteńskiej elity - mianowicie na morzu. Jego nazwisko stało się głośne tylko raz, w 1985 roku, kiedy gazeta partii komunistycznej pochwaliła go jako dobrego kapitana tankowca. Po  1989 roku był ministrem w kilku rządach, kierując prywatyzacją dużej, lecz zżeranej rdzą rumuńskiej floty handlowej.

Wciąż noszący się nieco niedbale, były kapitan pełnomorski na  początku tego roku został wyniesiony na szczyt swego centrowego sojuszu partii liberalnej i demokratycznej, po tym gdy poprzedni kandydat na prezydenta, Theodor Stolojan, wycofał się z walki z  przyczyn zdrowotnych.

Uważany przez wielu za jedynego polityka opozycji zdolnego rzucić wyzwanie Adrianowi Nastase, Basescu stał się chorążym pączkującej klasy średniej, niecierpliwie dążącej do szybszego przekształcenia Rumunii w nowoczesne społeczeństwo europejskie.

Podczas kampanii wyborczej często używał swego ciętego języka do piętnowania Nastase i jego partii socjaldemokratycznej za tolerowanie endemicznej korupcji i sprzyjanie jej. Miłośnik dobrej walki, okazywał jednak niesmak wobec charakterystycznej dla niektórych metody obrzucania przeciwnika błotem. W czasie jednej z telewizyjnych debat z Nastase, Basescu wziął w obronę swego rywala, kiedy jeden z dziennikarzy w studio zaczął czytać doniesienia prasowe o prywatnym życiu premiera. "Dość tego, proszę pana. Myślę, że takich tekstów nie należy powtarzać" - ofuknął dziennikarza.

em, pap

Czytaj także

 0

Czytaj także