PJN idzie na dno

PJN idzie na dno

Dodano:   /  Zmieniono: 
Joanna Kluzik-Rostkowska zapewnia, że jako kapitan statku o nazwie Polska Jest Najważniejsza, będzie trwała na mostku do końca. Liderka PJN ma jednak problem z policzeniem własnej załogi. Wygląda na to, że Michał Kamiński już wskoczył na szalupę i opuszcza tonący statek. Bez wiedzy pani kapitan.
Grudzień 2010. Dworzec w Katowicach. Do pociągu wskakują Joanna Kluzik- Rostkowska, Elżbieta Jakubiak i Paweł Poncyljusz. Kwadrans wcześniej skończyło się spotkanie, na którym zaprezentowali deklarację programową stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza. Napięcie opadło, są rozluźnieni. Siadają w Warsie i zamawiają obiad. Poncyljusz przez telefon łączy się z internetem. - Co o nas piszą? I na którym miejscu? - dopytuje z niecierpliwością Kluzik-Rostkowska.

Marzec 2011. Opustoszały sejm. W jednej z sal trwa posiedzenie klubu PJN. Oficjalnie: dyskusja o programie gospodarczym. Faktycznie: kłótnia po wyrzuceniu Adama Bielana. - Nasz potencjał został już opublikowany w gazetach. To 2 proc. Jeżeli takie poparcie nie oznacza kryzysu, to co jest kryzysem? - pyta Kamiński - To ty wyznaczyłeś datę i godzinę mojego wyjścia z PiS! Nie możesz uciekać od odpowiedzialności - krzyczy Elżbieta Jakubiak. Z sali wychodzi Paweł Poncyljusz. Spaceruje korytarzem udzielając przez telefon wywiadu polonijnej rozgości z Chicago. Z nim z sali wypadają Kluzik-Rostkowska i  Jacek Tomczak. - Paweł, gdzie ty wyszedłeś? Wracaj natychmiast! – woła zdenerwowana Kluzik-Rostkowska. Poncyljusz, jednak nie słyszy. Jest już na drugim końcu korytarza i snuje wizje na temat wielkości PJN. - Jesteśmy dla Platformy bardziej uciążliwi, niż PiS – przekonuje słuchaczy polonijnego radia.

Dwa powyższe obrazki dobrze oddają krótką i burzliwą historię PJN. Gdy towarzyszyłem liderom PJN w ich wyjeździe do Katowic byli poddenerwowani, ale pełni nadziei. Po paru miesiącach politykom PJN puszczają nerwy (krzyki na posiedzeniu klubu usłyszałem przypadkiem, przechodząc korytarzem sejmowym). Efektem pełnej emocji narady była nowa strategia medialna PJN, której autorem miał być Michał Kamiński. Po sondażach widać, że nie przyniosła przełomu. W sejmie huczy od plotek i spekulacji, na jakich listach pojawią się politycy PJN (prym w tej rywalizacji wiodą parlamentarzyści PO i PSL). Za to w posłowie PiS rozpowiadają plotki, że na ostatnim posiedzeniu klubu PJN doszło do rękoczynów.

W tym zamęcie Joanna Kluzik-Rostkowska próbuje zachować urzędowy optymizm. Na ostatnim posiedzeniu sejmu zorganizowała konferencję, w której mieli wziąć udział wszyscy posłowie i eurodeputowani partii. Zabrakło Michała Kamińskiego. Politycy PJN przekonywali mnie, że nie można z tej nieobecności wyciągać żadnych wniosków. Nie mieli racji. Dwa dni wcześniej usłyszałem od Michała Kamińskiego: „bardziej wyszedłem z PiS niż wstąpiłem do PJN”. Europoseł zdradził, że  rozważa start do senatu jako...kandydat niezależny. Swoimi planami nie podzielił się jednak z szefostwem PJN.

Podczas jednej z sejmowych delegacji Marek Borowski, który w 2004 r. wyprowadził z SLD trzydziestu posłów, przekonywał Pawła Poncyljusza, że PJN ma większe szanse niż wówczas SdPl. Bardziej prawdopodobne jest to, że Borowski i Poncyljusz wylądują razem w Platformie.

Grzegorz Łakomski

Czytaj także