Pierwszy wyścig „nowej” Formuły 1 nie zawiódł oczekiwań fanów: było interesująco!

Pierwszy wyścig „nowej” Formuły 1 nie zawiódł oczekiwań fanów: było interesująco!

Dodano:   /  Zmieniono: 
Brawa dla Grupy Polsat za ostateczne podpisanie umowy na kontynuację transmisji tej jakże fascynującej dyscypliny. Formuła 1 kontynuuje swą obecność na antenie sportowych kanałów Polsatu. Dzięki temu w niedzielny poranek setki tysięcy telewidzów mogło oglądać wyścig, którego końcowy rezultat był dość nieoczekiwany.
Napięcie przed rozpoczęciem kolejnego sezonu rywalizacji w Formule 1 dawało się wyczuć wśród wszystkich zespołów oraz kierowców stających do walki o tytuł, choć zważywszy na ogromną awaryjność samochodów podczas testów na początku roku, bliższym prawdy byłoby stwierdzenie, iż większość ekip staje do walki o samo ukończenie wyścigu…

Okazało się jednak, że większość zespołów (oraz ich dostawcy silników) na tyle dobrze przygotowała swe maszyny, by wyścig ukończyła większość stawki: tylko pięć samochodów odpadło w wyniku awarii mechanicznych. To mniej, niż przewidywali niektórzy eksperci, z których część twierdziła przed wyścigiem, że z powodu wysokiej awaryjność bolidów w przedsezonowych testach możliwe było nawet odpadnięcie wszystkich samochodów przed dojechaniem do mety…

Szczęśliwie tak się nie stało i trzeba przyznać, że pierwszy wyścig „nowej” Formuły 1 (po najbardziej gruntownej zmianie przepisów w historii) dostarczył wielu wrażeń i mogliśmy oglądać godną podziwu jazdę tak doświadczonych, jak i debiutujących kierowców.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje jadący po raz pierwszy w F1 Kevin Magnussen, który za kierownicą zaskakująco dobrego w tym sezonie McLarena wywalczył solidne i zasłużone trzecie miejsce (!), stając na podium po swym pierwszym wyścigu i osiągając tym samym podobny wynik, jak Lewis Hamilton debiutujący z McLarenem w 2007 r.

Fantastycznie w swym „domowym wyścigu” spisał się Australijczyk Daniel Ricciardo, który przez cały wyścigowy weekend demonstrował wspaniałe tempo i po świetnej jeździe dojechał jako „najlepszy z reszty”, na drugim miejscu za Nico Rosbergiem w niedoścignionym jak na razie bolidzie Mercedesa.

Tak, Grand Prix Australii „padło łupem” Nico Rosberga, który po wspaniałym starcie praktycznie nie był zagrożony ani przez chwilę. Mercedes już od pierwszych testów pokazywał doskonałe tempo i podziwu godną niezawodność mechaniczną. Rosberg umiejętnie wykorzystał atuty swej maszyny i szybko wypracował sobie przewagę, której nie stracił aż do mety.

Niestety, silnik drugiego z Mercedesów jednak uległ awarii i zespołowy kolega Rosberga, Lewis Hamilton, zmuszony był wycofać się z wyścigu.

Poza pierwszą trójką w stawce działo się całkiem sporo i tu głównie młodzi kierowcy zasługują na uznanie, pokazawszy imponująco wysoki kunszt wyścigowy.

Fin Valteri Bottas szybko, agresywnie i bardzo umiejętnie ścigał się (z powodzeniem) ze swym rodakiem, Kimim Raikkonenem, którego Ferrari trapiły nieokreślone problemy "elektryczne" i były Mistrz Świata nie był w stanie wiele zdziałać na torze...

Młody debiutant z Toro Rosso, Daniil Kvyat przez większość wyścigu skutecznie walczył z o wiele bardziej doświadczonymi kolegami i zapisał się na kartach historii jako najmłodszy kierowca zdobywający punkt w Formule 1, bijąc tym samym rekord ustanowiony wcześniej przez … Sebastiana Vettela.

A, właśnie. Aktualny, czterokrotny Mistrz Świata F1 – Vettel – tym razem nie zdobył ani jednego punktu. Jego samochód uległ awarii i zespół zmuszony był wycofać go z wyścigu już po kilku okrążeniach. Optymizmem może go napawać doskonałe tempo bolidów Red Bull, co dobitnie zademonstrował jego zespołowy kolega, Daniel Ricciardo, stający na podium po wspaniałej i równej jeździe.

Miejmy nadzieję, że zespoły szybko uporają się z awaryjnością podzespołów i w kolejnych wyścigach będziemy mogli podziwiać to, co ci kierowcy naprawdę potrafią robić: szybką jazdę i wspaniałą walkę w ich coraz szybszych bolidach aż do samej mety.

Następny wyścig już 30 marca w Malezji.


Więcej o Formule 1 dowiesz się w miesięczniku „F1 Racing”.

Czytaj także

Czytaj także