Zaczęło się?

Zaczęło się?

Ponad 5 lat trzeba było, aby prokuratura zainteresowała się dziwną prywatyzacją PZU. Przypomnijmy: mała firma Eureko wespół z mającym kłopoty BIG Bankiem Gdańskim (obecnie Bankiem Millennium) kupiła za 3 mld zł 30 proc. akcji ubezpieczeniowego giganta, oprócz tego konsorcjum dostało prawo blokowania wszelkich decyzji - i tyle samo przedstawicieli w radzie nadzorczej ile mający większość skarb państwa.
I co? I nic. Mijały lata i dziwna prywatyzacja, choć opisana ze szczegółami przez "Wprost" już w 2002 r. nadal nikomu nie przeszkadzała. Aż do 2005 r., gdy były minister skarbu Andrzej Chronowski powiedział, że były dokumenty świadczące iż, Eureko chciało kupić PZU za pieniądze PZU (operacja przepływu gotówki była skomplikowana, ale idea prosta).

Nagle prokuratura ożyła. Przypomniała sobie o śledztwie i zaczęła zbierać dowody. Poszła nawet po te dowody do mieszkania bardzo dobrego znajomego prezydenta Kwaśniewskiego -Bogusława Kotta - prezesa Banku Millennium, od chwili jego powstania.

Wszystko to przypomina mi stary dowcip z czasów okupacji hitlerowskiej, Polak - pasażer tramwaju wali SS-mana w twarz, drugi pasażer natychmiast poprawia Niemcowi z drugiej strony. Owa akcja miała dziać się w Warszawie gdzieś na początku 1944 r. Do zakończenia wojny było jeszcze daleko. Więc patrol niemiecki błyskawicznie zatrzymał winnych napaści na niemieckiego oficera. Pierwszy z Polaków na pytanie dlaczego uderzył Niemca odpowiada: bo mi nadepnął na nogę. Drugi natomiast z rozbrajającą szczerością przyznaje: bo myślałem, że się wreszcie zaczęło!

Cóż, mam nadzieję, że działania prokuratury i ABW świadczą, że naprawdę się zaczęło!

Jan Piński

Czytaj także

 0