Cimoszewicz przed Trybunał?

Cimoszewicz przed Trybunał?

Zdaniem Zbigniewa Wassermanna (PiS), Włodzimierz Cimoszewicz, który bedąc premierem zainaugurował akcję "czyste ręce", sam złamał ustawę antykorupcyjną i powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.
Wasssermann wyjaśnił, że marszałek równocześnie zasiadał w radzie nadzorczej firmy Business Managment Consulting SA i pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych w rządzie Leszka Millera.

Podczas sobotniego przesłuchania marszałek zeznał, że nie pamięta, kiedy dokładnie złożył rezygnację ze wszystkich zobowiązań w firmie BMC. Zapewnił jednak, że zrobił to jak najszybciej, kiedy wszedł do rządu. "Nie wykluczam, że przez dzień, dwa, czy trzy, łączyłem te funkcje" - powiedział.

Wassermann powiedział dziennikarzom w przerwie posiedzenia, że  dla niego nie ulega wątpliwości, że "tak skwapliwie pouczający komisję marszałek po prostu złamał prawo i powinien stanąć przez Trybunałem Stanu". "Tłumaczenie, że miał dobrą intencję, ale nie wyszło i, że to uwalnia go od winy, jest nie do przyjęcia. Łączenie funkcji członka rady nadzorczej spółki kodeksu handlowego z funkcją ministra jest rażącym złamaniem ustawy antykorupcyjnej" -  dodał. Zapewnił, że komisja wie, że Cimoszewicz pełnił te funkcje przez pewien okres równolegle.

Przewodniczący komisji Andrzej Aumiller (UP) jest ostrożniejszy w  ocenach. "Niech pan sobie wyobrazi - mówił do dziennikarza - że  jest pan udziałowcem jakiejś spółki i zostaje pan wybrany posłem, potem powołują pana do rządu, to wtedy składa pan rezygnację" -  mówił. "Nie musimy się kłócić, czy to było dwa dni po powołaniu na  ministra, czy w tym samym dniu, czy tydzień po - najważniejsze jest dobra intencja" - podkreślił.

Według Aumillera, trzeba patrzeć, czy ktoś się kieruje dobrą intencją. "Nie wyciągajmy pochopnych wniosków, nie krzywdźmy ludzi" - powiedział. Nie wykluczył, że pojawią się wnioski do  prokuratury w sprawie Cimoszewicza.

em, pap

Czytaj także

 0