Adiós politicos!

Adiós politicos!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Stopniowa wymiana kadr już się rozpoczęła i nikt nie powinien mieć wątpliwości, że po wyborach premierem zostanie Leo Beenhakker. Politycy nareszcie zrozumieli, że w dobie Euro 2012 piłkarze i trenerzy najlepiej zadbają o narodowe interesy.
Kto by pomyślał, że nasi politycy kiedykolwiek będą do tego zdolni. Każdy potrafi opowiadać o swoich pasjach w programach rozrywkowych, ale tylko prawdziwi mężowie stanu są w stanie dobrowolnie zrzec się władzy i szukać szczęścia w innych dziedzinach ludzkiej aktywności. Tymczasem wiele wskazuje na to, że posłowie i senatorowie szykują wielopartyjny exodus, który raz na zawsze uzdrowi rodzimą politykę.

Podobno sprawa jest już przesądzona. Zamieszanie na linii LiS – PiS oraz widmo utworzenia koalicji PO – SLD – PSL to zasłona dymna dla stopniowej wymiany kadr, która dokona się w najbliższych miesiącach. Politycy wiedzą, co robią. Gdyby któregoś dnia w komplecie wycofali się z parlamentu, ludzie mogliby tego nie przeżyć. Uliczne akty radosnej histerii z pewnością zakończyłyby się licznymi zawałami serca. Dlatego trzeba było wymyślić show, które przykuje uwagę wyborców do tego stopnia, że nie zauważą oni naprawdę ważnych wydarzeń.

Jak na razie, wiadomość, że piłkarz Maciej Żurawski będzie kandydował do sejmu z list Platformy Obywatelskiej, zelektryzowała jedynie fanów Sandry Lewandowskiej, którzy obawiają się, iż wydłuży to kolejkę pod drzwiami pięknej posłanki. W końcu skoro Roman Kosecki spędza na wycieraczce całe noce, jego młodszy kolega z boiska będzie chciał co najmniej całować klamkę. Tyle że panna Sandra nie mieszka już w hotelu poselskim, tylko przygotowuje się do udziału w „Tańcu z gwiazdami”, gdzie oprócz niej wystąpi m.in. młody gwiazdor LPR Krzysztof Bosak.

Również inni politycy świetnie radzą sobie na mieście. Józef Oleksy otworzył ponoć w Warszawie cukiernię „U Józia” specjalizującą się w sprzedaży papieskich kremówek, a Stanisław Łyżwiński poważnie zastanawia się nad karierą damskiego fryzjera. Natomiast znani piłkarze, którzy wypromowali się na Zachodzie, gremialnie wracają do kraju, żeby wystartować w wyborach. Póki co, Jerzy Brzęczek, Radosław Kałużny i Radosław Gilewicz dla niepoznaki zatrudnili się w klubach, ale poczekajmy do wiosny. Nawet bramkarz Radosław Majdan, który w Szczecinie pełni obowiązki radnego, przeniósł się niedawno do Warszawy, żeby być bliżej ulicy Wiejskiej.

Jak widać, stopniowa wymiana kadr już się rozpoczęła i nikt nie powinien mieć wątpliwości, że po wyborach premierem zostanie Leo Beenhakker. Politycy nareszcie zrozumieli, że w dobie Euro 2012 piłkarze i trenerzy najlepiej zadbają o narodowe interesy. W powodzi wakacyjnych newsów politycznych tylko jeden brzmi niepokojąco: Aleksander Kwaśniewski znowu chudnie. Niektórzy przysięgają, że widzieli go na Stadionie Dziesięciolecia, gdzie przymierzał piłkarski trykot z numerem 10. Podobno mieści się już w rozmiarze XL, choć wcześniej z trudem zakładał XXL. Jak dojdzie do emki, zrobi się ciekawie.

Czytaj także