Karząca ręka cara

Karząca ręka cara

Już wydawało się, że Rosja wyrasta na światowego gospodarczego tygrysa nr 1. Skoro za wschodnią miedzą nawet konsorcjum sklepu z telefonami komórkowymi i restauracji z Tweru mogło wyłożyć 9,35 mld USD na zakup ogromnych pól naftowych Jugansknieftiegazu - perły w koronie Jukosu... ;-)
Oczywiście, nikt nie myślał serio o tajemniczej spółce BajkałFinansGrup (pod jej adresem mieszczą się wspomniane sklepy) inaczej, niż jako o pośredniku podstawionym przez znacznie potężniejszą grupę finansową lub sam Kreml. Dziś wiemy już, że BajkałFinansGrup działał na rzecz państwowego koncernu Rosnieft, który z kolei ma połączyć się w 2005 r. z Gazpromem, tworząc kontrolowanego przez państwo giganta, kontrolującego niemal całe wydobycie gazu i - dzięki połknięciu Jugansknieftiegazu - około 40 proc. wydobycia ropy w Rosji. Prezydent Władimir Putin z właściwym sobie wdziękiem usprawiedliwił zbójeckie przejęcie przez państwowe przedsiębiorstwo głównych aktywów Jukosu równie zbójecką prywatyzacją Jukosu, którą w początku lat 90. przeprowadził Michaił Chodorkowski i inni rosyjscy oligarchowie. Wszystko wedle leninowskiej zasady "grabienia zagrabionego". Niezależnie od perturbacji, których Putinowi może przysporzyć walka prywatnych właścicieli Jukosu przed sądami w USA o ocalenie tego koncernu, rosyjscy oligarchowie dostali wyraźny sygnał: niepokornych czeka coś znacznie gorszego niż więzienie (siedzą w nim m.in. udziałowcy i szefowie Jukosu Chodorkowski oraz Płaton Lebiediew) - odebranie im majątków. Czy to początek renacjonalizacji rosyjskiej gospodarki? Raczej efektowny pokaz siły wobec niepokornych. Gdy w więzieniu gnije Chodorkowski, który próbował rzucić rękawicę Putinowi i realizować swe ambicje polityczne, Roman Abramowicz, unikający zwady z Kremlem i znający swe miejsce w szeregu, dalej pomnaża majątek, rządzi Czukotką i robi za gwiazdę w Wielkiej Brytanii. Płynie z tego morał stary jak Rosja: tisze jediesz, dalsze budiesz.

Krzysztof Trębski

Czytaj także

 0