Ucięty język Tomasza Lisa

Ucięty język Tomasza Lisa

Donald Tusk zaskoczył wszystkich rezygnując z udziału w wyborach prezydenckich i ogłaszając prawybory. Polityczna konkurencja szykuje jednak kontrofensywę. Lech Kaczyński ogłasza, że nie startuje. W prawyborach PiS mierzą się Grażyna Gęsicka i Zbigniew Ziobro.
Nie muszę dodawać, że powyższą informację trzeba zaklasyfikować do gatunku political fiction. Choć z drugiej strony w polityce (prawie) nie ma rzeczy niemożliwych. Niektórzy członkowie PiS przyznają, że decyzja Lecha Kaczyńskiego nie jest pewna.
Rezygnacja prezydenta z ubiegania się o reelekcję spowodowałaby nie lada konsekwencje. Tomasz Lis musiałby uciąć sobie język (żartem obiecał, że to zrobi, jeśli Kaczyński nie wystartuje). A partia Jarosława Kaczyńskiego miałaby kłopot z wyborem kandydata.

W tym kontekście przewijały się ostatnio dwa nazwiska – Grażyny Gęsickiej i Zbigniewa Ziobry. Przeciwko kandydaturze Gęsickiej przemawia jej słaba rozpoznawalność. Większe poparcie mógłby uzyskać z pewnością Zbigniew Ziobro. Jednak były minister sprawiedliwości od dłuższego czasu buduje swoją frakcję wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Emigracja w Europarlamencie w tym nie przeszkadza (o wpływy Ziobry w sejmie dba np. Przemysław Gosiewski, który będąc szefem klubu, promował jego ludzi). Start Zbigniewa Ziobry w wyborach prezydenckich pomógłby mu w przejęciu kontroli nad partią. Dlatego walka w PiS nie byłaby z gatunku political fiction. To byłby thriller polityczny.

Czytaj także