Cienie na ścianie

Cienie na ścianie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Dotychczasowe doświadczenia polskiego parlamentaryzmu pokazują, że żadna z dotychczasowych komisji nie wyjaśniła prawdy o wielkich aferach. Były jedynie orędziem w ręku opozycji, do osiągania doraźnego celu czyli ukazywaniu patologii aktualnej władzy. Pierwsza z nich, do zbadania tzw. afery Rywina zmiotła ze sceny SLD i wylansowała polityków , którzy przez krótki czas cieszyli się statusem gwiazdy w swoich ugrupowaniach. Platforma Obywatelska o tym wie i dlatego za żadne skarby świata nie dopuści do powtórzenia tego scenariusza.
Ustanowienie Mirosława Sekuły, zupełnie nijakiego i bezbarwnego polityka przewodniczącym śledź-komisji zdaje się potwierdzać tą tezę. Nie jest ani tak dociekliwy jak Zbigniew Ziobro, ani tak błyskotliwy jak Jan Maria Rokita, ani nie dba o pozory przyzwoitości jak Tomasz Nałęcz. Sekuła nie dba o nic , prócz interesu partii. On wie, że pracując nawet w tak śmiesznie określonych ramach czasowych i badając tak duży wycinek zagadnień , zawsze można znaleźć jakiegoś trupa w szafie.

Najhigieniczniej będzie , pod byle pozorem , pozbyć się przynajmniej części opozycji i to tej bardziej obeznanej z procedurami komisyjnymi. Na naszych oczach pan przewodniczący właśnie tego dokonał nie troszcząc się nawet o minimalne znamiona demokracji. Argument, że posłanka Kępa i poseł Wasserman „mieli do czynienia” z hazardem , w tym stopniu dotyczy i samego przewodniczącego, któremu ktoś kiedyś przyniósł jakąś walizkę z pieniędzmi i której on oczywiście palcem nie tknął.

W związku z tym , że ludność  u nas wpatrzona w telewizory jak niegdyś w święte obrazy i kocha rząd, premiera i rządzącą partię miłością 50%, można sobie na wszystko pozwolić, byle tylko dokopać wstrętnym pisiorom. Naród kupi wszystko: i  to, że największym aferzystą jest Gosiewski i trzeba go natychmiast aresztować, jak chce wiceprzewodniczący klubu PO; i to, że Rycho ze Zbychem spotykali się na cmentarzu, by uzgodnić stroiki na groby w listopadowe święto. Idę o zakład , że takie będą w przybliżeniu wnioski tej komisji wypracowane w trudzie, znoju i za pieniądze podatników.

W tym czasie , gdy ten emocjonujący spektakl będzie się odgrywał na naszych oczach, za kulisami zostaną dopięte prawdziwe deale za prawdziwe pieniądze . Nikt się nawet nie będzie domyślał komu i o co na prawdę chodzi. Zupełnie jak w czasie "afery Rywina", gdy potencjał intelektualny dwóch partii opozycyjnych śledził losy legislacyjne ustawy medialnej. Tymczasem po latach okazało się, kto był prawdziwym beneficjentem owego zamieszania , jakie interesy i kwoty wchodziły w grę. Stawką była cyfryzacja polskiego rynku mediów elektronicznych, blokowana skutecznie do dziś.

Nie znaczy to , że w polskich realiach wszelkie komisje śledcze są pozbawione sensu. Ukazują one kulisy władzy, cały ten „entourage” skrzętnie skrywany przed publicznością. Z tego względu są istotne dla procesu stanowienia prawa i realizacji władzy. Oglądając ich kolejne odsłony warto jednak pamiętać o teoriopoznawczych odniesieniach Platona. Według ucznia Sokratesa to co widzimy zmysłami jest jak cienie w pieczarze. Prawdziwi aktorzy są dobrze ukryci za kulisami i załatwiają interesy o jakich się „filozofom nie śniło”.

Czytaj także