Sylwestrowy groch z kapustą

Sylwestrowy groch z kapustą

Dodano:   /  Zmieniono: 
Z dużą ulgą żegnam 2009 roku, bo dla mnie osobiście był gorszy niż lepszy. W skali globalnej natomiast choć nie należał do najlepszych, nie był też na szczęście tragiczny.
Katastrofy światowej na szczęście nie było, świat jeszcze istnieje, nowe wojny (przynajmniej w naszej części świata nie wybuchły), a kryzys wybuchnąć raczył w roku poprzednim. Europa wyszła - przynajmniej formalnie - z marazmu. Czy zrobiła krok w dobrym kierunku, zobaczymy dopiero po czasie. Z ostatnich dwunastu miesięcy wybrałam dwanaście wydarzeń, które były - w mojej subiektywnej ocenie - ważne bądź ciekawe.

1. Rosyjsko-ukraińska wojna gazowa i jej konsekwencje dla Europy. Początek roku jak zwykle przyniósł zakręcenie kurków z rosyjskim gazem. Ofiarą kłótni między Kijowem a Moskwą padły niestety kraje ościenne: Słowacja, Węgry, Bułgaria, Serbia. Zupełnie przypadkowo oczywiście gazu zabrakło w czasie największych mrozów oraz na sam początek czeskiej prezydencji. Kraje zachodnioeuropejskie wreszcie zrozumiały, że Rosja wykorzystuje gaz jako istotny element politycznego szantażu. Cnotę Moskwa straciła już wcześniej, więc utrata dobrego wizerunku aż tak bardzo jej nie obeszła. Gorzej z Ukrainą, która z jednej strony aspiruje do członkostwa w Unii, a z drugiej sama robi wiele, by sobie w tym zaszkodzić. Kryzys gazowy dostarczył argumentu zwolennikom stworzenia unijnej polityki bezpieczeństwa energetycznego. Inna sprawa, czy niemiecki polityk na stanowisku komisarza ds. energii nie będzie lisem wpuszczonym do kurnika...

2. Powyborcze przetasowania w Brukseli i Berlinie. Najpierw poznaliśmy nowego szefa NATO - Anders Fogh Rasmussen już zdążył pokazać, że bardzo zależy mu na dobrych relacjach z Rosją i gotów jest na to i owo przymykać niebieskie oko. Następnie po wyborach do Parlamentu Europejskiego i zwycięstwie w nim chadeków, szefowie rządów zgodzili się, by przewodniczącym Komisji Europejskiej ponownie został Jose Manuel Barroso. Zrobili to bez większego przekonania, z braku lepszego pomysłu i w myśl zasady, że lepiej ... znany niż nieznany. Jesienią po wyborach parlamentarnych w Niemczech na fotelu kanclerza mocniej usadowiła się Angela Merkel. No i wreszcie na sam koniec roku poznaliśmy nowego króla i królową: Herman Pierwszy Van Rompuy jako tzw. prezydent unii oraz Catherine Pierwsza Ahston jako szefowa unijnej dyplomacji to duet, który nie zwala z nóg, ale po owocach ich poznacie...
No i jeszcze polski akcent - Jerzy Buzek jako przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Funkcja ta została chyba specjalnie na niego skrojona.
Generalnie wszystkie ze zmiany sprowadzają się do jednego - rewolucji nie będzie.

3. Poszerzenie NATO. Wejście Albanii a zwłaszcza Chorwacji do NATO ma znaczenie symboliczne, oto pierwszy kraj z byłej Jugosławii, który przeżył wojnę lat 90. wszedł do sojuszu. Współczuć należy FYROM Macedonii, której wejście blokuje Grecja. A że obie strony sporu są iście po bałkańsku zawzięte rozwiązanie konfliktu nie będzie łatwe. Najciekawsze będzie wejście Serbii do NATO, które nastąpi w ciągu najbliższych kilku lat. Pamiętam, jak 10 lat temu Serbowie rozszyfrowywali skrót NATO: New Antichrist Terroristic Organization...

4. Iran, pełzająca rewolucja. Wszystko zaczęło się od czerwcowych wyborów. W Iranie do przewrotu jeszcze nie doszło, jednak częstotliwość manifestacji antyrządowych, ich skala i zainteresowanie świata tym problemem każe podejrzewać, że mamy do czynienia z pełzającą rewolucją. W końcu Stanom Zjednoczonym byłoby na rękę, gdyby do władzy doszli w końcu politycy im życzliwi lub przynajmniej neutralni.

5. Śmierć Michaela Jacksona. Trudno porównywać śmierć pojedynczego człowieka z wojnami czy wyborami, ale w tym przypadku to też kwestia wymiaru symbolicznego. Bo Jackson był dla pokolenia wychowanego w latach 80. tym, kim Elvis Presley dla generacji ich rodziców, ikoną popkultury i za przeproszeniem produktem globalnym. A za tym wszystkim w obu przypadkach stała tragedia zwykłych ludzi, których inni ludzie mianowali nadludźmi.

