Bez granic

Bez granic

  • Wizyta sponsorowana
    Książę Karol, następca brytyjskiego tronu, i jego żona, księżna Kornwalii Camilla, udali się z ośmiodniową wizytą do USA. To ich pierwsza wspólna podróż. I od razu mocno uderzy po kieszeniach brytyjskich podatników. Camilla chce bowiem wyjść z cienia księżnej Diany, która była w USA bardzo popularna. Księżna zabrała więc pięćdziesiąt sukienek, osobistego fryzjera i specjalistę od makijażu. Towarzyszyć im będzie jeszcze 16 pomocników, w tym sekretarze, rzecznicy prasowi, asystenci, stewardzi, kamerdyner i lekarz. Parze książęcej przydzielono też do ochrony po dwóch oficerów królewskiej policji. W sumie wyprawa będzie kosztować ćwierć miliona funtów. Tymczasem Amerykanie mają w nosie książęcy splendor. Wedle sondaży, 81 proc. Amerykanów w ogóle nie interesuje się wizytą Karola i Camilli. Zaledwie 19 proc. chciałoby się spotkać z brytyjskim następcą tronu i jego małżonką. (greg)

  • Pierworodny pogranicznik
    Na Białorusi powstała Wydzielona Sekcja Działań Aktywnych wojsk ochrony pogranicza. Nowa specsłużba ma zbierać dossier działaczy opozycji oraz przeprowadzać kontrole ich rzeczy osobistych i bagażu. To samo ma dotyczyć zagranicznych gości odwiedzających opozycjonistów. Jej "kuratorem" będzie doradca prezydenta Aleksandra Łukaszenki ds. bezpieczeństwa narodowego, major... Wiktor Łukaszenka. To starszy syn prezydenta. I tyle o nim wiadomo, bo miejsce pracy prezydenckiego pierworodnego otoczone jest jedną z najściślej strzeżonych tajemnic. Wiosną tego roku niezależna prasa została zmuszona do zdementowania informacji, że Łukaszenka junior został wicedyrektorem sieci telefonii komórkowej. "Wiktor Łukaszenka zajmuje się kwestiami bezpieczeństwa" - pisała później "Biełorusskaja Diełowaja Gazieta". Informacje te pośrednio potwierdza wzmożona aktywność białoruskich służb granicznych. Tydzień temu na lotnisku w Mińsku zatrzymano lidera socjaldemokratów Aleksandra Kazulina, a dzień później powracającego ze Strasburga szefa Narodowego Komitetu Sił Demokratycznych, Anatola Labiedźkę. Tego samego dnia przez siedem godzin trzymano na granicy szefową nie uznawanego przez władzę Związku Polaków na Białorusi, Andżelikę Borys, która jechała do Białegostoku.

    Cezary Goliński

  • Seksponaty
    W hamburskim Muzeum Pracy otwarto właśnie niecodzienną wystawę poświęconą historii najstarszego zawodu świata, który w 2002 r. został w Niemczech oficjalnie uznany za legalne rzemiosło. Ponad 400 niecodziennych eksponatów - od pejczy z XVIII wieku i skórzanych kostiumów, aż po współczesne, lakierowane buty na 20-centymetrowych obcasach - będzie można podziwiać do 26 marca przyszłego roku. Organizatorzy uważają, że największym zainteresowaniem mogą się cieszyć specjalistyczne narzędzia i aparatura pomocne prostytutkom w wykonywaniu zawodu oraz erotyczne menu. Dla uatrakcyjnienia wystawy organizatorzy otworzyli obok muzeum kawiarnię, gdzie można odpocząć po trudach zwiedzania. O tamtejszym menu jednak nic nie wiadomo. (AG)

  • Zły humor premiera
    Silvio Berlusconi postanowił iść na wojnę z satyrykami. Premiera Włoch rozwścieczył program Adriano Celentana "Rockpolitik" wyemitowany w telewizji RAI. Berlusconiemu zarzucono w nim medialną dyktaturę i chęć ograniczania wolności słowa. Celentano upublicznił wyniki rankingu na temat wolności mediów, w którym Włochy znalazły się dopiero na 77. miejscu wśród takich krajów, jak Mongolia czy Boliwia. "Satyrycy, którzy mnie krytykują, nie pierwszy raz mijają się z prawdą, przekraczając granicę dobrego smaku. Zawsze byłem zwolennikiem absolutnej wolności" - twierdzi Berlusconi. "Premier nie ma poczucia humoru. We wszystkich krajach politycy muszą się liczyć z krytyką ze strony mediów" - skomentował sprawę Francesco Cossiga, były prezydent Włoch. (PB)

  • Przeklęty Ariel
    Nie nadawajcie swym dzieciom imienia Ariel, gdyż przynosi ono pecha" - takiej porady udzielają izraelskim rodzicom rabini na stronie internetowej "Moria". Znajduje się tam cała lista przeklętych imion. Zdaniem rabinów imię, jakie nosi premier Izraela, może sprowadzać gniew aniołów. Rabinom nie podoba się również imię Omri (nosi je syn Szarona), gdyż tak nazywał się otoczony złą sławą biblijny król. Duchowni odradzają także przyszłym rodzicom nadawania dzieciom imion pochodzących od nazw osiedli w Strefie Gazy. Poza tym zalecają, aby zmieniać obco brzmiące imiona, jak Donna czy Shirley. (PB)
Okładka tygodnika WPROST: 45/2005
Więcej możesz przeczytać w 45/2005 wydaniu tygodnika „Wprost”

Czytaj także

 0

Czytaj także