Mało znane oblicze przewrotu ustrojowego dokonanego w Polsce w 1989r. i jego skutki

Mało znane oblicze przewrotu ustrojowego dokonanego w Polsce w 1989r. i jego skutki

Dodano: 
Wbrew temu, co się dość powszechnie sądzi, w Polsce nie nastąpiło nigdy obalenie ustroju komunistycznego, czy socjalistycznego. Po prostu takiego ustroju w Polsce nigdy nie było. Hybryda ustrojowa, która funkcjonowała w Polsce w latach 1944-1989 nie była na pewno takim ustrojem. Powstała ona nie z inspiracji a  wbrew generalnej wizji i  teorii K. Marska i F. Engelsa. Klasycy marksizmu uważali bowiem, że ustrój komunistyczny w jego wstępnej, socjalistycznej fazie rozwoju może powstać jedynie w kraju (krajach) wyłącznie wysoko rozwiniętych, w którym bogactwo wytworzonych dóbr po prostu będzie inaczej dzielone (dystrybuowane) niż w kapitalizmie. Ani Rosja, ani Polska, ani tym bardziej Chiny czy inne kraje w których powstał nowy ustrój nie były krajami wysoko rozwiniętymi choć podjęto w nich próbę budowania ustroju innego niż kapitalistyczny. W krajach tych do wspomnianej obfitości dóbr prowadziła „ciernista”, daleka droga ,pełna trudności i wyrzeczeń. Przez czas znajdowania się na tej drodze nie było szans na dzielenie dobrobytu a wyłącznie na trwanie w długotrwałej biedzie w zakresie standardu życia większości społeczeństwa. Pozbawiono w  nich co prawda-zgodnie z zaleceniami K. Marksa i F. Engelsa- kapitalistów i obszarników posiadania, ale nie zdołano zapewnić po kreowaniu nowego ustroju wysokiego wzrostu wydajności pracy i postępu technicznego, co -z natury rzeczy -było nieodzownym warunkiem tak pożądanego i niezbędnego wzrostu standardu życia żyjących w  nowym ustroju robotników, chłopów ,inteligencji. W Polsce na dodatek był to ustrój przyniesiony na bagnetach armii radzieckiej i narzucony wbrew dość powszechnym innym orientacjom ideowo-politycznym w tym zakresie narodu polskiego. W efekcie powstała hybryda ustrojowa, brzemienna w  śmiertelną chorobę praktycznie ,bardzo trudno uleczalną. W miarę upływu czasu ujawniała się ona w tych krajach coraz mocniej i stawała się coraz bardziej dokuczliwa. Nic dziwnego, że nie tylko znaczna część inteligencji, ale  też robotnicy i chłopi wchodzili w takiej sytuacji z nowa władzą w coraz większe i dramatyczniejsze konflikty . Po prostu władza ta nie była emanacja ich interesów. Nawet stawała się dla nich coraz bardziej obca i wymagająca przezwyciężenia.
Jednocześnie w elitach biurokratycznej władzy wspomnianej hybrydy w naszym kraju i w innych krajach o podobnym ustroju występowała ograniczona samoświadomość głębokości jej „strukturalnej choroby”. Osobiście dla przykładu już w początku lat 70-ych uznałem, że wspomniany ustrój nie może skutecznie dalej istnieć i właściwie funkcjonować, jeśli nie będzie podlegał głębokim ,strukturalnym przeobrażeniom. Opisałem to w niewielkiej książeczce wydanej na początku lat siedemdziesiątych pod tytułem „Socjalistyczna strategia wychowawcza” Książka ta została ostro potępiona przez Wydział Pracy Ideowo –Wychowawczej KC PZPR do tego stopnia ,że w notatce aprobowanej przez kierownika tego wydziału a opracowanej przez jej pracownika Krzysztofa Kruszewskiego domagano się usunięcia mnie ze stanowiska redaktora naczelnego tygodnika „Oświata i Wychowanie „ i  też z PZPR. Już w tedy odkryłem, że  „piętą achillesową” nowego ustroju jest niska wydajność pracy i ograniczony postęp techniczny. Nie zdawałem sobie natomiast sprawy z głębokości wad strukturalnych wspomnianej hybrydy wynikających z przyjęcia fałszywego założenia, iż można osiągnąć w niej wysoki oraz długotrwały wzrost wydajności pracy i postępu technicznego eliminując w niej funkcjonowanie rynku, konkurencje i  i materialne bodźce motywujące ludzi do wysoko wydajnej pracy, postępu technicznego a w rezultacie likwidując szansy osiągnięcia na tej drodze podstawy realnego, rzeczywistego wzrostu standardu życia robotników, chłopów, inteligencji danego kraju.

