Kto wie, czy to nie nowy Jan Domarski?

Kto wie, czy to nie nowy Jan Domarski?

W Polsce, jak wiadomo, mecze z Anglią, przynajmniej od jakiś 39 lat, należą od sfery sacrum. W tych meczach nie wolno zmieniać, wystawiać młodych, którzy nie wytrzymają mitycznej presji, bo jak wiadomo, kiedy Polak widzi na boisku Anglika, to od razu czuje presję.
Po powołaniu do reprezentacji na mecz z Anglią Arkadiusza Milka, lat 18, w mediach wielkie podniecenie. Milik zapewnia, że nie boi się Gerrarda i Rooneya, ale fachowcy przewidują, że z Synami Albionu nie zagra, bo za młody. Że może trzeba mu dać szansę w następnym meczu z Ukrainą albo jeszcze lepiej z San Marino.

W Polsce, jak wiadomo, mecze z Anglią, przynajmniej od jakiś 39 lat, należą od sfery sacrum. W tych meczach nie wolno eksperymentować. W tych meczach nie wolno zmieniać, wystawiać młodych, którzy nie wytrzymają mitycznej presji, bo jak wiadomo, kiedy Polak widzi na boisku Anglika, to od razu czuje presję, a jego wątłą psychikę atakują halucynacje, w których widzi młodego Jana Tomaszewskiego zatrzymującego wszystko i wszystkich, widzi Jana Domarskiego, któremu piłka schodzi z nogi tak, że ucisza całe Wembley i już go zżera strach, że nigdy nie będzie jak oni. Za chwile w halucynacjach napada go Gary Linekera, który strzela nam trzy bramki, po sekundzie drży ze strachu kiedy pojawia mu się przed oczami mały rudzielec Scholes, który robi to samo i wtedy młody polski piłkarz całym swoim sercem tęskni za swoim prowincjonalnym ligowym boiskiem gdzie, owszem jest może kilku Nigeryjczyków i Serbów, ale na pewno nie ma żadnego Anglika. Więc, bądźmy poważni, nie wolno narażać młodych na takie przeżycia.

Bzdura.

Piłka nożna to naprawdę prosta gra. Kto nigdy nie miał okazji, niech koniecznie spróbuje wpaść na przydomowego orlika (jest ich teraz multum w całej Polsce i wszystkie stoją puste, więc nie będzie problemu) i pokopie ze znajomymi. Rozumiem, że Arkadiusz Milik ma 18 lat, że dopiero od kilku miesięcy może legalnie kupić piwo i papierosy, że gdyby nie kopał piłki musiałby codziennie o 8 rano siadać z plecakiem w ławce i przepisywać daty historycznych traktatów, które pani od historii wrzuca na tablicę. Ale nie rozumiem z jakiego powodu miałoby mu to przeszkodzić w kopaniu piłki w meczu z Anglią. Widziałem kilka jego meczów w tym sezonie. Jak na polskiego piłkarza, potrafi kopać całkiem nieźle. Jak zobaczy Anglika to nagle zapomni? W Polsce przyjęło się mówić o piłkarzu 25 letnim, ze jest perspektywiczny, co wyraża nadzieję, że z zawodnika jeszcze coś może wyrosnąć. Tymczasem na całym świecie, zawodnik w wieku 25 lat jest już po prostu piłkarzem. Przeciętnym, znakomitym, wybitnym, który z czasem może być trochę lepszy, albo trochę słabszy, ale wszyscy zdają sobie sprawę, że jeśli do tej pory nie nauczył się posyłać „spadającego liścia” w stylu Cristiano Ronaldo, nie obudzi się któregoś dnia, stwierdzając, że już wie jak to zrobić.

Arkadiusz Milik ma jeszcze czas, żeby kilku rzeczy na boisku się nauczyć. Ale z tego co widziałem, sporo już potrafi. Nie jesteśmy narodem w którym ludzi potrafiących kopać piłkę jest jakoś bardzo dużo, więc bardzo się cieszę, że Waldemar Fornalik, którego podejrzewałem o brak odwagi, pokazuje, że ma jej bardzo dużo i powołuje piłkarzy, którzy po prostu w danym okresie najlepiej kopią piłkę. Chciałbym żeby tym samym kierował się wybierający piłkarzy do składu na mecz z Anglią. Mam nadzieję, że nie powołał Milika na „alibi” i zebranie kilku punktów u dziennikarzy za to, że „stawia na młodzież”. Franciszek Smuda na Euro zabrał 19 letniego Rafała Wolskiego, o którym mówił, że ten chłopak ma niesamowite umiejętności. I co? Wolski obejrzał wszystkie mecze z ławki rezerwowych, nawet przez chwilę nie groziło mu wyjście na boisko.

Jeśli Milik jest, jak to mówią piłkarze, „w gazie”, niech Fornalik da mu pokazać co potrafi w meczu z Anglią. Może to jego nazwisko będą przywoływać dziennikarze przed meczami z Anglią przez kolejne kilkadziesiąt lat?

Czytaj także