Sobiesiak na ministra

Sobiesiak na ministra

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tak się składa, że od kilku dni jestem w Kijowie. I z tej perspektywy problemy i skandale, do których ciągle dochodzi w Polsce, wydają się śmiesznie małe.

Nasza kultura polityczna, stabilność i jednak standardy sprawowania władzy wydają się bez zarzutu w porównaniu z tym, co dzieje się na Ukrainie.

Właśnie prezydent Juszczenko stara się zablokować kolejną transzę pieniędzy na Euro 2012, a wszystko po to, aby premier Julia Tymoszenko nie przekuła Euro w swój przedwyborczy sukces. Czyli jeśli Euro 212 na Ukrainie się nie odbędzie, do czego dąży prezydent, to z jego perspektywy dobrze, bo Julia Tymoszenko nie dostanie kilku punktów wyborczych.

Dochodzi do takich paradoksów, że oligarchowie stali się jedyną szansą na zorganizowanie tych mistrzostw. Ci, którzy tworzą najbardziej patologiczną strukturę , którzy korumpują politykę - mogą być zbawieniem dla Ukrainy.

Państwo jest za słabe, żeby poradzić sobie z organizowaniem takiej imprezy. Zostaje biznes. Dlatego wizytę najbogatszego człowieka na Ukrainie, Rinata Achmetowa we Lwowie przyjęto jednogłośnie jako szansę na stadion dla tego miasta.
Państwa na  Ukrainie - nie ma. Wszystko, każda decyzja ma podtekst lobbingowy. Nie tam ma siły, która ma jakąś ideę i wizję polityczną.

Ostatnio ministrem spraw zagranicznych został Piotr Poroszenko - oligarcha - król czekolady. To mniej więcej tak jakby w Polsce ministrem został Ryszard Sobiesiak.

Im dłużej tu jestem, tym wyraźniej widzę, jak wyjątkowo nieudolnym politykiem okazał się idol pomarańczowej rewolucji - Wiktor Juszczenko.

Czytaj także

Czytaj także