W warunkach funkcjonowania wspomnianej hybrydy ustrojowej w naszej ojczyźnie w coraz większym stopniu wyalienowana z życia narodu tutejsza biurokracja coraz trudniej radziła sobie z narastającymi buntami. Udało się co prawda ostatniemu z przywódców wspomnianej hybrydy gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu uratować ją poprzez wojskowy zamach stanu od zmiecenia przez zbuntowanych robotników, chłopów, inteligencję i całkowicie wyeliminować opozycyjno-solidarnościowe struktury społeczno-polityczne zagrażające władzy, ale nie udało się ani osiągnąć niezbędnego wzrostu wydajności pracy, ani postępu technicznego, ani tez zapewnić w efekcie realnego wzrostu standardu życia tak upragnionego w długotrwałym okresie życia po II wojnie światowej przez polskich robotników i chłopów oraz inteligencji. Gen. W Jaruzelski był z resztą jako typowy wojskowy obciążony jednostronnie wojskowym sposobem widzenia świata i określoną wizją sposobów jego porządkowania ,że nie był , w stanie zrozumieć, że można i trzeba wspomnianą hybrydę radykalnie przekonstruować i włączyć w jej rozwój odbudowany realnie funkcjonujący rynek, jako niezbędną jej siłę rozwojową . Schematyzm myślenia który go charakteryzował i jego najbliższe otoczenie oraz , przecenianie roli państwa i biurokracji państwowej, swoista arogancja występująca w tym zakresie zarówno u niego, jak i w najbliższej mu kadrze oraz przekonanie jego najbliższych intelektualnych doradców na czele z prof. dr hab. Januszem Reykowskim, który już wówczas uważał, że na świecie ówczesnym jedynym realnym ustrojem jest ustrój kapitalistyczny, spowodowały, że w końcu lat 80-ych W Jaruzelski postanowił pokojowo przekazać władze głównym gremium dotychczasowej opozycji. Działo się to mimo tego, że w 1986r. złożył W Jaruzelski wizytę w Chinach i odbył dłuższą rozmowę z wielkim ich reformatorem Dengiem Xsaopingiem, który już od siedmiu lat skutecznie wzbogacał podobna do polskiej chińską hybrydę ustrojową, reaktywowanym rynkiem i przyciągniętym do współpracy kapitałem uzyskując w tej dziedzinie niebywały, bo ok. roczny 10% wzrost PKB. W Jaruzelski nie mógł zrozumieć istoty tych zmian i traktował je jako wyraz specyficzności chińskiej nie dostrzegając uniwersalnego znaczenia tego doświadczenia mogącego mieć też znaczenie dla Polski. Gdy Chińczycy w 2010 roku zwrócili się do mnie, abym napisał do ich wydawnictwa „Polska –ojczyzna Chopina” o stosunkach polsko-chińskich krótkiego artykułu o wspomnianym spotkaniu W. Jaruzelskiego z Dongiem Xsaoping odwiedziłem w tej sprawie generała W. Jaruzelskiego, który w rozmowie ze mną upierał się, że wspomniany sposób reformy chińskiej hybrydy ustrojowej był tylko i wyłącznie możliwy w „Kraju Środka”. Nie dostrzegał on natomiast choćby w świetle późniejszych doświadczeń chińskich niewątpliwego ,uniwersalnego znaczenia chińskiej koncepcji reformy wspomnianej hybrydy ustrojowej i możliwości jej zastosowania też w Polsce.

