Ukraiński Schindler

Ukraiński Schindler

Arcybiskup Andrzej Szeptycki kolaborował z nazistami, ale też ratował życie Żydom
Były ambasador Izraela w Polsce, profesor na Uniwersytecie Warszawskim i w Instytucie Izraelsko-Polskim na uniwersytecie w Tel Awiwie, przewodniczący Knesetu (1992-1996), delegat Knesetu do Rady Europy (1984-1999), od 2000 r. przewodniczący Światowej Rady Yad Vashem


Andrzej Szeptycki, arcybiskup greckokatolicki ze Lwowa, był nacjonalistą ukraińskim zorientowanym na Niemcy - miał nadzieję, że pomogą one jego narodowi utworzyć niepodległe państwo. W orędziu do wiernych napisał: "Patrzymy na wojsko niemieckie jak na zbawiciela wybawiającego nas od wroga [Związku Radzieckiego]".

Zbawca Adama Rotfelda
Jednocześnie Szeptycki sympatyzował z Żydami. Znał hebrajski, w tym języku korespondował z przywódcami gmin żydowskich. Na początku XX w. odwiedził Ziemię Świętą. Później przyjechał do Palestyny po raz drugi i opisał w książce drogę pielgrzymów. Swoje przyjazne nastawienie do Żydów szczególnie akcentował podczas spotkań z przywódcami gmin żydowskich. W pewnym sensie Szeptycki był syjonistą i popierał osadnictwo żydowskie w Palestynie jeszcze przed okupacją nazistowską.
W okresie Zagłady ratował Żydów od śmierci. Ocalił co najmniej 150 osób, przeważnie dzieci. Polski minister spraw zagranicznych prof. Adam Rotfeld jest jednym z nich. Podobnie jak mieszkająca dziś w Londynie Lili Polman. W czasie wojny znalazła schronienie w mieszkaniu metropolity. Uratowany przez Szeptyckiego dr Dawid Kahan w książce "Dziennik getta lwowskiego" pisze, że metropolita uczestniczył w każdych obchodach święta Pesach. Po wojnie Kahan był naczelnym rabinem Wojska Polskiego; w 1950 r. przyjechał do Izraela i został naczelnym rabinem izraelskiego lotnictwa.

List do Himmlera
Dziennikarze Yossi Melman i Asaf Carmel na łamach dziennika "Haaretz" (z 9 września 2005 r.) nazwali Szeptyckiego "ukraińskim Schindlerem". Szeptycki zwracał się bowiem do papieża Piusa XII w sprawie mordowania Żydów. Ogłosił nawet, że ustrój nazistowski jest bardziej diabelskim ustrojem od bolszewickiego. Wszystko to pod wpływem krwawych akcji we Lwowie, podczas których zginęły dziesiątki tysięcy Żydów. W 1942 r. Szeptycki wystosował pismo bezpośrednio do Heinricha Himmlera, w którym zażądał "zaprzestania zabójstwa Żydów i Ukraińców". Szef SS nie zdecydował się na aresztowanie metropolity w obawie, że może to spowodować falę sprzeciwu nawet wśród antysemitów ukraińskich.
W myśl wszelkich reguł Szeptycki powinien zostać uznany za Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Podania w tej sprawie, kierowane do instytutu Yad Vashem, którego przewodniczącym mam zaszczyt być, zostały jednak odrzucone. Procedura przyznania tytułu i medalu przez Yad Vashem jest bardzo skrupulatna i podlega zatwierdzeniu przez komisję, na której czele stoi sędzia Najwyższego Sądu Sprawiedliwości Izraela. Po długich dyskusjach komisja postanowiła, że ten, kto współpracował z nazistami i widział w wojsku niemieckim "zbawiciela swego narodu", nie może nosić tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Szeptycki popierał przecież utworzenie dywizji SS-Galicja, która uczestniczyła w mordowaniu Żydów.
Nathan Gross, izraelski reżyser polskiego pochodzenia, uważa jednak, że Szeptycki jest godny tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Prof. Rotfeld, Lili Polman-Sztem, rabin Kahan i inni dowodzą, że skoro Schindlerowi, członkowi partii nazistowskiej, przyznano ten tytuł, zasługuje też na niego Szeptycki. W listopadzie tego roku odbędzie się we Lwowie konferencja historyków na ten temat. Jednym z jej organizatorów jest mój brat Aharon Weiss.
Okładka tygodnika WPROST: 40/2005
Więcej możesz przeczytać w 40/2005 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0