Na Wschodzie czarna dziura

Na Wschodzie czarna dziura

Dodano:   /  Zmieniono: 
Z przykrością, ale trzeba zauważyć, że polityka wschodnia Polski ponosi porażkę jedną po drugiej.
I to klęskę ponoszą zarówno ci, którzy twierdzą, że są spadkobiercami linii Giedroycia, jak i ci, którzy głoszą, że konieczny jest nowy pragmatyzm.

Wczorajsi „heroldowie pomarańczowej rewolucji” dzisiaj twierdzą że żadnej rewolucji nie było. I trudno się z tym nie zgodzić. Wszystkie patologie ukraińskiego systemu politycznego pozostały. Co więcej, często są dziś jeszcze silniejsze, lepiej widoczne. Polski „obóz pomarańczowych” na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim popierali prezydenta Juszczenkę. Na koniec okazało się, że zdobył on 5 proc. poparcia i jeszcze przyznał tytuł bohatera narodowego Stepanowi Banderze.

To poważny cios dla tych, którzy wierzą w  silny sojusz z Ukrainą. Teraz byli zwolennicy Juszczenki opowiadają, że jeśli nawet wygra Janukowycz, to możemy dalej budować strategiczne partnerstwo, „bo Janukowycz to polityk bardzo pragmatyczny”.

Boję się, że właśnie dlatego, że taki pragmatyczny, nie będzie zupełnie zwracał uwagi na to, co dzieje się w Polsce. Jego główne punkty zainteresowania to Rosja, a jeżeli już Europa to głównie Niemcy. Podobnie o polityce zagranicznej Ukrainy tak naprawdę myśli i Julia Tymoszenko. Dla Polski tu miejsca nie ma.

Na Białorusi z kolei widać „ogromne postępy w demokratyzacji kraju”, których pod presją polskich władz dokonuje Aleksander Łukaszenko. Ostatnio milicja po raz kolejny zaatakowała działaczy polonijnych w Iwieńcu. Milicja chciała zająć dom Polonii, który powstał za pieniądze z Polski. To klęska obozu „pragmatyków’ z ministrem Sikorskim. Przypomnę umowa jest taka, że Łukaszenko „nie rusza” miejscowych Polaków, a „my” czyli Polska, w zamian jesteśmy zwolennikami zawieszenia unijnych sankcji dla Białorusi.

Sankcje zostały zawieszone, ale Łukaszenko jak zwykle nie wywiązał się ze swoich zobowiązań i nie bardzo się tym przejmuje. Bo wie doskonale, że z tego powodu Unia sankcji nie przywróci.

Tym samym dwie dominujące w polskiej polityce postawy wobec Wschodu „idealistów” i „pragmatyków” doznały prestiżowych porażek.

Rozmawiałem ostatnio o tym z byłym szefem MSZ, profesorem Rotfeldem. Jego zdaniem, mamy po prostu zbyt wielkie ambicje i stąd późniejsze rozczarowania. Nie wydaje mi się.

Czytaj także