W rezultacie W. Jaruzelski w warunkach posiadania pełni przez siebie i swoje otoczenie pełni władzy i całkowitego rozbicia solidarnościowej opozycji, bez nacisku ze strony tej organizacji i jej działaczy a wyłącznie w efekcie własnych przekonań o niemożliwości zapewnienia sobie i strukturą którymi „dowodził „dalszego panowania w naszym kraju i zapewnienia mu dynamicznego rozwoju, postanowił oddać władzę solidarnościowej ekipie. Minister spraw wewnętrznych a zarazem jego najbliższy przyjaciel Czesław Kiszczak musiał włożyć w tej sytuacji wiele wysiłku, aby odszukać znaczna część solidarnościowych działaczy, by zmontować z nimi „okrągły stół” w czasie którego starano się wypracować koncepcje ustroju, który miał zastąpić coraz bardziej impotentną w zakresie możliwości osiągnięcia sukcesów polską hybrydę ustrojową. W sumie więc można powiedzieć, że tak jak legendą jest przekonanie ,że w Polsce nastąpiło obalenie ustroju komunistycznego, czy „tylko „socjalistycznego, tak równie legendą jest tak powszechnie lansowane z okazji 25- lecia III Rzeczpospolitej przekonanie o skutecznym szturmie na wspomnianą hybrydę, obalenie jej oraz  przejęcie władzy przez nowe solidarnościowe siły społeczno –polityczne . Byłem uczestnikiem „okrągłego stołu” –z ramienia Zarządu Głównego Związku Nauczycielstwa Polskiego –działając w jego sekcji nauki, oświaty i postępu technicznego- i dlatego miałem okazję zobaczyć, jak nieporadnie i z dużym niedowierzaniem oswajali się działacze „Solidarności” a głównie Henryk Samsonowicz-późniejszy, solidarnościowy minister oświaty i wychowania z przekonaniem, że naprawdę przejmą w Polsce władzę i to przejmą rzeczywiście, choć być może nie od razu i nie w pełni. Miałem też okazję przekonać się tam o tym, że  rzeczywistą gotowość do przekazania władzy wykazywał nie tylko W. Jaruzelski, ale też liczni inni jej przedstawiciele. Zarazem miałem też dodatkową okazję skonstatować jak naiwnie sądzili oni , że uda się przez pewien przynajmniej okres czasu utrzymać w Polsce swoistą dwu władzę przy dominującej roli w niej nowych władców o solidarnościowej genezie, ale przy zapewnieniu znacznego też udziału w niej przedstawicieli władzy dotychczasowej.

Z przedstawionego opisu wydarzeń nie wynika rzecz jasna, że przeciw funkcjonowaniu wspomnianej hybrydy ustrojowej nie toczyła się na przestrzeni zwłaszcza lat 60-ych i 70-ych ostra i zdecydowana, często dramatyczna walka. Rzeczywiście miała ona miejsce i rzeczywiście miała często dramatyczny przebieg. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że  hybryda ta była do tego stopnia chora i na taką chorobę, że powodowała to, że jej słabość stawała się coraz bardziej nie tylko społecznie widoczna ale narodowo groźna .Przy tym jej główna choroba nie tyle dotyczyła przede wszystkim braku wolność politycznej -co też było ważne- ale głównie i przede wszystkim tego, że  wykazywała ona głęboką impotencję w dziedzinie szansy zaspakajania materialnych aspiracji polskiej klasy robotniczej, chłopów, znacznych kręgów inteligencji, oraz, że  jej działania wręcz brzemienne nawet były w pogarszające się warunki życia ludzi pracy. Na dodatek dominacja w tej hybrydzie przed ale zwłaszcza po 1980 roku środowisk wojskowych z typowym ograniczeniem intelektualnym charakterystycznym dla tej grupy zawodowej oraz  występująca deformacja sposobu widzenia przez nich spraw społecznych powodowała, że nadzieja na lepsze życie w tym systemie stawały się coraz bardziej widoczne jako iluzoryczne . W takiej sytuacji zrodziło się społeczne zapotrzebowanie na opozycje w efekcie którego jak” grzyby po deszczu” szybko wyrastały przeróżne jej grupy. Obecnie z perspektywy czasów już odległych znaczenie poszczególnych opozycyjnych grup podlega rozmaitym mistyfikacjom. Jako człowiek będący przeciwnikiem generalnym tej opozycji i uważający, że hybrydę można zreformować, posiadam obiektywny dystans do oceny tej opozycyjnej działalności i jej odpowiedniego hierarchizowania. Z  tej pozycji uznaję szczególne znaczenie w anty ustrojowej opozycji Jacka Kuronia i Adama Michnika. Uważam też, iż to oni zdołali zadać wspomnianej hybrydzie największe i najskuteczniejsze ciosy. Podjęli oni z resztą te