Skuteczna obrona Skowrońskiego

Skuteczna obrona Skowrońskiego

Dodano: 
Akurat, pisząc o sprawie odwołanego dyrektora radiowej ,,Trójki’’, otrzymałem sms, zachęcającego mnie do udziału w pikiecie w jego obronie. Rzecz w tym, że ja nie lubię biegać stadnie, a nawet stać stadnie, niechby nawet w obronie Krzysztofa Skowrońskiego.
Co ważniejsze, co oczywiste, taka pikieta nic nie da. Owszem, sam swego czasu proponowałem pikietę w obronie Bronisława Wildsteina (nie gdy go zwalniano z „Rzepy”, tu obrońców nie zabrakło), ale wtedy, gdy zwolniony został ze stanowiska szefa TVP. Ten pomysł jednak jakoś nie znalazł uznania. A przecież Wildstein zwolniony został, podobnie jak dziś Skowroński, dlatego, że przestał się podobać układowi politycznemu.

Ówczesny premier i szef najgłówniejszej partii uznał, że TVP jest nazbyt krytyczna wobec jego rządu. Ba, mówiło się wręcz, że akurat ów lider szuka poparcia lewicy i „Gazety Wyborczej”, dla których Wildstein był nie do zaakceptowania. Stąd i pomysł na Andrzeja Urbańskiego, który miał mieć świetne relacje z Adamem Michnikiem. No i Wildstein po prostu poległ w walce z układem politycznym. A może i z Michnikiem?

Dziś obrońcy Skowrońskiego mówią to samo, tyle, że wskazują na inny układ polityczny, choć akurat Organ Michnika jest tu elementem stałym. Jest też inny element stały: jednego i drugiego mianował na stanowisko ten sam Jarosław Kaczyński.

A trochę bardziej ogólnie: jeden i drugi byli przydupasami układu politycznego toteż jeden i drugi przez układ polityczny zostali usunięci. Mam ich żałować? Zwyczajny to los dworaka.

A tymczasem sam Wildstein na swym blogu bije na alarm, udając jakby się wczoraj urodził.

,,Zza grobu wychynęła dziwaczna koalicja Samoobrony i LPR’’, ,,Postanowili machnąć ręką na jakiekolwiek pozory. Nieco podobnie zadziałali ostatnio w TVP’’ - pisze nasz Katon. Ale to nie było tak dawno - dzięki innej dziwacznej koalicji, (choć przecie jakby mającej coś tam wspólnego z dzisiejszą, prawda?) tyle, że ze swoim ówczesnym protektorem na czele, został Wildstein mianowany, no a potem odwołany. I to po machnięciu na jakiekolwiek pozory - Kaczyński nie krył, za co go zwalnia!

Ale wszystkie granice rżnięcia głupka przekroczył Igor Janke.

Jego głos jest o tyle symptomatyczny, że podobną argumentacją posługują się obrońcy Skowrońskiego, zresztą nie tylko z tzw. prawicy. Janke oświadczył, że tenże stworzył radio ,,otwarte i wolne’’. Groteska. Nie może być radia (i jakiegokolwiek innego medium), które jest ,,otwarte i wolne’’, gdy jest zależne od aktualnego układu politycznego! I to nie tylko w momencie zwalniania szefa (co jest już dla wszystkich widoczne) czy uprzednich nacisków, ale już w momencie mianowania przez polityków. To oczywiste, że szef takiego medium staje się zakładnikiem układu politycznego. Przekonał się o tym Skowroński, gdy zmienił się układ polityczny, ale przekonał się i Wildstein, gdy jego protektor stracił do niego zaufanie.

Janke nadal brnie, pisząc, że ,,Trójka’’ była radiem słuchaczy, nie polityków. To kolejny oczywisty nonsens. Gdyby tak było, to słuchacze by mianowali Skowrońskiego i słuchacze by go odwołali. Nawet gdyby żadni politycy, i z rządu i opozycji, nie pojawiali się na antenie, to samo istnienie zjawiska tzw. medium publicznego powoduje, że jest ono zależne od danego układu politycznego.

