Młynarski wybrał Sopot

Młynarski wybrał Sopot

„Przeurocza wprost opolska publiczności/luba dziatwo, cni mężowie i niewiasty/to jest chyba niezła chwila, by niewielki zrobić bilans/bo w Opolu goszczę już po raz siedemnasty” – śpiewał Wojciech Młynarski. Nie, nie w ostatni weekend. Nie na 50. jubileuszowym Festiwalu Polskiej Piosenki, tylko w 1977 roku. Teraz nikt go nie zaprosił.
Nie pomyślał, by uhonorować artystę, którego piosenki w Opolu były śpiewane przez prawie 50 lat, który obok Agnieszki Osieckiej i Jonasza Kofty, nieżyjących już twórców, był jednym z filarów tej wielkiej imprezy. Wróć. Nikt w Telewizji Polskiej nie pomyślał, że udział Młynarskiego w jubileuszowym festiwalu to obowiązek, to honor dla podupadającej stacji. Ba, to okazja do przypomnienia, że kiedyś TVP, dzięki m.in piosenkom Młynarskiego prezentowała, co teraz nie do pomyślenia kulturę wysoką dla mas.

„Startowałem w roku 63/Włos na jeża miałem krótko, oko szczyre/I opolskie me pisanie rozpocząłem od zadania straszliwego ciosu w piosenkarską szpilę/Ludzie to lubią, ludzie to kupią…” – śpiewał dalej w 1977 roku. Teraz Młynarski ma 72 lata. Jest w świetnej formie. I pojechał do Sopotu. Nie, nie na festiwal. Jest na wczasach. O braku zaproszenia do Opola na razie mówić nie chce, ale… – W pierwszych dniach lipca pani wszystko opowiem – rzucił tylko przez telefon.

A ja mam żal do Juliusza Brauna, prezesa publicznego telewizyjnego molocha, że nie zarządził w Opolu koncertu z piosenkami Młynarskiego, choćby tymi najbardziej popularnymi jak „Jesteśmy na wczasach” czy „Jeszcze się tam żagiel bieli” „Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia”, „Moje serce to jest muzyk”, „Nie ma jasności w temacie Marioli”, „Och życie, kocham Cię nad życie”, „Prześliczna wiolonczelistka”. Już nucicie, drodzy państwo? No właśnie.

Choć myślę, że „Nie wycofuj się inteligencjo”, piękna piosenka Młynarskiego pasowałaby najbardziej do jubileuszowego festiwalu w Opolu.