działania już niedługo po powrocie do władzy Władysława Gomułki w 1956 roku -głównie jako młodzieżówka „grupy puławskiej” czyli frakcji PZPR -która ze szczególnym nasileniem natężając w  i po słynnym marcu 1986 roku swoją działalność opozycyjną stawała się coraz większym stopniu głowią siłą opozycji anty hybrydowej. A przecież jeszcze w marcu 1968 r. osobiście miałem okazje mieszkając w Warszawie w budynku na rogu ulicy Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej oglądać jak pochód studencki kierowany przez Jacka Kuronia skandował: Zambrowski, Zambrowski…co oznaczało, że domagają się oni dalszego pozostawania w Biurze Politycznym PZPR Romana Zambrowskiego faktycznego przywódcy wspomnianej „grupy puławskiej” jednego z najbardziej zajadłych stalinowców w dziejach naszego kraju ,który w czasie II wojny światowej był przeciwnikiem powoływania armii polskiej w ZSSR i choćby ograniczonej niepodległości naszej ojczyzny po II wojnie światowej, ale  który po 1956 szybko „przemalował się” na demokratę. Natomiast wspomniana grupa studencka demonstrująca pod moimi oknami w 1968 roku szybko porzuciła swoją dotychczasową role młodzieżówki „grupy puławskiej” wypływając na szerokie opozycyjne „wody”. To jej uczestnicy zostali w efekcie głównymi ideologami i propagatorami konieczności obalenia wspomnianej hybrydy z wykorzystaniem do tego celu zwłaszcza studentów i intelektualistów, a w późniejszym okresie w znacznym stopniu też robotników. To z ich inicjatywy ale  w dużym stopniu też z inicjatywy ich podwładnego Bogdana Borysiewicza skutecznie dotarli oni do robotników Stoczni Gdańskiej, która odegrała rolę „zapalnika” wezbranych anty hybrydowych nastrojów w 1980 roku. Potęga ich działania wynikała natomiast w dużej mierze z tego, że to oni zyskali największe propagandowe i finansowe wsparcie kapitału światowego i wszystkich podległych mu instrumentów propagandowych i finansowych na czele z coraz bardziej popularnym w ówczesnej Polsce radiem „Wolnej Europy”. Ich działania były najbardziej w efekcie nagłaśniane w ówczesnej Polsce i na świecie a ich przedsięwzięcia odbijały się szczególnie szerokim echem we  wszystkich kręgach ówczesnego ,polskiego społeczeństwa. Do ich struktur popłynęły wręcz wielomilionowe dotacje dolarowe , które spowodowały, iż mogli oni rozwinąć zarówno pomoc dla represjonowanych robotników, jak też wydawać w setkach tysięcy egzemplarzy ulotki, a nawet książki oraz  uruchamiać własne radio i włamywać się do rządowych programów telewizyjnych. To  oni byli głównymi teoretykami ówczesne opozycji choćby głosząc teorie o niereformowalność dotychczasowej hybrydy ustrojowej i opracowując oraz  szeroko popularyzując atrakcyjny program społeczny dla robotników, chłopów, inteligencji., wbrew tez swoim wcześniejszym założeniom doktrynalnym, zręcznie odwoływali się oni do naturalnych tęsknot Polek i Polaków za pełną suwerennością naszej ojczyzny.
W takiej sytuacji nie tylko duża część studentów ,ale znaczące grupy intelektualistów, ludzi kultury, liczne nie tylko studenckie środowiska ale młodzieżowe ,robotnicze a nawet chłopskie pozostawały pod wpływem ich opozycyjnego uroku i antysystemowej, dynamicznej działalności. Z natury rzeczy to do nich się dołączały i ich wspomagały. Potrafili oni wspomóc, ale też zaktywizować silne grupy robotników i  chłopów. Wśród robotników odwoływali się z reguły do postaci skonfliktowanych z ówczesną władzą. Nie koniecznie znajdujących na najwyższym poziomie intelektualnym, ale z rozwiniętą zdolnością wpływania na tłumy , chętnie posługującą się demagogią oraz skutecznie odwołujących się do uczuć religijnych i pozornie przynajmniej w pełni zagrożonych przez ludzi reprezentujących hybrydę wartości i wolności religijnych oraz narodowych. Gdy ostatecznie nastąpiło zbliżenie się do chwili, kiedy to trzeba było przejmować władzę nic dziwnego, że  okazało , że światowy kapitał i jego reprezentatywni przedstawiciele zwrócili się głównie do nich bo to oni byli predysponowani najbardziej do tego aby w sposób decydujący przyczynić się do tego aby nasz naród „zapłacił” za dotychczasowe poparcie wielkiego kapitału ,za pomoc służącą skutecznemu obaleniu wspomnianej hybrydy