6. Pokojowy Nobel dla Barracka Obamy. Wydarzenie bezprecedensowe, po raz pierwszy Nobla dostał urzędujący prezydent amerykański, w dodatku na sam początek swych rządów. Trzeba przyznać, że prezydent już pokazuje, iż w pełni zasłużył na pokojową nagrodę - grozi zbombardowaniem obiektów w Jemenie, rozważa atak na Iran a w Kopenhadze pokazał jak bardzo się martwi ociepleniem globalnym. Wszystko w myśl orwellowskiej zasady - wojna to pokój.

7. Wejście w życie traktatu lizbońskiego. Od czterech lat Unia Europejska pogrążała się w marazmie, po przegranych referendach w sprawie konstytucji europejskiej w Holandii i Francji. Czy ratyfikacja dokumentu faktycznie popchnie Unię na nowe tory? Najbardziej zabawne jest, że ci sami ludzie, którzy jeszcze niedawno powtarzali, że bez Lizbony wspólnota jest półmartwa, teraz przyznają, że tak naprawdę to traktat nie będzie rewolucją kopernikańską.

8. Pandemia grypy. Oczywiście każda jedna śmierć jest tragedią, ale mówienie o pandemii w sytuacji, gdy mamy kilkanaście tysięcy ofiar to tak, jakby nazywać podkrakowskie Proszowice światową metropią. Pandemie to były w średniowieczu, kiedy czarna ospa zabijała setki tysięcy ludzi czy na początku XX wieku, gdy szalała grypa hiszpańska. I choć to niepopularne, w tym jednym przypadku przemawia do mnie postawa i argumentacja minister Kopacz.

9. Referendum w sprawie zakazu budowy minaretów w Szwajcarii. Wydarzenie symboliczne, bo to dobitny przejaw rosnącego napięcia między rdzennymi mieszkańcami a przybyszami z krajów islamskich i strachu przed muzułmańską ekspansją. Czyli prognoza na przyszłość dla Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii.

10. Konferencja klimatyczna w Kopenhadze. Miała być wydarzeniem epokowym, początkiem zielonej ery. Ekologiczni fundamentaliści z podniecenia dostawali oczopląsu. Tymczasem reszta świata okazała obojętność na proekologiczne zapędy przywódców europejskich. To powinno im przemówić do rozsądku i przekonać, że nie warto zabijać gospodarki biedniejszych krajów unii w imię wojny z ociepleniem.

11. Bałkany krok bliżej Europy. Myślę o zniesieniu wiz dla Serbów, Czarnogórców i Macedończyków - sytuacja wróciła do stanu sprzed 20 lat. Czas przypomnieć i uświadomić sobie, że dzikie Bałkany są integralną częścią Europy a nie Afryką dziką a metoda kija zamiast marchewki może tylko przynieść nowe konflikty.

12. Kłopoty z panienkami. Czyli panowie ze świata polityki (i nie tylko) powinni częściej myśleć głową. Mam mieszane odczucia wpisując afery towarzyskie do wydarzeń roku, ale po pierwsze było ich sporo (boski Silvio, nagi Topolanek, Kazimierz M. itp), a po drugie wpisują się w ten sam schemat - czyli panowie wykorzystujący swoją pozycję społeczną do łowienia cielęcinki i owe cielęcinki wykorzystujące dolną część pleców do awansu społecznego lub finansowego. Historia stara jak świat a wciąż jednakowo niesmaczna.

Podsumowując rok myśli się też o tych, którzy w tym roku odeszli. Było ich sporo: profesor Paweł Wieczorkiewicz, którego bardzo wciąż brakuje, Maciej Rybiński, prof. Zbigniew Religa, Zbigniew Zapasiewicz. I osoba, której śmierć przeszła niezauważona, a która dla mnie osobiście była bardzo ważna: Mieczysława Hanuszewska-Schaeffer. Krytyk muzyczny, publicystka, prywatnie żona prof. Bogusława Schaeffera, prawdziwy przyjaciel mojej rodziny. Kobieta, która mając czterdzieści kilka lat lat zapisała się na kolejny fakultet - filozofię i ukończyła go, a będąc dziewczyną ponad siedemdziesięcioletnią zaczęła studiować teologię :) Postać przekraczająca wszelkie schematy.

Na koniec pozostaje mi tylko życzyć Państwu dobrego, lepszego nowego 2010 roku, zaskakującego pozytywnymi niespodziankami i ludzką życzliwością!

PS. Na poprawę humoru polecam Państwu teledysk sprzed lat z piosenką Marie Laforet i Daniela Olbrychskiego "Viens, viens" ("Wiem, wiem") - Olbrychski jest do zjedzenia :)

Czytaj także

Czytaj także