Źle się dzieje w ABW

Źle się dzieje w ABW

Dodano: 
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie ma szczęścia do szefów. Pochodzą przede wszystkim z rozdania politycznego. Fachu uczą się zazwyczaj, pracując w agencji. Nowym wiceszefem ABW ma zostać 33-letni prawnik bez doświadczenia. Jego zaletą jest jedno – ma poparcie PSL. Po odejściu na emeryturę płk. Zdzisława Skorży (przyjaciela Waldemara Pawlaka) ludowcy koniecznie chcą mieć w ABW swojego człowieka, nie odpuszczają.
Ustawa o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego nakłada na każdego funkcjonariusza obowiązek apolityczności, ale w praktyce brak zarówno jej, jak i dobrego nadzoru nad służbą, o czym piszemy w tygodniku (s. 16). Źle się po prostu dzieje w ABW. A słowa rzecznika tejże instytucji, przesłane nam w odpowiedzi na pytania, są zaklinaniem rzeczywistości. Pisze on: „Pytania zawierają szereg pomówień, nieprawdziwych oskarżeń, są wymierzone w dobre imię ABW oraz mają na celu skompromitowanie pracujących tutaj ludzi”. Świadczą także o nierozumieniu funkcji, jaką pełnią media. Nie powinny dziwić nawet niewygodne pytania. ABW jest poza kontrolą, bo między bajki można włożyć nadzór nad nią premiera i Komisji ds. Służb Specjalnych. Rolą mediów jest więc nagłaśnianie problemów, jakie trapią agencję.

Andrzej Milczanowski nie może się pogodzić z przeprosinami Lecha Wałęsy skierowanymi do Józefa Oleksego. Rozstaje się z nim i jego instytutem. Nadal jest przekonany o słuszności śledztwa w sprawie Olina (s. 29). Czy jednak nie powinien na nie spojrzeć krytycznie? Specjalna komisja powołana przez UOP wypunktowała błędy, choćby brak udokumentowania momentu przyjęcia wynagrodzenia przez werbowanego Rosjanina. Do uchybień komisja zakwalifikowała też brak pełnego nagrania z werbunku Rosjanina. Jest tylko jego kompilacja (s. 31).

Dlaczego zabijają swoje dzieci? Mają z reguły dwadzieścia kilka lat. Mówią, że wolą zabić, niż żyć w biedzie i wstydzie. Potępiamy dzieciobójczynie, ale czy jesteśmy zupełnie bez winy? One żyją wśród nas, często tuż obok. I jak mówią psychologowie, nie wiedzą, gdzie mają się udać po pomoc (s. 34).

Coparenting to nowy trend w rodzicielstwie. Co to jest? Oboje pragną pozostać singlami, ale też oboje bardzo chcą już mieć dziecko. Umawiają się na zapłodnienie i po sprawie (s. 43). Niech sobie kupią tamagotchi – słusznie podsumowuje u nas ten trend psychoterapeuta (s. 45). Zapraszam do lektury.

Czytaj także

Czytaj także