Nowa twarz starego Sojuszu

Nowa twarz starego Sojuszu

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Wygra młodość" - zapewniał przed wyborami władz Sojuszu odchodzący przewodniczący Józef Oleksy, sam uwikłany w najprawdopodobniej przegrany proces lustracyjny. Większość obserwatorów konwencji wątpi jednak, by starzy towarzysze partyjni pozwolili nowemu szefowi na radykalne zmiany w SLD, nawet gdyby miał on taki zamiar.
Jan Rokita, szef klubu Platformy Obywatelskiej: Gdy obserwowałem obrady konwencji Sojuszu moją uwagę zwróciły trzy rzeczy. Po pierwsze - powrót b. premiera i b. szefa Sojuszu Leszka Millera i owacja na jego cześć. "SLD jest ponownie partią Leszka Millera" - ocenił Rokita.

Druga rzecz to "wściekłe i nieprzytomne wręcz ataki" ze strony byłego sekretarza generalnego SLD Marka Dyducha i innych przedstawicieli Sojuszu na byłego działacza Sojuszu, twórcę SdPl Marka Borowskiego. "Emocje konfliktu i rozłamu wewnętrznego dominują (w SLD) nad absolutnie wszystkim"

Po trzecie "całkiem zdumiewające były powiewy dobrej atmosfery, ogólnej sympatii i oklaski w momencie, kiedy którykolwiek z mówców wypowiadał skrót PRL".

"SLD jest partią Leszka Millera wracającego ze Stanów Zjednoczonych, Józefa Oleksego, mającego proces lustracyjny, Marka Dyducha, wygłaszającego wspomnieniowe przemówienia o PRL i  (partią) wielkich emocjonalnych konfliktów". Olejniczak - przypomniał polityk PO - to trzeci już przewodniczący SLD w ostatnim czasie. Pytanie, na ile miesięcy.

"Pan Olejniczak to jest dziecko we mgle, młody człowiek, wystawiony - jak rozumiem - trochę na zasadzie etykiety, która ma  trochę lepiej wyglądać. Bo wiadomo, że za tą etykietą kryją się jakieś straszne i podłe rzeczy".

Marek Borowski, lider SdPl: Wybór Wojciecha Olejniczaka na nowego szefa SLD - to "pierwszy mały kroczek", ale czas pokaże, czy uda mu się wykorzystać te szansę. Wprawdzie Olejniczak "usiądzie za kierownicą samochodu, ale powstaje pytanie, kto usiądzie na tylnym siedzeniu, czy będzie kierował prowadzącym pojazd i co konkretnie zaproponuje nowy szef i Sojuszowi i całej polskiej lewicy".

Moje pytania dotyczą też tego, co stanie się z ludźmi odpowiedzialnymi za "tolerowanie afer, nepotyzm i upartyjnianie państwa" oraz czy Wojciech Olejniczak zrobi duży krok do przodu w  sprawach programu antykorupcyjnego i programu odpartyjnienia państwa, których SLD nie ma.

Przed nowym szefem SLD stoi "niezwykle trudne zadanie wyprowadzenia Sojuszu z izolacji, czy to się uda czas pokaże". "Będzie to wymagało od niego bardzo ostrego i  zdecydowanego kursu". Nowy szef Sojuszu nie  wypowiadał się dotąd na temat sytuacji w Sojuszu i programu. "To jest wielka niewiadoma".

Jeżeli Olejniczak wystąpi z propozycją rozmów o  porozumieniu na lewicy to SdPl nie uchyli się od podjęcia takich rozmów.

Dotychczasowe kierownictwo SLD zmarnowało ostatni rok jeśli chodzi o dzieło porozumienia na lewicy. "To porozumienie dziś następuje -  Socjaldemokracja i inne ugrupowania zaczynają się łączyć".

Krajowa konwencja Sojuszu dawała "sprzeczne przekazy" - nastąpiła wymiana kierownictwa, ale konwencję zdominowało bardzo twarde wystąpienie b. premiera i b. szefa SLD Leszka Millera, "z którego wynikało, że nie ma czego rozliczać i niewiadomo, dlaczego jest tak źle skoro jest tak dobrze".

