Lewica Razem?

Lewica Razem?

Proponując szyld "SLD - Lewica Razem" Leszek Miller ma rację. Ale wyłącznie z punktu widzenia własnej partii. Bo szyld SLD jest jak stare, dojrzałe wino. Tylko że dziś świat pija coca-colę. Zagryzając chipsami.
Logika marketingu politycznego w wykonaniu Leszka Millera - jest czytelna. Najpierw emocje. By coś zdarzyło się w polityce - potrzebne są emocje. Te emocje zostały rozbudzone po spotkaniu Millera z Palikotem kilka tygodni temu. Po deklaracji o delikatnym zbliżeniu. Zamknięciu rozdziału z "naćpaną hołotą" i "krwią na rękach" w tle. Dla rzeszy wyborców znudzonych i zniesmaczonych dominacją POPiS-u przez ostatnie 9 lat, pojawiła się nadzieja. To dlatego wszystkie sondaże dawały "Lewicy Razem" dużą premię.

W ostatnią środę Leszek Miller postanowił te rozbudzone emocje "zjednoczeniowe" zdyskontować tylko dla siebie. I swojej partii. Tym jest w istocie oferta współpracy pod sztandarem "SLD - Lewica Razem". W każdym pochodzie słychać głosy: chodźcie z nami! Pochód jest nasz, sztandary też. Ale bez nas? Zginiecie. Więc? Chodźcie z nami! Do kogo jest skierowane to zawołanie? Do mikroskopijnych formacji? To oczywiste. Zieloni z Anną Grodzką. Dom Wszystkich Polska z Ryszardem Kaliszem. I wielu innych. O których słyszymy rzadko. Albo wcale. Oni pójdą z nimi. Mieszcząc się w pojemnym haśle "Lewica Razem".

Ale prawdziwym celem zabiegów Millera nie są rozproszeni działacze centro-lewicy. Ale ci skupieni pod szyldem Twojego Ruchu. Ruchu Palikota. Skupieni, ale też zdezorientowani. Bo to był ewenement w polityce. W ciągu dwu i pół roku stracić prawie 70% wyborców. W SLD też tak było - powiecie. W końcówce ich rządów. Tak, ale oni mieli "rywina". A w Ruchu Palikota nie zdarzyło się "nic złego". Szczególnie zdezorientowani mogą czuć się działacze, którzy do Palikota przyszli z SLD. Bardzo jasno powiedział to wiceszef Twojego Ruchu - Marek Siwiec. "W innej partii miałbym mandat" - zwierzył się w radiu RMF FM w dwa dni po przegranych wyborach europejskich. Na 3 miesiące przed wyborami samorządowymi, to samo pytanie być może zadają sobie inni byli działacze SLD. Pełniący dziś funkcje w Twoim Ruchu. Czy w "innej" partii mieliby mandat? To do nich mówi Miller. Abolicja!

Jeszcze niedawno było jasne. Nie ma powrotu dla tych, którzy SLD "zdradzili". Otwarty przez Millera w środę parasol z napisem "SLD - Lewica Razem" okazuje się pojemny. Mogą schronić się wszyscy. Wszyscy! Bez "żalu za grzechy". I składania samokrytyki. Ilu byłych działaczy SLD skorzysta z tej oferty? Ilu działaczy Palikota zechce zmienić barwy? Nie wiem. To pytanie do nich. Choć sondaże są sugestywne.

Drugim adresatem oferty Millera są posłowie Ruchu Palikota. Nie tylko z klubu Twojego Ruchu. Ci rozproszeni - również. Ich żaden egzamin wyborczy jeszcze nie czeka. Ale za 14 miesięcy... Nie można więc wykluczyć, że i oni wezmą sobie do serca słowa wiceszefa partii - Marka Siwca. Czy w "innej" partii mieliby mandat? Czy takie "podchody" już trwają? Nic o tym nie wiem. I to pytanie nie do mnie. Mogę odpowiedzieć za siebie. Nigdzie się dziś nie wybieram.

Nazwa "Lewica Razem" - jest hipokryzją bez granic. Celem nie jest to, by być razem. Ale osobno! By zniszczyć Ruch Palikota. Przejąć ruch oddolny. Gdzieś tam - w terenie. Ruch może dziś niezbyt liczny. Ale nadal autentyczny. By rozbić klub w Sejmie. Przejąć posłów. Zrobić z Palikota nic nieznaczące koło. A w zamian? Pokazać Tuskowi "zdolność koalicyjną". Nie po następnych wyborach. Już teraz! Niech Piechociński z Burym ważą słowa - chce powiedzieć Miller. Bo jak się doda posłów PO i SLD. To też może wyjść większość. Czy to się Millerowi uda? W terenie? W Sejmie? Mogę odpowiedzieć jednym słowem. Nie?

Polityka to sztuka hipotez. Załóżmy na chwilę. Że Miller ogra Palikota. I wymaże Ruch zwany Palikota z polityki. Czy będzie mógł ogłosić sukces? Stanąć na czele "Lewicy Razem"? Nie! I zważcie, że tym razem jest to "nie" z wykrzyknikiem. Bo stworzony w 2010 Ruch (mniejsza o nazwę), to kilka tysięcy działaczy. Byłych. Jeszcze obecnych. To sukces wyborczy w 2011 roku. Trzecia siła w Sejmie. Ale ten Ruch - to przede wszystkim idea. Program nowoczesnego państwa. Państwa przyjaznego obywatelom. Państwa świeckiego. Państwa otwartego i tolerancyjnego. Gdyby nasi działacze. Gdyby nasi posłowie wypisali sobie ichnie hasła. O odbudowie "imperium" Gierka. O pochwale wolności obywatelskich w PRL-u. To idea nowoczesnego państwa na miarę XXI wieku stanie się tak samo pustym hasłem jak słowa: "Lewica Razem". Bo nie o to chodzi, by Miller był znów razem z Kaliszem. Polsce potrzebna jest nowoczesna lewica. I Leszek Miller myli się. Sądząc, że jeśli przejąłby działaczy Palikota. Jeśli przejąłby kilku jego posłów. To zbuduje "u siebie" nowoczesną lewicę.

Portale społecznościowe obiegło kiedyś zdjęcie. Siedzących w Davos działaczy. Lewicy. I sączących czerwone wino. SLD jest jak to wino. Stare. Dojrzałe. Ale dzisiejszy świat. Świat ludzi młodych. Oprócz dobrego wina. Potrzebuje też piwa. Coli. Chipsów. I mogliśmy to wszystko zaserwować .Razem. A wyszło jak zwykle.




Czytaj także