Piłka i pieniądze czyli Nemanja Nikolić

Piłka i pieniądze czyli Nemanja Nikolić

Kibicujmy reprezentacji narodowej. Tu jest jakaś szansa. W każdym pokoleniu może znaleźć się kilkunastu wybitnych piłkarzy, którzy sięgną po trofea. Tak było za czasów Kazimierza Górskiego. Tak może być i teraz gdy obserwujemy, jak mawiał Leo Beenhakker: „international level” takich graczy jak Lewandowski, Krychowiak, Milik, Glik, Piszczek, Błaszczykowski czy kilku świetnych bramkarzy. Że sukces może być przekonują dotychczasowe mecze w eliminacjach Mistrzostw Europy, w tym zwycięstwo nad mistrzem świata czyli z Niemcami.
Kibicujemy polskiej reprezentacji złożonej z piłkarzy grających wszędzie tylko nie w Polsce. W Polsce grają ci bez szans na transfer. Na szanse polskich klubów w europejskich rozgrywkach nie mamy co liczyć, choć grają w nich obcokrajowcy. W najbardziej prestiżowej i bardzo dochodowej Lidze Mistrzów wystąpił ostatnio łódzki Widzew a było to w ubiegłym wieku. W tym roku w eliminacjach odpadł Lech Poznań, w minionym Legia Warszawa. Nie wiemy kto odpadnie za rok, dwa, siedem, jedenaście ale wiemy, że odpadnie.

Mało się pisze o prawdziwych przyczynach. Dziennikarze sportowi znają się na piłce, ekonomiczni na gospodarce. Ale mało kto łączy jedno z drugim, tak jakby sport od innych sektorów biznesu różnił się innymi prawami rynku. A rządzi się prostą logiką przewag konkurencyjnych, mądrych inwestycji itp.

Co skłoniło mnie do pisania w tej sprawie? Chodzi o możliwą sprzedaż sprowadzonego za darmo miesiąc temu z węgierskiego Videotonu serbskiego napastnika Nemanję Nikolicza. Pyta o niego angielski kluby, bo w kilku meczach Legii strzelił już dużo bramek i się wyróżnił. Czytamy w mediach: Legia zrobi świetny interes sprzedając po miesiącu napastnika za dwa miliony euro. Na razie Legia ofertę odrzuca, ale jak pojawi się wyższa… Problem w tym, że piłka -to bardziej skomplikowany biznes niż handel piłkarskim towarem. Żeby dojść do sukcesu, trzeba mądrze kupować a nie głupio sprzedawać, inwestować rozsądnie, a przede wszystkim szkolić własne kadry. Czyli wkładać a - potem wyjmować.

Sprzedając Nikolicza i -tak jak jest to planowe - Słowaka Ondreja Dudę Legia sporo zarobi. W ataku będzie człapał ambitny 37- letni Marek Saganowski. To, że Legia straci kolejną już szansę na awans do bram raju i złotego worka czyli Ligi Mistrzów, to już decyzja prywatnych właścicieli, konkretnie trzech osób, którzy w swoich poprzednich biznesach odnieśli sukces, stąd może czas na fanaberie. Piłka ma swoją specyfikę, także ekonomiczną. Nie koniecznie to co opłacalne dzisiaj jest opłacalne na przyszłość.
Mamy wspaniałe stadiony po Euro 2012 i te nowe powstające przy wsparciu miast. Stadiony, których nie da się zapełnić , bo poziom ligi słaby. A więc nie będzie dużych wpływów, także od sponsorów, i ze sprzedaży transmisji. Przychody polskich klubów co prawda rosną ale europejskie potęgi nam uciekają. Real czy Barcelona –500 mln euro wpływów za jeden sezon, Ajax - 106 mln, Benfica – 61 mln. Legia 23 mln a Lech, który właśnie odpadł z rozgrywek – 11 mln. Nie ma pieniędzy, więc nie ma sukcesów. Nie ma sukcesów, nie ma pieniędzy. Kwadratura koła okrągłej piłki.

Czytaj także