Jestem przeciw

Jestem przeciw

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ponad tydzień temu trafnie przewidziałem przebieg marszu z okazji Święta Niepodległości, spodziewając się, że miejscami niewiele będzie ono miało wspólnego z radosnym świętowaniem, za to sporo z chuligaństwem i zwykłym zbydlęceniem. Nie mam jednak żadnych zdolności do jasnowidztwa, polska prawica po prostu jest do bólu przewidywalna, pełna wciąż tych samych schematów i sprzeczności. Można z góry założyć, że tam gdzie minimum trzech tzw. narodowców i zgrzewka piwa, tam polecą kamienie i komuś stanie się krzywda.
Typowa demonstracja, typowi uczestnicy i tylko wyroki w tym roku nie są typowe, bo sądy orzekły kilka kar bezwzględnego więzienia. Wreszcie. Do wyroków w zawieszeniu i grzywien uczestnicy zamieszek byli już bowiem przyzwyczajeni i tego samego spodziewali się w tym roku. Zdecydowanie wymiaru sprawiedliwości dla wielu z zatrzymanych jest szokiem, a dla ich kolegów może stać się lekcją, z której wyciągną wnioski przed następnymi zadymami górnolotnie zwanymi marszami. I szkoda tylko wstydu na cały świat z powodu ataku na zagraniczną placówkę dyplomatyczną. W jeden wieczór znaleźliśmy się w jednej linii z krajami trzeciego świata, gdzie takie incydenty jeszcze się zdarzają.

Nic dziwnego, że pojawiły się głosy, by skrajne organizacje, takie jak ONR czy Młodzież Wszechpolską, zdelegalizować i tym samym uniemożliwić organizację tak przykrych widowisk, jak to, którego świadkami byliśmy w Warszawie. Pomysł podchwyciła część środowisk politycznych, która domaga się wykreślenia ich z listy legalnie działających organizacji na podstawie artykułu 13 konstytucji (mówiący o zakazie istnienia m.in. organizacji, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową), ale również na podstawie Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Jestem przeciwny tak daleko idącym rozwiązaniom. Żadna z wymienionych organizacji otwarcie nie propaguje zakazanych wartości, a wysyłanie ich do podziemia nie położy przecież kresu ich działalności. Musielibyśmy zdelegalizować również setki radykalnych klubów kibica, zrzeszających ekstremistów niebędących członkami żadnych innych organizacji. Stąd już krok do państwa nazbyt restrykcyjnego i represyjnego, kontrolującego za wiele aspektów aktywności obywatela. Od kilkudziesięciu lat od takiego modelu systematycznie odchodzimy i szkoda byłoby wykonać tak znaczny krok wstecz.

Doszliśmy do momentu, w którym radykalne organizacje stają się naturalnym wyzwaniem dla całego systemu demokratycznego. Stają się ceną za jego jakość. To proces doskonale znany na Zachodzie, warto więc, byśmy tam szukali inspiracji do tego, jak ich negatywną energię neutralizować i jak jej powstawaniu przeciwdziałać. Delegalizacja to kusząca opcja, ale obarczona wysokimi kosztami. To arsenał, do którego państwo demokratyczne powinno sięgać w absolutnej konieczności, a nie traktować jako odpowiedź na aktywność każdej organizacji antysystemowej i anarchistycznej. Właściwą odpowiedzią są natomiast surowe kary dla tych, którzy zasad demokracji nie rozumieją i nie są zdolni ich przestrzegać.

Niestety, zupełnie inną kwestią jest pytanie, kto ze zwykłych chuliganów na co dzień demolujących polskie stadiony, a "od święta” także stolicę, uczynił patriotów? Krew musi zalewać każdego dawnego opozycjonistę, znającego bolesną historię Polski powojennej, kiedy ta zbieranina łysych zadymiarzy nosi portrety żołnierzy podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego, zwanych też Żołnierzami Wyklętymi, a za chwilę podkłada ogień w stolicy, bije się z policją lub próbuje wyrwać drzewka zasadzone przy drodze. To wynik zalotów PiS-u do środowisk kibolskich i usilnych prób nadania im jakiejś pozytywnej tożsamości. Jestem przekonany, że nawet Jarosław Kaczyński dostrzegł już swój błąd. Zło zostało jednak już wyrządzone. Z wyzwaniem, polegającym na tym, aby nie mylić tępego, niszczycielskiego żywiołu z patriotyzmem, będziemy się zmagać jeszcze przez długie lata.

Adam Szejnfeld
Poseł na Sejm RP
www.szejnfeld.pl




Czytaj także

Czytaj także