W rękawiczkach o pasek – czyli galanteria bokserska

W rękawiczkach o pasek – czyli galanteria bokserska

- Jasiu obudź się, będą się bili na stadionie!!! - Ale co znowu mecz Legii? - Jasiu półprzytomny przecierał oczy. - No co Ty Jasiu, po pierwsze nie mówię, że nasi, po drugie w rękawiczkach, po trzecie we Wrocławiu - żachnął się Wiesiu - Tomasz Adamek z Witalijem Kliczką, a nie kibice się będą prali o pas mistrza świata. No i się przesuń, bo pani Stasia wpadła do nas w gości.
- No, ale wy mi powiedzcie po co oni się tak po tych mordach leją?" - sąsiadka gruba pani Stasia z hukiem opadła na kanapę, że aż Jasiu podskoczył. Siedziała i nie mogła zrozumieć.

- Jak to? Przecież to walka o pas - tłumaczył Wiesiu.

- O pasek się biją? - zdziwiła się gruba pani Stasia sąsiadka - Moi to przed pasem pryskali. Jak te moje łachudry synowie kiedyś pobili się buty, takie ładne korki do piłki nożnej im kupiłam, to im takie lanie sprawiłam, że siedzieć nie mogli przez tydzień. Tak to jest teraz na tym świecie, że dzieciakom nawet klapsika nie przyłożysz. I potem wyrastają takie łachudry, co by się tylko prały. Na ulicach, dworcach, nawet na stadionach. Oj, poszłabym tam i zrobiła porządek. Pasek to by się przydał nie im, a na nich. Na gołą d… przyłożyć ze dwa razy, to od razu odechciałoby się bijatyk i awantur" - westchnęła.

- Ależ pani Stasiu oni się w ringu biją, w rękawicach… - przekonywał Wiesiu.

- O widzicie ich, królewicze. Zachciało się jak za ułańskich czasów, rękawiczką po twarzy chlasnąć i od razu pojedynek. Pasa na nich trzeba, pasa powtarzam.

- Pani Stasiu, ale oni tak na sportowo w  krótkich spodenkach.

- No i jeszcze w samych majtkach latają? Jak jakieś małolaty nie przymierzając. Dorośli na golasa przed ludźmi? Wstydu nie mają.

- No, ale 40 tysięcy ludzi będzie to oglądać.

- Nic dziwnego, zawsze się przy bijatykach zbiegowisko robi. Pamiętacie, jak mój świętej pamięci Antoni mąż bił się z tym przybłędą z Garwolina. Taki się tłum zrobił, że ulicą nie dało się przejść. Ale go wtedy stłukł na kwaśne jabłko.

Gruba pani Stasia sąsiadka zamyśliła się, a oczy jej się zaszkliły.

- Może i racja. Czasem facet facetowi po buzi musi dać - dorzuciła lekko wzruszona - No tylko, żeby po sprawiedliwości było. To znaczy, żeby nasz obcemu przyłożył - zakończyła głosem nie cierpiącym sprzeciwu. Jasiu i Wiesiu sprzeciwiać się nie zamierzali. Ani tłumaczyć, że Ukrainiec większy i że faworyt. Z grubą panią Stasią, to nawet świętej pamięci mąż Antoni, słusznej postury, nie zadzierał, a co dopiero takie drobiażdżki jak Jasiu i Wiesiu.

Czytaj także

Czytaj także