Rozłam w LPR? (aktl.)

Rozłam w LPR? (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
W atmosferze krytyki lidera LPR Romana Giertycha i żądania "głębokich zmian kadrowych, organizacyjnych i zmian w statucie partii" przebiegło spotkanie prawie 200 członków Ligi.
W przeciwnym razie grożą odejściem z Ligi.

Organizatorami zjazdu byli m.in. Zygmunt Wrzodak oraz  eurodeputowani Bogdan Pęk i Bogusław Rogalski, który odszedł z LPR w sierpniu. Według jednego z liderów Ligi, Wojciecha Wierzejskiego, pierwsi dwaj zostaną usunięci z partii w  najbliższych dniach.

Podczas sobotniego spotkania przyjęto stanowisko skierowane do  zarządu partii, w którym działacze terenowi Ligi żądają spełnienia ponad 20 postulatów i odpowiedzi na pytania dotyczące sytuacji w  ugrupowaniu. Domagają się wskazania osoby odpowiedzialnej za słaby wynik wyborczy LPR. Chcą też zmian w statucie, osłabiających kompetencje przewodniczącego kongresu (którym jest Giertych). W  przeciwnym razie - jak piszą - rozważą "dalszą swą obecność w  Lidze" i złożenie wniosku do sądu o wykreślenie Ligi z rejestru partii politycznych..

Wrzodak ma zamiar czekać na odpowiedź od władz krajowych dwa tygodnie. "Jeśli w tym czasie nie będzie żadnej decyzji, powołamy grupę inicjatywną, która zorganizuje następne spotkanie" - ostrzegł.

Pęk mówił podczas spotkania, że najpierw trzeba spróbować naprawić sytuację wewnątrz partii. Jeśli to się nie uda, jego zdaniem trzeba będzie jak najszybciej stworzyć nowe ugrupowanie polityczne.

"To, co się stało w LPR, to choroba, która ma na imię Roman Giertych" - mówił Pęk. Według niego, Ligą rządzi właśnie Giertych, jego żona, jeden z liderów LPR Wojciech Wierzejski - dotychczasowy eurodeputowany, który został wybrany do Sejmu - oraz "kilku podległych im dżentelmenów, którzy wykonują każdy rozkaz".

Pęk postulował też zmiany w statucie. Obecne zapisy - jego zdaniem - praktycznie uniemożliwiają odwołanie Giertycha, który formalnie jest przewodniczącym Kongresu LPR.

"Jeśli stałby się cud - taki, że Giertych ustąpi - to jestem za  tym, by pracować wewnątrz Ligi. Jeśli to się nie uda, trzeba szybko i sprawnie zebrać patriotyczne środowiska, które chciałyby stworzyć silną jednostkę polityczną. Pośredniej drogi nie ma" -  powiedział Pęk. "Czy my, niezadowoleni, wściekli jesteśmy w stanie to zmienić? Moim zdaniem nie, ale musimy spróbować doprowadzić do  nadzwyczajnego kongresu i zmienić statut" - mówił.

Podczas ponad 3-godzinnego spotkania w Ursusie skupiono się na  krytyce sytuacji wewnątrz partii, na niskim wyniku w ostatnich wyborach - niecałe 8 proc. Narzekano na deficyt demokracji w LPR. "Gdzie jest taka druga partia w Polsce, gdzie kongres zwołuje się tak: +Wojtek w sobotę kongres+?" - pytał Pęk.

Działacze terenowi, m.in. z Łodzi, Mazowsza, mówili z kolei, że  kierownictwo w Warszawie rozwiązywało "niewygodne" dla siebie zarządy lokalne, zmieniało i układało listy wyborcze nie  konsultując ich z zarządami w okręgach. Wierzejski zapewnił jednak PAP, że listy we wszystkich województwach listy zostały ułożone przez prezydia zarządów wojewódzkich.

Temperatura spotkania podniosła się, kiedy jeden z uczestników, Filip Sakowicz, zarzucił zebranym, że "pucz był z góry zaplanowany, żeby stworzyć nową partię". Sakowicz startował do  Sejmu z list LPR w okręgu podwarszawskim.

Uczestnicy zjazdu zareagowali na słowa Sakowicza z oburzeniem. W  akompaniamencie gwizdów krzyczeli: "skończ mowę, idź do Romana". "To tak wygląda wasza demokracja i postępowanie chrześcijańskie" -  przekrzykiwał ich Sakowicz.

Paweł Połanecki z mazowieckiej Ligi mówił, że skrót LPR ludzie rozszyfrowują "Liga Pachołków Romana". "Możemy się pozbyć Giertycha. Wyjściem jest zwołanie kongresu, na którym powiemy mu do widzenia" - mówił. Entuzjazm studził Pęk, według którego, kongres może zwołać przewodniczący kongresu czyli sam Giertych, a  odwołany może być na wniosek komisji rewizyjnej, w której - jak to  ujął - są jego pretorianie.

Wrzodak nie uważa, że zrobił coś po kryjomu. Jak zaznaczył, zaproszenie było wysłane do Kotlinowskiego. Pytany, czy nie byłoby uczciwie gdyby na to spotkanie zaprosił Giertycha odparł: "Ludzie wysyłają do niego stosy protestów, a on na nie nie odpowiada". Polityk zaznaczył, że sobotnie spotkanie nie było ciałem statutowym, ale - jak ocenił - rozczarowani członkowie LPR mają prawo się spotkać i wyrazić swoje zdanie.

PAP nie udało się skontaktować ani z Giertychem, ani z  Kotlinowskim. Komentując dla PAP sobotnie spotkanie nowo wybrany poseł LPR Wojciech Wierzejski zapowiedział, że Wrzodak i Pęk prawdopodobnie zostaną usunięci z partii. "Zostaną usunięci w tym tygodniu, według mnie decyzja zapadła i tyle" - powiedział PAP Wierzejski.

Ocenił też, że sobotnie spotkanie to nie żadna wewnętrzna opozycja. "Rogalski kilka tygodni temu wystąpił z Ligi, Pęk założył komitet wyborczy +Dom Ojczysty+, Wrzodak też się w to angażował. To nie była opozycja, tylko zlot różnych środowisk, które opuściły Ligę pod nazwą +Dom Ojczysty+, więc dziękujemy tym panom, niech zakładają inne ugrupowanie" - powiedział.

ss, pap