Kaczyński: zadziałałem ws. PZU (aktl.)

Kaczyński: zadziałałem ws. PZU (aktl.)

Działania prokuratury ws.nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU zostały podjęte po informacjach posła AWS Tomasza Wójcika - zeznał Lech Kaczyńsk przed komisją śledczą ds. PZU.
Zeznania Wójcika przed komisją sejmową komisją śledczą ds. zbadania prawidłowości prywatyzacji PZU w marcu były głównym powodem wezwania na przesłuchanie Kaczyńskiego. Poseł AWS twierdził, że w sprawie nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU spotkał się oficjalnie z Lechem Kaczyńskim. Według Wójcika, minister zadeklarował zajęcie się sprawą.

Jak poinformował Kaczyński, dwa razy spotkał się z Wójcikiem. Pierwsza rozmowa była "całkowicie ogólna" i nie było w niej zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy prywatyzacji PZU. Natomiast podczas drugiego spotkania Wójcik - jak to określił Kaczyński -  przedstawił "pewne papiery" na temat PZU. Prezydent Warszawy papiery te miał przekazać "prokuratorowi Krasnemu".

"Zareagowałem na to co mówił pan Wójcik i to był początek procesu, który doprowadził do scalenia śledztwa, a potem przekształcenia go w podstawowe śledztwo w sprawie nieprawidłowości w prywatyzacji PZU" - powiedział Kaczyński. Zapewnił, że "decyzje, które były podjęte, były decyzjami takimi jak trzeba".

Jednak - zaznaczył Kaczyński - jako minister sprawiedliwości nie  nadzorował tej sprawy. "Ze sprawą PZU miałem do  czynienia tylko jako prokurator generalny, przy czym sprawa prywatyzacji PZU to była jedna z bardzo licznych spraw, którymi się zajmowałem" - powiedział Lech Kaczyński.

Dodał, że jest zdumiony wezwaniem go przed komisję, bo - jak powiedział - jego wiedza na temat prywatyzacji PZU jest niezbyt wielka i nie wniesie nic do pracy komisji śledczej.

"Absolutnym absurdem" i żartem Kaczyński nazwał zaliczenie go do "klubu Krakowskiego Przedmieścia" przez b. prezesa PZU Życie Grzegorza Wieczerzaka. Podczas przesłuchania przed komisją na początku marca, zeznał on, że Lech Kaczyński jest "po części" związany z  "klubem Krakowskiego Przedmieścia" - grupą osób związanych m.in. z  Pałacem Prezydenckim, która miała wpływać na prywatyzację PZU.

Według przewodniczącego Janusza Dobrosza (LPR), "mogło być więcej energicznych działań ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości, ale  świadek sam stwierdził, że nie był do nich do końca przekonany". Zdaniem Dobrosza, choć komisja obiecywała sobie więcej po  przesłuchaniu Kaczyńskiego, było ono niezbędne.

Z zadawania pytań Kaczyńskiemu zrezygnował na początku posiedzenia komisji Przemysław Gosiewski (PiS). Gosiewski przypomniał, że był współpracownikiem Lecha Kaczyńskiego w  Ministerstwie Sprawiedliwości. Wyjaśnił, że nie chce, by pojawiły się wątpliwości co do jego bezstronności.

Kilkakrotnie Kaczyński podkreślał, że śledztwa w sprawie prywatyzacji PZU zostały wszczęte podczas sprawowania przez niego funkcji ministra sprawiedliwości, a - jak zaznaczył - po zmianie rządu zostały one umorzone. Wspominał też o analizie wyceny akcji PZU, którą przeprowadziła prokuratura w trakcie prac nad śledztwem związanym z prywatyzacją PZU. Jego zdaniem - choć nie podał żadnych dowodów -  z analiz prokuratury wynikało, że wycena akcji PZU była zaniżona. Dodał, że tę opinię przedstawia na zasadzie doświadczenia pracy w  NIK (Kaczyński był prezesem NIK w latach 1992-95).

Mimo, że przesłuchanie Kaczyńskiego było jawne - utajnienie części przesłuchania proponował Jerzy Czepułkowski (SLD) - pojawił się wątek rzekomych związków ze światem przestępczym b. członka zarządu PZU Rafała Mani. Informacje na ten temat znajdują się w  kancelarii tajnej komisji. Kaczyński stwierdził, że nie miał podstaw, by twierdzić, że  wiedza o związkach Mani ze środowiskiem przestępczym jest wiedzą nieprawdziwą, ale też nie miał potwierdzenia tych sugestii. Dodał, że nie rozmawiał o tym z b. ministrem skarbu Emilem Wąsaczem.

Świadek zaznaczył również, że podczas pełnienia przez niego funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego nie  było na niego żadnych nacisków w sprawie prowadzonych śledztw.

Kaczyński, po przesłuchaniu ocenił je jako "stosunkowo spokojne i rzeczowe". "Spodziewałem się większego quantum agresji" - przyznał. Zdaniem Przemysława Gosiewskiego (PiS), przesłuchanie Kaczyńskiego potwierdziło to, co jest w  aktach - "że to człowiek, który zrobił to, co do niego należało".

Komisja zamierza jeszcze przesłuchać następców Kaczyńskiego na stanowisku ministra sprawiedliwości - Stanisława Iwanickiego oraz Barbarę Piwnik. Wbrew planom komisji, w czwartek nie będzie zeznawał b. minister skarbu Wiesław Kaczmarek. Dobrosz poinformował, że Kaczmarek nie  może zeznawać w planowanym terminie ze względu na stan zdrowia.

ss, pap

 0

Czytaj także