Jak Filipek z Gowinem

Jak Filipek z Gowinem

Dodano: 
Były bliski współpracownik nieżyjącego lidera Samoobrony Andrzeja Leppera współpracuje z partią Jarosława Gowina „Polska Razem”. Gowina przypominać na razie jeszcze nie trzeba. Za to o Filipku warto napisać kilka zdań.
Wykształcenie ma zawodowe, pracował w budowlance, był też dozorcą domu. Jednak jego prawdziwy talent objawił się dopiero w Sejmie. Został sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Później swoich kompetencji miał dowieść w Polskim Radiu. Informację, że będzie doradzać zarządowi publicznej rozgłośni podała „Gazeta Wyborcza”. W reakcji na publikację, zarząd radia ogłosił, że o niczym nie wie.

Był specjalistą od wysypywania z wagonów zboża na tory kolejowe – swego czasu popisowy numer partii Leppera. Był liderem frakcji w Samoobronie nazwanej „wieśniakami”. Po drugiej stronie stali „inteligenci” Janusza Maksymiuka. Po wybuchu seksafery w Samoobronie „wieśniacy” dotąd mocni w partii, zaczęli ustępować „inteligentom”. Potrafił z taktem i wdziękiem odeprzeć oskarżenia ekspertki Samoobrony, która pogrążyła działaczy tej partii. Wypalił: "gdybym znalazł się z tą panią na bezludnej wyspie, to wolałbym, żeby rasa ludzka wyginęła".

To o nim Wojciech Mojzesowicz, inny działacz Samoobrony, wyraził się per „kurdupel”. I oskarżył Filipka o zgwałcenie sekretarki. Słowa te padły podczas słynnej rozmowy Renaty Beger z Mojzesowiczem w jej pokoju hotelowym, którą nagrała ukryta kamera.
Po przegranych wyborach w 2007 roku Filipek odchodzi z Samoobrony do Partii Regionów, partii, którą zakładał z innym asem Leppera - Danutą Hojarską – specjalistką od wyłudzeń.

Gowin deklaruje, że jego metodą budowania partii jest oddolne angażowanie ludzi. Teoretycznie jest też więc miejsce i dla Hojarskiej i całej rzeszy działaczy oddolnych liczących, że złapią swoją szansę. Tylko czy na pewno o takiej partii myślał Gowin odchodząc z Platformy Obywatelskiej?

Czytaj także