ustrojowej i ustanowienie na jej miejsce nowego ustroju który miał zapewnić -według Kuronia i Michnika -powszechną szczęśliwość Polek i Polaków. Było to zgodne z regułami współczesnego świata w którym wielki kapitał wszystko traktuje w kategoriach inwestycji mających przynosić maksymalne zyski .Inwestycja w Kuronia i Michnika też tak była traktowana i miała stanowić gwarancje ,że przyszły ustrój w Polsce będzie wspomniane zyski zabezpieczał. Nic dziwnego że przybyły do Polski w czasie ustrojowego przełomu najbardziej reprezentatywny przedstawiciel światowego, wielkiego kapitału finansowego Georg Soros swoje kroki skierował głównie do Jacka Kuronia i Adama Michnika. Oni bowiem nie bez racji zostali uznani przez tego największego i najbardziej drapieżnego „rekina” światowego finansowego, międzynarodowego kapitału spekulacyjnego charakteru za „rozprowadzających” w sprawie zapewnienia odpowiedniego kształtu ustroju który miał zastąpić dotychczasową hybrydę ustrojową. Obaj czołowi bojowcy anty hybrydowej opozycji od bezpośredniej realizacji postulatów G.Sorosa na początku nieco się uchylali a zwłaszcza od bezpośredniego pełnienia głównej roli w tych sprawach –zasłaniając się swoją słabą znajomością ekonomii- ale to oni ostatecznie odegrali w  sprawach wyboru ustrojowego w ówczesnej Polsce dominującą role. Już wiele lat temu mój wieloletni zastępca jako rektora w Wyższej Szkoły Społeczno- Ekonomicznej w Warszawie, znany działacz opozycji anty hybrydowej prof.dr hab. Tadeusz Kowalik, wspominał mi o tych rozmowach ale przemilczał ich fundamentalne znaczenie dla losów naszej ojczyzny i dopiero dwie książki wydane ostatnio to znaczy książki Witolda Kieżuna i Grzegorza Kołodki o polskiej transformacji ustrojowej przyniosły pełniejszą wiedze w tych sprawach z  której wynika, że Jacek Kuroń i Adam Michnik jako główni „bohaterowie” walki ze wspomnianą hybrydą ustrojową odegrali też dominującą role w ukształtowaniu w Polsce odpowiedniego ustroju dokonując tego pod dyktando wielkiego, drapieżnego kapitału i, że w tych decyzjach miało się okazać najmniej ważne, to co było zawarte w 21 postulatach Stoczni Gdańskiej i równie mało ważne to, co ustalono w burzliwych naradach odbytych przy „okrągłym stole”. W przeciwieństwie nie tylko do litery, ale generalnego kierunku wspomnianych ustaleń, G. Soros i przywieziony przez niego jego pomocnik J. Sahs, wyraźnie narzucili przy dominującym udziale Kuronia i Michnika rozwiązania ustrojowe dotyczące tego jaki ustrój ma zastąpić odsyłaną w niepamięć i to w niesławie doczasową hybrydę ustrojową. Przede wszystkim narzucono narodowi polskiemu gwałtowne(„szokowe”) pogorszenie jego i tak już trudnych warunków życia. Rozpoczęto też gwałtowna wyprzedaż podstawy suwerenności narodowych we współczesnych czasach w postaci własnego narodowego systemu bankowego. Poza utrzymaniem Banku Narodowego i faktycznie jednego ,dużego polskiego banku, konsekwentnie skutecznie wyzbyto się wszystkich dotychczasowych banków polskich na rzecz światowego kapitału. Pozbyto się też na rzecz tego kapitału polskiego przemysłu, w tym zwłaszcza przemysłu nowoczesnych technik, którego słabe zalążki powstały w ramach wspomnianej hybrydy, ale które mogły stanowić odpowiednio rozwiniętą podstawę wielkiej rangi narodu polskiego wśród narodów Europy i świata, a zwłaszcza jego młodego pokolenia Zniszczono też celowo i świadomie zalążek polskich nowoczesnych sieci handlowych, głownie „Społem”. Innymi słowy G. Soros i działający w dużej mierze w jego imieniu i w imieniu wielkiego światowego kapitału jego pełnomocnik na podstawie pośrednictwa w tym zakresie J. Kuronia i A. Michnika, przeprowadzili nasz kraj od wspomnianej hybrydy ustrojowej do wyjątkowo niekorzystnego modelu kapitalizmu, jednocześnie przekształcając Polskę w półkolonialny kraj wielkiego kapitału światowego, z dominującym udziałem w tym procesie kapitału niemieckiego, ale też przy znacznym udziale kapitału amerykańskiego, francuskiego i innych. Zapewniono w wyniku podjętych zmian co prawda suwerenność narodu polskiego wobec narodu rosyjskiego i jego władz , ale zastąpiono to jednostronnym przyporządkowaniem interesów polskich, interesom światowego kapitału.

