Lenczyk i piłki lekarskie do kadry

Lenczyk i piłki lekarskie do kadry

Tu nie pomoże ani Jose Mourinho, ani sir Alex Ferguson. Nie będzie żadnej tiki-taki. Kadra potrzebuje Oresta Lenczyka i jego słynnych piłek lekarskich. Od zaraz.
Powiedzmy sobie szczerze - porażka z Anglikami na Wembley nie jest żadnym zaskoczeniem. Eliminacje przegraliśmy dawno temu, a już od środowego poranka w całej Polsce zajmiemy się naszym narodowym hobby - rozliczaniem polskiej kadry. Zanim Zbigniew Boniek zwolni Waldemara Fornalika, zanim pracę dostanie polski lub zagraniczny fachowiec, który za dwa lata będzie uciekać tylnymi drzwiami, chciałbym zaapelować o zatrudnienie Oresta Lenczyka.

Obecny szkoleniowiec Zagłębia Lubin wyznał kiedyś, że on dwudziestoparoletnich chłopów grać w piłkę już nie nauczy. Może ich tylko przygotować do 90-minutowej walki na boisku. I chyba tego trzeba polskiej drużynie.

Nie łudźmy się – Robert Lewandowski pod okiem nowego trenera nie zacznie nagle seryjnie strzelać bramek w kadrze, a Kamil Glik nie przestanie się potykać o własne nogi. Większość z naszych reprezentantów pozytywnie wyróżnia się w swoich klubach w otoczeniu dobrych piłkarzy. W drużynie narodowej nasi rodacy stanowią jednak tylko bezbarwną masę.

Wykorzystajmy więc do maksimum to, co mamy. Nauczmy tych piłkarzy biegać po boisku 90 minut (z Anglią jakby im odcięło prąd już w trakcie pierwszej połowy), niech nabiorą charakteru Oresta Lenczyka i walczą. Czas na piłki lekarskie, materace, fikołki i "pana od WF-u".

Czytaj także