Automaniak

Automaniak

Recepta na dobry program motoryzacyjny
Motoryzacja powoli przestaje być wyłącznie domeną mężczyzn. Do świata szybkich samochodów, motorów i techniki próbują się przedostać kobiety. Na ekranie telewizyjnym taką próbę podjęła Martyna Wojciechowska, współautorka programu "Automaniak".
- To prawda, że motoryzacja jest prawdziwie męskim światem, do którego kobiety rzadko mają wstęp. Na Zachodzie wygląda to już trochę inaczej. Menedżerowie wielkich koncernów samochodowych nauczyli się już, że w świecie funkcjonuje trochę wpływowych kobiet i traktują mnie bardzo poważnie. Takie zmiany w świadomości Polaków zachodzą znacznie trudniej.
Kiedy zaczynałam pracować w programie jako dziennikarka motoryzacyjna, koledzy po fachu podchodzili do mnie z dużą rezerwą. Nigdy wprost tego nie okazywali, ale potrafili gdzieś między wierszami sprawdzać moją wiedzę. Twierdzono też, że moje zainteresowanie męskim hobby to leczenie kompleksów. Trochę to trwało, zanim się przekonali, że tak samo jak oni mogę uprawiać ten zawód - ocenia Martyna Wojciechowska. Kiedy program powstawał, obawiano się, jak zostanie przyjęta kobieta w roli współprowadzącej. Głównym problemem była jej zawodowa wiarygodność. - Na początku zajmowałam się robieniem testów samochodowych, ale i tu pojawiły się wątpliwości co do mojej zawodowej rzetelności - wspomina Martyna Wojciechowska. - Często działo się tak, że wiele rzeczy chciano załatwiać z moim kolegą redakcyjnym Maciejem Wisławskim, uważając, że on lepiej się na tym zna i to jemu widz zaufa.
Bycie atrakcyjną kobietą w tym męskim świecie ma też jednak swoje dobre strony. Autorce "Atomaniaka" bardzo często udaje się przeprowadzać wywiady z niedostępnymi na ogół mistrzami sportu motoryzacyjnego. Dzięki temu niejednokrotnie zyskują one formę luźniejszej rozmowy. Udało się jej na przykład przeprowadzić wywiad i zaprzyjaźnić z Miką Hakkinenem, Davidem Coulthardem, Carlosem Sainzem, Didierem Auriolem czy Michaelem Doohanem. Martyna Wojciechowska i prowadzący wraz z nią program Maciej Wisławski, ekspert w dziedzinie sportów samochodowych i motoryzacji, starają się opowiadać o rzeczach poważnych w sposób niekonwencjonalny. Formuła improwizacji i luzu w "Automaniaku" to kolejne ryzyko, którego podjęli się autorzy programu. Widz przyzwyczajony jest raczej do bardziej poważnego stylu programu motoryzacyjnego. Ale taka spontaniczność - zdaniem prowadzących - pozwala na łagodniejsze przyswajanie sobie wiedzy o świecie motoryzacji. Program skierowany jest głównie do widza, dla którego motoryzacja to wielka pasja. Wojciechowska i Wisławski starają się, by "Automaniak" nie był realizowany sztampowo. Jako jedyni w Polsce zaczęli robić testy samochodów sportowych. Testowi poddano na przykład toyotę corollę WRC, auto rajdowe, które kosztuje ponad półtora miliona złotych. - Takiego zadania nikt się jeszcze w Polsce nie podjął i to było dla nas wyzwaniem. Uznaliśmy, że samochód, który od podstaw zbudowany jest na potrzeby rajdu, to technologiczne cudo i wart jest zaprezentowania szerszej widowni - mówi Martyna Wojciechowska. Podobnemu testowi poddano bolid mistrza świata Formuły 1.
"Automaniak" ma wprawdzie charakter trochę edukacyjny, ale główna dewiza autorów to "uczyć poprzez zabawę". Świetną okazją do tego jest prezentowanie samochodów startujących w wyścigach. Kiedy omawiany jest na przykład wyścig motocyklowy, prowadzący przedstawiają budowę sportowych maszyn, prezentują klasy startujące w rywalizacji, przybliżają sylwetki najważniejszych zawodników. Autorzy starają się, by każdy program miał swój temat przewodni. Kolejne odcinki poświęcane są na przykład bezpieczeństwu na drogach, samochodowemu sprzętowi audio, tuningowi czy off road. Nowym elementem wprowadzonym przez autorów do programu motoryzacyjnego są także relacje na żywo. Tak dzieje się w wypadku materiału nakręcanego podczas targów motoryzacyjnych czy rajdów samochodowych. Cały program nagrywany jest na trasie i widz przeprowadzany jest przez poszczególne etapy rajdu. Zaczyna się od pokazania jego historii i szlaków, przez które przebiega. Później prezentowane są sylwetki kierowców, ich samochody, informacje dotyczące organizacji zawodów i procedur pozwalających zwiększyć bezpieczeństwo, a na zakończenie podawane są wyniki rajdu.
W fazie opracowywania jest pomysł na pokazanie rajdu z prawego fotela samochodu sportowego. Martyna, posiadająca już samochodową licencję sportową, postanowiła wystartować w najbliższym Rajdzie Barbórki jako pilot rajdowy. Kierowcą będzie tegoroczny zdobywca Pucharu Peugeota Marcin Turski. W tym przedsięwzięciu merytorycznie wspomaga ją Maciej Wisławski, były pilot Krzysztofa Hołowczyca. - Nie wiem jak, zniosę bycie "pasażerem", ponieważ sama czuję się kierowcą z krwi i kości i uwielbiam jeździć - dodaje Martyna Wojciechowska. - To zadanie jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, ale dzięki tej pracy mogę połączyć swoją wielką pasję z zawodem, bo realizacja programu motoryzacyjnego to tak naprawdę wielka zabawa. Dla widza, który prawdopodobnie nigdy nie będzie miał możliwości jazdy "potworem" rajdowym, będzie to szansa na zobaczenie tego sportu od kuchni i zapoznanie się z pracą pilota.
Wykorzystując wszelkie możliwości, jakie daje współczesna telewizja, autorzy bardzo dbają o stronę wizualną programu. Zespół redakcyjny składa się z prawdziwych automaniaków: producent Jacek Bonecki to jednocześnie doświadczony operator filmowy, Witek Hryniszyn jest prawdziwym artystą sztuki montażowej, Rafał Orlik jest dziennikarzem, a przede wszystkim kierownikiem produkcji oraz Martyna Wojciechowska - od dziecka zarażona motoryzacją. Dzięki nim wszystkim widz ma do czynienia z półgodzinnym dziełem sztuki. Taki styl przekazu wydaje się też najlepiej trafiać do odbiorcy, którego nie interesują jedynie techniczne wiadomości, ale który bardzo często samochód traktuje jak zjawisko estetyczne. W ten sposób pozyskują młodego widza przyzwyczajonego do bardziej dynamicznej formy przekazu.
"Automaniak" staje się otwartą sceną dla kierowców sportowych, dziennikarzy innych redakcji, widzów, fascynatów, ponieważ każdemu z nich daje możliwość zaprezentowania swoich uwag czy pomysłów na program.

Okładka tygodnika WPROST: 48/1999
Więcej możesz przeczytać w 48/1999 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0