J. Kuroń spotykając się ze mną kilka lat później i pisząc w swej książce dedykację dla mnie „Przyjacielowi -myślącemu inaczej”, wyjaśnił mi, że został –co prawda- anestezjologiem dość przykrych dla narodu polskiego operacji, ale, że  są operacje okresowe , przejściowe , po których naród polski dopracuje się swego znaczącego dobrobytu i rozwoju pełnej demokracji oraz narastającego swego znaczenia w Europie i świecie. Nie zgadzałem się z nim mówiąc, że są to przeobrażenia modelowe które brzemienne są w długotrwały pogarszający się standard życiowy większości narodu polskiego, a zwłaszcza coraz gorsze warunki życia i awansu społecznego tak bliskiego mu polskiego ,młodego pokolenia które na długie dziesięciolecia będzie degradowane i będzie ostatecznie degradować rolę narodu polskiego w Europie i świecie. Zwracałem uwagę, że będzie to stabilna, trwała sytuacja radykalnie sprzeczna z jego obietnicami składanymi polskiej klasie robotniczej, oraz tak bliskiemu mu młodemu, polskiemu pokoleniu, które marzyło już we wspomnianej hybrydzie ustrojowej, o lepszym życiu, którego tak skonstruowana III Rzeczpospolita ostatecznie nie zapewni mu przez długie dziesięciolecia. W rezultacie J. Kuroń popadał w coraz większą nostalgię, coraz więcej pil , kajając się publicznie za to, że  dla tak wielu sprowadził tak niekorzystne warunki egzystencji w III Rzeczypospolitej a zwłaszcza dla  jego ukochanego przez niego młodego pokolenia. Natomiast drugi z głównych bohaterów wspomnianego przewrotu ustrojowego z 1989 r. A. Michnik, był od J. Kuronia od początku większym realistą ale  zwłaszcza cynikiem. Jego głównym celem było już dość wcześnie nie tyle sprawowanie politycznej władzy nad narodem polskim, ile zapewnienie nad nim swojej dominacji ideowej, zapewniającej mu swoistego rodzaju „ rząd dusz” nad polskim społeczeństwem. Dlatego też, gdy Jacek dość nieskutecznie próbował łagodzić restrykcyjny charakter realizowanych reform, A. Michnik wykorzystał nowe warunki ustrojowe dla tworzenia i budowania potęgi swojego głównego oręża działania w postaci „Gazety Wyborczej”. Dzięki tej gazecie, która zbudował korzystając z przekazywanych mu znacznych środków materialnych i przejmując techniczne możliwości hybrydy, choćby w postaci zaplecza technicznego „Trybuny Ludu”, rzeczywiście zdominował technicznie i po części pod względem intelektualnym inne środki ideowego oddziaływania na polskie społeczeństwo III Rzeczypospolitej. Natomiast dość skutecznie sprawując wspomniany „rząd dusz” dążył do coraz większego stymulowania rozwoju naszego kraju w kierunku jego podporządkowania imperialnym potęgom dzisiejszego świata a zwłaszcza wielkiemu światowemu kapitałowi i jego reprezentantom. Maskując to tylko od czasu do czasu drukując choćby publicystykę prof. Marcina Króla ostro demaskujące antyludowe i wręcz antynarodowe oblicze III Rzeczypospolitej. Gdy jednak w III Rzeczpospolitej ukształtowała się ostatecznie struktura neokolonialna w ramach której wywóz kapitałów z Polski jest co roku o wiele większy niż zewnętrzne inwestycje kapitałowe realizowane w kraju łącznie z inwestycjami unijnymi co następuje na przykład przez transfer dochodów uzyskanych w Polsce choćby poprzez jedne z najwyższych w świecie oprocentowania kredytów czy niewiarygodnych prowizji handlowych uzyskiwanych w zagranicznych sieciach handlowych z reguły zwolnionych od podatków –to tego nie dostrzega bo nie chce dostrzegać „Gazeta Wyborcza „. Jest też ona głównym inspiratorem swoistego „zaczadzenia” współczesnego młodego polskiego pokolenia III Rzeczypospolitej zdominowanej przez światowy kapitał które skutecznie wspiera w Polsce głównie „Gazeta Wyborcza”. Dlatego też jeśli władza w Polsce oparta jest na kompradorach, czyli osobach wiernie służących neokolonialnym mocodawcom, to A. Michnik wyrósł w tej sytuacji niewątpliwie na pierwszego i największego kompradora naszej biednej ojczyzny, a przynajmniej na głównego ideologa funkcjonującego w Polsce kompradorskiego systemu.

