Pobity

Pobity

Uległem porywowi serca i patriotyzmowi . Uwierzyłem w wygraną Tomasza Adamka jak większość kibiców w Polsce, wbrew rozsądkowi.
Witalij Kliczko zna się na boksie jak mało kto. I nie tylko potrafi boksować ale też analizować i mówić o tej dyscyplinie. Na konferencji prasowej powiedział: „Tomasz Adamek jest najlepszym pięściarzem na świecie, ale nie w wadze ciężkiej. Zmiana kategorii wagowej była jego błędem”. Trudno odmówić mu racji po tym co się zobaczyło w sobotę wieczorem we Wrocławiu. Polak nie sięgał pięściami głowy rywala, musiał poruszać się dwa razy szybciej niż zwykle by uniknąć ciosów a i tak przyjął ich 230! Kliczko natomiast robił krok do przodu, machał ręką i już jego pięść była na twarzy Adamka. To od początku źle wyglądało. Opuszczona lewa ręka Kliczki ciągle straszyła, prawa chroniła jego głowę. Kiedy Adamek sięgał korpusu Ukraińca, ten nawet nie drgnął. Kiedy z kolei Kliczko trafiał, Polak chwiał się na nogach.
Poprawiają nam nastrój komentarze, że to nie był łatwy pojedynek dla Kliczki, ale pozostanie też wrażenie, że gdyby ten ukraiński olbrzym chciał, zakończyłby walkę już w drugiej rundzie kiedy Adamek padł na liny po raz pierwszy.
Kto przeżył porażkę Adamka ten jeszcze trudniej zapewne zniósł konferencję prasową. Polski pięściarz ze spuszczoną głową mówił, że zawiódł, że chciał być wielkim mistrzem, a przegrał, bo był gorszy. Nie tłumaczył się niczym, jak jeszcze niedawno David Haye kontuzjowanym palcem u nogi. Przegrywać trzeba umieć i Adamek przyjął werdykt z godnością. Tego wielu bokserom zawodowym brakuje.

Czytaj także

Czytaj także