Nie dziwią mnie ostre słowa krytyki pod moim adresem ze strony b. sekretarza generalnego SLD Marka Dyducha. Część działaczy SLD szuka przyczyn klęski. "Nie chcą się przyznać do tego, że i wcześniej i przez ostatni rok uciekali jak mogli od rozliczenia przeszłości. W tej sytuacji trzeba znaleźć winnego. Winni są ci, którzy rok temu powiedzieli dość afer, kolesiostwa i przekrętów - tworzymy nową lewicę".

Prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog: "Doświadczeni towarzysze partyjni podjęli decyzję taką, jaką podjęli przed wielu laty inwestując w Aleksandra Kwaśniewskiego, który był wówczas pewnie równie młody, jak dziś minister Olejniczak". Inwestycja w Kwaśniewskiego na początku lat 90 okazała się "bardzo korzystna dla całej postkomunistycznej lewicy". Nie sądzę jednak, by zmiana na stanowisku przewodniczącego SLD mogła doprowadzić w tej chwili do zmiany notowań partii. Liderzy SLD wiedzą, że dopiero zdecydowana zmiana image'u partii może doprowadzić w przyszłości do nowych zmian i otworzyć ugrupowanie na nowe pokolenie. "Czy to słuszna decyzja - dopiero się przekonamy".

Olejniczak reprezentuje "podstawową frakcję ideową w SLD - "przy zachowaniu pewnego dekoru socjalnego, jednakowoż działa zdecydowanie w myśl założeń gospodarki liberalnej". Dla SLD lewicowe zasady to "czyste deklaracje", używane do mydlenia oczu przed wyborami. "Socjaldemokracja europejska dawno porzuciła już idee socjalistyczne".

Janusz Rolicki, publicysta: "W tej chwili trudno sobie wyobrazić, jakie będą realne konsekwencje wyboru Olejniczaka. Gdyby ten ruch wykonano rok temu, być może odegrałby istotną rolę. Nastroje w SLD są dziś bardzo bojowe, toczy się ostra walka między różnymi orientacjami".

"SLD wykona głębszy i przemyślany ruch w kierunku centrum, w  kierunku liberalnym. Dużą rolę będzie w tym odgrywał prezydent, który zresztą bardzo mocno naciskał na Olejniczaka, by starał się o funkcję szefa SLD".

Nowy szef SLD będzie cieszył się przychylnością ze strony Partii Demokratycznej Władysława Frasyniuka i - być może - wykona ruch w tę stronę. Nie wykluczam też, że ewentualna współpraca SLD i PD może być "zalążkiem koalicji" chociaż obie partie mają bardzo małe poparcie. "Nie można wykluczyć, że jeżeli ruch Olejniczaka w stronę centrum będzie bardzo wyraźny dojdzie do kolejnego rozłamu w SLD, gdy ludzie Dyducha powiedzą +nie+. To byłby koniec SLD".

Trzeba się także liczyć z tym, że Olejniczak będzie miał do czynienia ze "zmasowanym atakiem prawicy, która za wszelką cenę będzie starała się mu przeszkodzić w odbudowie wizerunku SLD". Agresywna frazeologia głównych partii prawicowych może jednak pracować na korzyść SLD. "Społeczeństwo jest zmęczone szalenie ostrą polaryzacją i kłótnia polityczną, która wcale nie jest kłótnią na programy". Wybór Olejniczaka utrudnia sytuację PiS-u, który atakuje lewicę "frontalnie i na wszelkie sposoby". "Teraz pojawił się nowy człowiek, urodzony w 1974 roku, pozbawiony bagażu PZPR-owskiego. A sekretarzem generalnym SLD jest jego rówieśnik Grzegorz Napieralski. To zupełnie nowa jakość. Część stale powtarzanych zarzutów przestaje być aktualna".

em, pap

 0

Czytaj także