Polska – kraj, w którym grasuje samobójca

Polska – kraj, w którym grasuje samobójca

Samobójstwo jest – niezależnie od tego w jakim zakątku świata zostanie popełnione – prywatnym dramatem, sprawą intymną, zewnętrznym przejawem istnienia demonów, które każdy z nas nosi w sobie, a które czasem okazują się silniejsze od nas. Nie, wróć. Samobójstwo jest tak rozumiane w każdym kraju świata – z wyjątkiem współczesnej Polski.
Kilka dni temu w mediach pojawiła się informacja o śmierci prokuratora Prokuratury Generalnej, 58-letniego Marka A. Mężczyznę znaleziono w jego domu, powieszonego. Marek A. przed śmiercią napisał list pożegnalny, wiadomo też, że od pewnego czasu zmagał się z bardzo poważną chorobą. Gdyby taki wypadek zdarzyłby się w dowolnym zakątku świata – wywołałby współczucie dla prokuratora, który nie miał już siły walczyć i – u co niektórych – refleksję nad sensem bólu i cierpienia. Współczesna Polska jest jednak pod tym względem wyjątkowa.

Oto bowiem na internetowych forach – miejscu, w którym współczesny vox populi słychać najdonośniej – natychmiast zawrzało. Samobójstwo? Ha, ha. Tylko naiwni wierzą, że urzędnik państwowy może popełnić samobójstwo. Może w jakiś dekadenckich krajach ludzie zabijają się tak po prostu – Polak (a w dodatku – Polak na państwowej posadzie!) może co najwyżej polec w walce o wolność naszą i waszą, tudzież – gdy nie ma kogo wyzwalać – w walce o prawdę. A o jaką prawdę walczy się w Polsce? Wiadomo – o prawdę smoleńską. A kto bada przyczyny katastrofy smoleńskiej? Wiadomo – prokuratorzy. A jaka prokuratura stoi nad wszystkimi prokuratorami? Wiadomo – Prokuratura Generalna. I już wszystko jest jasne – Marek A. znał niewygodną (wiadomo dla kogo) prawdę (wiadomo jaką) o katastrofie smoleńskiej, więc musiał zginąć. Czytelników, którzy na co dzień nie mieszkają w Polsce zapewniam, że nie jest to zapis rozumowania pacjenta szpitala psychiatrycznego – wystarczy "przespacerować" się po polskim internecie, by odkryć, że dla wielu zabierających głos osób jest to jedyne dopuszczalne tłumaczenie niemal każdego głośnego samobójstwa, do którego dochodzi w Polsce po 2010 roku.

Owocem tego oryginalnego rozumowania jest – trzeba przyznać oryginalny i na swój sposób dowcipny – termin "seryjny samobójca", a więc osoba (osoby?) odpowiedzialne za śmierć Marka A., a wcześniej gen. Sławomira Petelickiego, chor. Remigiusza Musia, Andrzeja Leppera i ponad 20 innych osób (sic! W internecie krąży nawet lista "ofiar" tegoż samobójcy). Nie trzeba dodawać, że za seryjnym samobójcą stoją rosyjskie służby wraz z uzależnionym od nich marionetkowym rządem tzw. III RP. Nie trzeba też dodawać, że przed dojściem Władimira Putina i Donalda Tuska do władzy Polacy nie popełniali samobójstw. No i – last but not least – nie trzeba dodawać, że przestaną je popełniać gdy tenże Putin (albo przynajmniej Tusk) z polityki odejdą. Tak nam dopomóż Bóg, Partia i Prezes.

Czytaj także

Czytaj także