Polacy jak Rosjanie?

Polacy jak Rosjanie?

Trzy kraje, trzy tradycje obchodzenia święta niepodległości - USA, Francja I Rosja.
W pierwszym święto niepodległości obchodzone jest corocznie 4 lipca i jest to najważniejsze święto państwowe w USA. Oprócz wesołych, kolorowych i umuzykalnionych parad odbywają się niezliczone festyny, pikniki, koncerty, na których spotykają się wszyscy Amerykanie. Głównym punktem obchodów jest uroczysty koncert na stopniach Kapitolu oraz wielki pokaz sztucznych ogni przy monumencie Waszyngtona. Kiedyś pewien obywatel USA powiedział mi, że w ten jeden dzień czuje, że są jednym narodem, biali, czarni, konserwatyści, demokraci, ci z Wschodu i ci z Zachodu.

Nieco inny charakter ma francuski Dzień Bastylii obchodzony nad Sekwaną 14 lipca, w rocznicę zburzenia w 1789 r. twierdzy będącej symbolem ucisku. Jest tu widoczny akcent militarny w postaci defilad wojskowych, w tym tej największej i najstarszej przechodzącej przez Pola Elizejskie, są też imponujące pokazy lotnicze. Nie brakuje jednak kolorowych korowodów, przemarszów orkiestr i zasypywania zebranych obywateli konfetti. Tu i ówdzie można natrafić na pokazy taneczne, na których kolorowo ubrane tancerki zachęcają przechodniów do wzięcia udziału w zabawie. Wieczorem Francuzi całymi rodzinami wybierają się na koncerty i do lunaparków, skąd podziwiają obowiązkowe pokazy sztucznych ogni. Oczywiście restauracje nie świecą pustkami a francuskie wino staje się szczególnie narodowym.

Po drugiej stronie bieguna, z dala nie tylko geograficznie, ale i kulturowo, jest rosyjskie święto niepodległości, czyli Dzień Jedności Narodowej, który obchodzono na przykład niedawno, bo 4 listopada. Na ulicach Moskwy próżno było szukać konfetti, nie było przemarszów orkiestr i tancerzy. Demonstrowali za to nacjonaliści, pseudokibice piłkarscy i zadymiarze z przedmieść Moskwy, którzy z hasłem „Rosja dla Rosjan” domagali się od rządu, by zdecydowanie rozprawił się nie tylko z imigrantami, ale i z Rosjanami, którzy przybyli do Moskwy z Północnego Kaukazu. Wbrew nazwie, zamiast jedności rokrocznie partie i organizacje nacjonalistyczne fundują festiwal nienawiści przeciw tym, którzy nie zasługują ich zdaniem na miano Rosjan, przeciwko tym, którzy mają inny kolor skóry i inne wyznanie. Mieszkańcy Moskwy, którzy mają odcień skóry inny niż biały tego dnia wolą zostać w domach.

W kontekście tych przykładów nie trudno powiedzieć do kogo nam bliżej, przynajmniej od kilku lat w dniu 11 listopada, w dniu naszego Narodowego Święta Niepodległości? Za kilka dni zobaczymy jak będzie tym razem i czy znów bliżej nam będzie do tradycji z USA, Francji, czy raczej do tej wschodniej, rodem z Rosji? Czy maszerować będziemy razem czy osobno? Niestety, krótka lektura mapy Warszawy wraz z naniesionymi trasami przemarszów i manifestacji, jakie mają odbyć się z okazji najważniejszego święta w państwie, rozwiewa wątpliwości. Okazujemy się bowiem nie tylko podzieleni na prawicę i lewicę oraz centrum, ale również na prawicę nacjonalistyczną, która ma maszerować w Warszawie, i tę smoleńską, która będzie świętowała w Krakowie. Wygląda na to, że wspólne Polaków świętowanie raz jeszcze okaże się tylko optymistyczną mrzonką.

Adam Szejnfeld
Poseł na Sejm RP
www.szejnfeld.pl
www.kobiecastronazycia.pl


Czytaj także