Zacharski wizytuje Polskę

Zacharski wizytuje Polskę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kolejne tournée po Polsce odbywa Marian Zacharski. Wybrał sobie dobry czas. Czytelnicy mają świeżo w pamięci obrazy z pogrzebu premiera Józefa Oleksego, w którym uczestniczyli niemal wszyscy politycy polscy (oprócz jednego), wypowiedzi tych z prawa i lewa, dziennikarzy, publicystów, choć niektórzy wstydliwie milczą. Na długo zapamiętane zostaną słowa Lecha Wałęsy, a przecież wiemy, że Pan prezydent rzadko kogokolwiek przeprasza. Myślę więc, że na spotkaniach z Zacharskim warto zadawać mu pytania o sprawę „Olina”, jak się dzisiaj czuje i czy epolety mu nie ciążą zbytnio.
Chociaż może szkoda czasu na pytania, bo i tak wiadomo, co odpowie. On wie lepiej, zawsze wiedział, a jak wiedział to zawsze wiedział pierwszy, a czasami jako jedyny. Nie może jednak powiedzieć, bo jak powie, to będzie szok. Ostatnio to właściwie w ogóle unika odpowiedzi. Na wczorajszym spotkaniu w bibliotece w Opolu na pytanie z sali o sprawę „Olina” odpowiedział: "No wie Pani, to jest niedobry czas. Kondolencje dla rodziny, natomiast powiem inaczej. Pan Wałęsa w swojej ostatniej wypowiedzi się głęboko mylił". Na sali zapadła cisza jakby wszyscy wciągnęli powietrze i czekali na kontynuację, ale jej nie było. Szczyt braku taktu i Himalaje hipokryzji. Nikt nie urwał tyle zdrowia Józefowi Oleksemu i jego bliskim jak Zacharski właśnie i jak się można domyślać z tej wypowiedzi, musiał też oszukiwać prezydenta Wałęsę, skoro ten się głęboko myli. Prezydent mylił się wtedy, czy teraz? Czy pomylił się wręczając mu generalski awans? Dlaczego Wałęsa się mylił, nie powiedział, chociaż wszyscy czekali. I o ile z naszym prezydentem różnie bywa, to jednak obecność na pogrzebie niemal wszystkich polityków, powaga i szacunek z jakim oddali hołd Józefowi Oleksemu, mówią same za siebie. Sprawa dotyczy byłego premiera i marszałka, tym samym autorytetu i powagi państwa polskiego. Mówiłbym dokładnie tak samo, gdyby dotyczyło to premiera Jarosława Kaczyńskiego, czy jakiegokolwiek innego. Myślę, że wbrew tułającym się jeszcze tu i tam kontestatorom, to historia osądziła już Mariana Zacharskiego.

Co by teraz nie powiedział, wpisuje się w mitomańską narrację niewielkiej części opinii publicznej uwielbiającej spiskowe teorie w każdej sprawie. Czekamy, kiedy ujawni prawdę o Smoleńsku, bo z cała pewnością wie jak było. Ale najbardziej zadziwiające jest, że on sam jeszcze w to wierzy - oficer wywiadu - jak o sobie mówi. Dziwne to o tyle, że oficerowie wywiadu nie są specjalnie pobożni i muszą przede wszystkim wiedzieć, a nie wierzyć. Może Zacharski nie obserwował mediów w czasie żałoby po śmierci Józefa Oleksego? Jeśli gdzieś jeszcze można kupić „Rosyjską ruletkę”, to spieszcie się bo wznowienia pewnie nie będzie. No chyba, że… Marian Zacharski wie, że...

Zawsze na swoich spotkaniach autorskich, MZ poświęca też chwilkę mojej skromnej osobie - jak podejrzewam, bo nie wymienia mnie nigdy z nazwiska. Ostatnio stwierdził ze smakiem, że zna moją historię dając tym samym do zrozumienia, że to fajna historia i może coś z nią zrobić. Mam nadzieję, że nie będą to takie rewelacje jak w sprawie „Olina”, bo bym się naprawdę załamał. Wiem, że ludzie czekają by dać się zaszokować Zacharskiemu moja historią. Ja zresztą też. Uwielbiam horrory i podobnie jak on - kabaret i cyrk.

W oczekiwaniu na szok, polecam uważnej lekturze książkę Władysława Bułhaka i Patryka Pleskota „Szpiedzy PRL-u”. Akurat tutaj szoku nie ma, jest za to kawałek dokumentów IPN o Marianie Zacharskim.

Czytaj także