Jak Tusk gra Kaczmarkiem

Jak Tusk gra Kaczmarkiem

Śledząc wypowiedzi Donalda Tuska dochodzę do wniosku, że powinien wyrzucić z pracy wszystkich swoich doradców.
„Trudno nie mieć wrażenia, że zatrzymania mają zamknąć usta Kaczmarkowi i Kornatowskiemu i uniemożliwić im informowanie Polaków o czarnej stronie działań PiS” – to słowa Tuska z wywiadu dla piątkowej „Rzeczpospolitej”. Choć już wcześniej było jasne, że Kaczmarek kręci w wielu sprawach i jest kompletnie niewiarygodny, Tusk stroił się w pióra jego adwokata.
Gdy w piątek wieczorem okazało się, że nawet w prokuraturze Kaczmarek kłamał jak najęty, Tusk zmienił front, ale na jeszcze gorszy. W sobotę rano ogłosił, że w sprawie przecieku o akcji CBA trzeba wyjaśnić rolę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Było to nawiązanie do sugestii Romana Giertycha, który próbował nadać jakieś szczególne znaczenie spotkaniu prezydenta z Januszem Kaczmarkiem.
Tusk, wypowiadając te słowa, nie sprawdził, czy prezydent rozmawiał z Kaczmarkiem sam, czy – jak się później okazało – był z nimi ktoś jeszcze. Nie sprawdził też, o czym rozmawiano.
Donald Tusk zachowywał się w ostatnich dniach bardzo przytomnie, choćby blokując szalone pomysły SLD, które chciało do spółki z PO powoływać rząd „fachowców”. Ale wspomniane wypowiedzi o sprawie Kaczmarka znów każą stawiać pytanie o jego intencje. Mam nadzieję, że ma tylko po prostu złych doradców.

Czytaj także