Twierdzi też dalej, że ,,Trójka’’ była ,,Prawdziwym niezależnym medium publicznym, należącym do publiczności’’.

Oczywiście to kolejny idiotyczny zwrot retoryczny, który zaciemnia obraz. ,,Trójka’’, podobnie jak inne podobne media, należą też o tyle do władzy, że żyją one w znacznym stopniu z abonamentu. A właśnie skargi na zbyt niskie dotacje z abonamentu były stałym elementem rozmów Skowrońskiego z politykami PO na antenie. Mogę sobie wyobrazić, jak politycy chętnie poprzykręcali by kranik z forsą (naszą forsą, a jakże i co z tego?), pod byle pretekstem.

Dylemat w takiej sytuacji jest prosty – albo forsa albo cnota.

W sprawie zabrał głos nawet Jan Rokita.

,,Szajka zdobyła władzę nad radiem i telewizją w wyniku nieczytelnej i zagmatwanej intrygi inspirowanej z zewnątrz przez różnych mających sprzeczne interesy polityków’’. Jak przystało na Rokitę, jasno i konkretnie. Ale jak wyjść a tej opresji? A jakże, Rokita ma pomysł, równie precyzyjny. Porównując ,,szajkę’’ do piratów, proponuje ,,ekspedycję karną w celu powtórnego osadzenia Skowrońskiego w ,,Trójce’’.

Ale to nie koniec groteski.

Oto Igor Janke podchwytuje ową myśl, a nawet ją twórczo rozwija ,,Należy też odbić TVP, a potem oddać to wszystko tym, do których te dobra należą’’. Jeśli dobrze zrozumiałem, chodzi o to, by szefem TVP ponownie został kolega Jankego, Bronek Wildstein.

I już tylko pobieżnie wspomnę o innej groteskowej argumentacji w obronie Skowrońskiego ze strony tzw. prawicowych publicystów. Oto podnosili oni, że powrócił on do tradycji ,,Trójki’’. Przypomnę wobec tego, że ojcem chrzestnym nowego pasma był Włodzimierz Sokorski, który chciał stworzyć alternatywę dla młodzieży, by ta nie słuchała Wolnej Europy czy Luksemburga. Z kolei ,,kultowa’’ lista przebojów nieprzypadkowo zagościła na antenie na początku lat osiemdziesiątych. I że przez lata ironicznie nazwano ,,Trójkę’’ Trybuną Ludu dla młodzieży.

A że Skowroński odtworzył radio dla inteligentów? Daleko nie trzeba szukać - gdzie na antenie muzyka poważna? Jazz jeszcze jest – w śladowych ilościach.

A że niby ,,Trójka’’ była zbyt prawicowa?

Hm, z wdzięczną panią redaktor, która od lat propaguje tam różne New Age? Tu pyszna anegdotka, wiele mówiąca o radiu. Otóż w jednej z audycji, owa specjalistka od różnych szamanizmów, zaczynała jakąś kolejną głęboko myśl tak ,,Jak nauczał Dalajlama…’’ i tu słychać było niemal jak pani redaktor ugryzła się w język, ale po chwili dodała ,,i jak nauczał nasz Jan Paweł II…’’.

A ów redaktor,,, najmundrzejszy’’ w całej ,,Trójce’’, bo przez lata pisał w Organie Michnika? Niedawno zaprosił do studia jakiegoś francuskiego lewusa, autora hagiografii owego Michnika i pod koniec rozmowy rozrzewnionemu redaktorowi wyrwało się ,,Widzę, że pan też mocno zauroczył się tą postacią’’.

Czy nieznośnie egzaltowana okołopięćdziesięcioletnia nastolatka, o pretensjonalnym imieniu, tzw. specjalistka od kultury, poruszająca się między stęchłymi salonikami w Krakowie, a trendy teatrem w Warszawie (wdzięcznie łączący treści lewackie i gejowskie).

Ale to w sumie bzdury. Najbardziej bulwersująca jest sytuacja na styku biznes – tzw. publiczne radio.

