Politycy radzą radzie

Politycy radzą radzie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Krótki test na inteligencję. Kto rządzi krajem? Odpowiedź: rząd. A kto powołuje, nadzoruje i odwołuje rząd? Odpowiedź: parlament wespół z prezydentem. Czy z tego wynika, że parlament jest rządem, a rząd parlamentem? Odpowiedź: nie. Czy krajem rządzi parlament? Nie, krajem rządzi rząd
Niby banalnie proste, jednak część polityków różnych opcji nie rozumie lub udaje że nie rozumie, że w świecie biznesu firmą rządzi zarząd, a rada nadzorcza jest quasi parlamentem. Gdy w państwowych firmach źle się dzieje, politycy zaczynają szukać winnych. Najczęściej dostaje się zarządowi i radzie nadzorczej -  nie dociekając (być może celowo), czy rzeczywiście rada nadzorcza była np. odpowiednio informowana przez zarząd.

I tu przykład z ostatnich dni. Nasz narodowy przewoźnik - PLL LOT - miał wypracować w minionym roku zysk, a wypracował horrendalne straty. Pojawiające się w związku z tym opinie niektórych polityków o zarządzie i radzie nadzorczej tej państwowej spółki ujawniają, że decydenci świetnie opanowali technikę bicia się w cudze piersi. Najłatwiej obwinić radę nadzorczą, która sama w sobie niewiele może. Dodatkowo według medialnych doniesień, prezes LOT-u nie informował rady nadzorczej o rzeczywistej sytuacji w spółce.

Analogicznie – gdyby rząd wprowadzał parlament w błąd, a Sejm i Senat podejmowały z tego powodu błędne decyzje, to czy winnym byłby rząd, czy też cały parlament? Jeżeli sprzedawca butów powie, że zakupione obuwie można czyścić pastą, choć powinno specjalnym płynem, to czy winnym zniszczenia butów będzie też klient?

Wszyscy wszystkich mogą wprowadzać w błąd poprzez niedostateczne informowanie, np. o potencjalnych zagrożeniach. Grecja nie tylko wprowadziła w błąd, ale wręcz oszukała całą Europę wraz z jej rozlicznymi instytucjami gospodarczymi, sztabami analityków i bankierów. Czy oznacza to, że za winy Greków należy zlikwidować Unię Europejską i zdymisjonować wszystkie europejskie rządy?

Gdy tylko wyszło na jaw, że zamiast planowanych 52,5 mln zł zysków, PLL LOT wygenerował setki milionów strat, rada nadzorcza spółki tak szybko jak tylko mogła, odwołała prezesa Marcina Piróga ze stanowiska. Ale rada i tak jest obarczana winą za straty, choć to nie ona zarządzała firmą.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. W ciągu 8 lat PLL LOT miał 11 prezesów. Co oznacza, że w przez 8 lat kolejne rządy i kolejni ministrowie narażali państwową firmę na chaos i brak spójnej, długofalowej strategii. Firma od lat też przynosi straty, jednak zamiast opracowania takiej długofalowej strategii rządowi politycy powoływali kolejnych prezesów, kolejne rady nadzorcze – i cześć, problem z głowy.

Jest taki żart o lataniu, że jeśli doturlanie się do terminala wymaga pełnej mocy silników samolotu, to znaczy, że lądowałeś ze schowanym podwoziem. PLL LOT od dawna turla się po płycie lotniska na pełnej mocy silników a mimo tego właściciel firmy, czyli Skarb Państwa, wyłącznie wymienia a to kapitana, a to kontrolerów z wieży. Tak się tej machiny nie naprawi, proszę pań i panów.

Czytaj także

Czytaj także