Prof. Chrzanowski: Putin już nic nie powie

Prof. Chrzanowski: Putin już nic nie powie

Profesor Wiesław Chrzanowski, członek Komitetu Honorowego Obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej w słowach Putina widzi chęć uspokojenia relacji polsko-rosyjskich. I twierdzi, że po publikacji w "Wyborczej" nic już nowego od Putina nie usłyszymy.
"Wprost": - Panie profesorze, nie zgadza się pan z profesorem Bartoszewskim jeśli chodzi o ocenę zasadności wybuchu Powstania Warszawskiego, a czy zgadza się pan z nim w kwestii obchodów 70. rocznicy wybuchu wojny?
Wiesław Chrzanowski: - To znaczy?

- Czy uważa pan, że warto czcić rocznicę wybuchu?
- No… jestem w komitecie honorowym tych obchodów, któremu przewodniczy Władysław Bartoszewski. Oczywiście to nie jest rocznica radosna. To jest rocznica, która jest kwestią oddania hołdu ofiarom, oddania hołdu tym, którzy podjęli walkę praktycznie trwającą 50 lat. Bo to jest 50 lat Polski zniewolonej.

- Czytał pan „list do Polaków” Władimira Putina, który dziś ukazał się w „Gazecie Wyborczej”?
- Owszem, zapoznałem się.

- Czy Putin oddaje hołd polskim ofiarom i ich rodzinom?
- No mnie się zdaje, że oczywiście jak na Putina - bo trzeba brać pod uwagę, że to nie jest ktoś nam bliski – to w tym tekście starał się być wyważony. Bo niezależnie od okoliczności, w jakich był wówczas Związek Radziecki, to jednak Putin przypomina o tym, że pakt Ribbentrop-Mołotow był rzeczą godną potępienia. Że nawet jeden z rosyjskich organów go potępił…

- Że zrobił to parlament w 1989 roku…
- Tak. I mnie się zdaje, że ten tekst ma pewien taki rys… Że służyć on ma uspokojeniu. Różne służby inspirowały w ostatnim czasie wypływ informacji, z których wyciągały daleko idące wnioski. I Putin ma teraz zrobić pozytywny gest. To, jak sądzę zresztą pewna taktyka.

- Ale Putin gdy tylko coś wspomina, od razu ZSRR tłumaczy. Że do paktu Rosja została niejako zmuszona sytuacją, itd.
- Niewątpliwie pewne te elementy są słuszne. Bo niewątpliwie Monachium się odbyło. I Francja oraz Wielka Brytania zerwała gwarancje dane Czechosłowacji. Ale proszę zwrócić uwagę - Putin nie próbuje rekonstruować historii. Od polityka nie można tego wymagać. Po tym momencie zaostrzenia, po ostatnich publikacjach prasowych, uważam, że ten tekst Putina jest próbą wspaniałomyślności. No oczywiście tam dla mnie jednej rzeczy nie ma. Armia Radziecka nas wyzwoliła, ale nas równocześnie zniewoliła. I ten element w artykule w ogóle nie występuje. Tam jest tylko podniesiony wkład armii… To oczywiście nie ulega wątpliwości, ale…

- Putin relatywizuje.
- On jest na czele innego państwa, więc nie dziwmy się, że stara się podnosić interes narodowy tego państwa. Nie robi na Polskę jakiegoś generalnego ataku, bo jeśli by wziąć czasopisma i gazety francuskie i angielskie z lat 30., to Polska w ich tekstach w jawny sposób oskarżana była o kolaborację z Niemcami – że Beck podpisał z Niemcami deklarację o niestosowaniu przemocy (zresztą z Rosjanami podpisał pakt o nieagresji). Oczywiście zachodnie państwa wzięły udział w konferencji monachijskiej, więc nie miały tytułu do tego, by Polskę o cokolwiek oskarżać… Ja odczytuję „list do Polaków” Putina z punktu widzenia politycznego – jest to jakiś gest wyrażenia chęci uspokojenia, nowego otwarcia w relacjach.

- A czego się pan spodziewa po jutrzejszym wystąpieniu Putina?
- Moim zdaniem już niczego więcej nie będzie… I nie dziwmy się, bo taka jest polityka, że się prowadzi pewną grę. Pytanie jak my potrafimy na tę grę odpowiedzieć, bo przecież rozpoczynanie historycznej wojny byłoby emocjonalne, a nie polityczne.




Czytaj także

Czytaj także