Przykład - na antenie ,,Trójki’’ kolejne rok odbywa się promocja jednego z wielkich festiwali muzyki dla młodych ludzi, którego sponsorem jest jeden z największych na świecie producentów piwa. Wymyśla się takie imprezy nie po to oczywiście, by młodzież miała zabawę. Robi się to po to, by obejść obostrzenia związane z reklamą napojów alkoholowych. Otóż w ,,Trójce’’ zapowiedziom tej imprezy poświęca się całe godziny tygodniowo. Żadne inne wydarzenie nie może o tym marzyć. Zostawmy teraz na boku kwestie moralne, a pewnie i prawne, czy tzw. publiczne radio powinno wspomagać jakąś firmę w omijaniu prawa – konkretnie w omijaniu zakazu reklamy piwa. Interesuje mnie, jak to wszystko wygląda od strony finansowej. Interesuje mnie, bo to jest rzekomo radio publiczne czyli także moje. Pytam - czy browar płaci za tą kryptoreklamę? W wypadku oficjalnej reklamy sytuacja jest jasna. Tu – wdzięczne pole do machlojek.

Otóż nie interesowało by mnie to, gdyby było to radio prywatne.

Podobnie, jak nie interesowało by mnie wiele innych problemów, związanych choćby z wiecznie powracającym tematem: sterowanie tzw. mediami publicznymi przez polityków.

No to teraz o mediach prywatnych. Wiem, wiem jakie argumenty tzw. prawicowców padną. Ale może całe to TVN to jest TWSI, może nawet jest zależne od Marsjan, ale przede wszystkim jest zależne od PUBLICZNOŚCI. Podobnie jak każde inne prywatne medium. Otóż wbrew pozorom, dzięki podatkowi jakim jest abonament, tzw. media publiczne są mniej zależne od odbiorców. Ba, ja płacąc ten haracz, musiałbym płacić na TVP nawet wtedy, gdybym programu w ogóle nie oglądał bo np. szefem telewizji, na skutek kolejnego układu politycznego, został by Jerzy Urban, a nawet sam Belzebub.

Ba, okazuje się, że ,,prywaciarze’’ robią program coraz ambitniejszy, a tzw. publiczna TVP lansuje coraz większą szmirę.

A tak przy okazji, dlaczego koledzy ,,prawicowcy’’, nie stworzyli podobnego medium jak TVN 24, przydało by się, prawda? A owszem, przeputali forsę z państwowych spółek na nieudaną TV Puls. I co się stało z Radiem Plus? I z innymi, jak zwykle nieudanymi inicjatywami medialnymi prawicy?

Otóż, gdy czytałem liczne głosy związane z odwołaniem Skowrońskiego, żaden z tzw. ,,prawicowców’’ nie zaproponował rozwiązania raz na zawsze przecinającego owe przepychanki dookoła tzw. mediów publicznych. W każdym razie, ja mam prośbę - gdyby szykowała się pikieta w sprawie sprywatyzowania tzw. publicznego radia i telewizji, koniecznie proszę dać mi znać. Tymczasem, dziękując za zaproszenie na pikietę oświadczam, że na pozorowane działania szkoda mi czasu.

A Skowroński, jeśli jest naprawdę dobry, to w takim sprywatyzowanym radiu mógłby zostać szefem i to na długie lata.

I ja tyle w sprawie obrony Krzysztofa Skowrońskiego i obrony niezależności mediów.

PS.
W moich poprzednich wpisach apelowałem, by zrezygnować z organizacji EURO 2012 – bo nas nie stać organizacyjnie i finansowo. Miniony tydzień przyniósł dwie ważne informacje. Pierwsza - szanse na pociągnięcie autostrady spod Łodzi do Warszawy do EURO są teraz prawie zerowe. Druga – na pewno nie powstanie w Warszawie nowy Dworzec Wschodni, cudem będzie wyremontowanie go jako tako do tego czasu. A to dopiero początek problemów.

Czytaj także

Czytaj także