III Rzeczpospolita wstrząsana jest -jak cały współczesny, kapitalistyczny świat-obecnie wielkim pełzającym kryzysem. Rządząca siedem już lat koalicja PO i PSL wykształciła elitę, która ostatnio podsłuchiwana przez rozmaite osoby ujawnia coraz bardziej, że znajduje się w Polsce na szczytach władzy cyniczna grupą, która stawia nade wszystko na swoje główne zadanie czyli trwania przy władzy, spychając na daleki plan narodowe interesy Polek i Polaków. Ludzie w naszej ojczyźnie w efekcie żyją coraz gorzej i zarazem w coraz większym ogłupieniu. Najgorsza jest przy tym sytuacja młodego pokolenia. Najbardziej dynamiczna jego część co roku emigruje. Mieliśmy tylko do Europy zachodniej dla przykładu pod koniec 2013 2 mil 130 tys. emigrantów z czego 43% to ludzie w wieku18-25 lat. Ci, co pozostali w kraju dążąc do zapewnienia sobie przyszłości przez wzrastający poziom wykształcenia nie mają zbyt wielkich szans na godne życie i jasne perspektywy. Wyrazem ich pesymizmu jest choćby zmniejszający się przyrost naturalny w naszym kraju co może spowodować, że będzie nas w 2050 roku już tylko 18 milionów. Natomiast wyrazem zagubienia oraz swoistego „zaczadzenia” współczesnego, polskiego młodego pokolenia jest to, że nie widząc w obecnych znaczących partiach i stronnictwach swego przedstawicielstwa, jakby dla hecy czy draki jego przedstawiciele raz głosują na parte smakoszów piwa, innym razem na łatwo zmieniającego się przywódcę partii który ze sponsora klerykałów wyjątkowo łatwo przechodzi metamorfozę na wojującego antyklerykała, a jeszcze innym razem głosują na śmiesznego rzekomego „gentelmana” w muszce, który nie bardzo wie, co mówi a w swoim bełkocie nawet próbuje przed osądem historii obronić Adolfa Hitlera.(który rzekomo nie wiedział o zbrodniach na narodzie żydowskim w jego III Rzeszy) czy też kompromituje nas jako naród swoim prymitywnym, antymurzyńskim rasizmem i to prezentowanym w parlamencie Unii Europejskiej. Jednak powoli „zaczadzenie” współczesnego , młodego, polskiego pokolenie już mija –dzieje się mimo specyficznej roli w tym „zaczadzaniu” michnikowskiej „Gazety Wyborczej” czy przejmowanych lub użaleniach przez jego „Agorze” stacji telewizyjnych. Bowiem wszystko wskazuje ,że już nie długo polskie. młode pokolenie przejdzie specyficzny proces „oczadzania” i weźmie się za realizacje swoich rzeczywistych ,pokoleniowych interesów. Wydaje się, że  wspomniany czad zatruwający jego świadomość nie tylko przestaje już działać ale ,że rodzą się w tym pokoleniu poglądy i dążenie przeciwstawne orientacją temu młodemu, polskiemu pokoleniu skutecznie narzucanym . Może w tym miejscu ktoś słusznie zauważyć, że  jest to wątpliwy pogląd wymagający udowodnienia ale to już inna bajka do której wrócę w  nowym odcinku tych publikacji. Jednak stanowczo uważam że nie tyko nie wolno tego procesu przegapić ale trzeba w tym procesie aktywnie uczestniczyć .Wszak batalia idzie o los naszych dzieci i wnuków a w ostatecznym rezultacie o generalny los naszego narodu.

Czytaj także