Skaner

Skaner

  • SKANER - POLSKA

    ŻYWNOŚĆ
    Genetyczna histeria

    Działacze Greenpeace twórczo rozwinęli pomysł premiera Kazimierza Marcinkiewicza. "Uregulowania wymaga sprawa określenia Polski jako strefy wolnej od żywności genetycznie modyfikowanej" - powiedział podczas expose premier. Na reakcję aktywistów Greenpeace nie trzeba było długo czekać - w ubiegłym tygodniu próbowali zablokować w Gdyni argentyński statek z 25 tys. ton soi zmodyfikowanej genetycznie. Argumenty przeciwników hodowli organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO) mają jednak niewiele wspólnego z nauką i zdrowym rozsądkiem.
    Po 10 latach badań wiadomo, że GMO są dla ludzi równie zdrowe jak zwykłe produkty. Na rynku nie ma żywności, która zawierałaby alergeny czy toksyny wytworzone wskutek manipulacji genetycznych.
    Nic nie wskazuje na to, aby geny z modyfikowanej żywności mogły wpływać na nasze DNA lub na bakterie w naszych jelitach.
    Ryzyko "przeskoczenia" genów z GMO na dzikie rośliny i powstania tzw. superchwastów jest bardzo małe. Takie zjawisko występuje natomiast samoistnie w naturze, która sama "wyhodowała" prawie 200 gatunków chwastów odpornych na herbicydy.
    Nie udowodniono, by którakolwiek z upraw GMO zabijała dzikie zwierzęta. Pyłek modyfikowanej kukurydzy, choć szkodliwy dla motyli, w naturze nie zmniejsza ich liczebności.
    Uprawy GMO są korzystne dla środowiska, ponieważ wymagają stosowania mniejszej ilości środków ochrony roślin (dzięki temu w USA w ciągu sześciu lat zużycie pestycydów zmniejszyło się o 65 tys. ton). (JAS)

    POGRZEB
    Zapomniany premier
    Na pogrzebie ostatniego premiera RP na uchodźstwie, prof. Edwarda Franciszka Szczepanika, więźnia sowieckich łagrów, żołnierza armii Andersa i wybitnego ekonomisty, nie pojawili się 12 listopada ani prezydent RP, ani premier, ani marszałkowie Sejmu i Senatu. Najwyższym urzędnikiem państwowym, który przyjechał na cmentarz w Suwałkach, był wicemarszałek Senatu Krzysztof Putra. Prezydent Aleksander Kwaśniewski wysłał na uroczystości pogrzebowe zastępcę szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Tadeusza Bałachowicza. Marszałka Sejmu Marka Jurka reprezentował poseł PiS z Suwałk, od kilku dni wiceminister edukacji Jarosław Zieliński. Premier Marcinkiewicz wydelegował zaś pułkownika Andrzeja Bednarka. Sam w tym czasie biegał z żoną po sklepach w rodzinnym Gorzowie. Gdy zadzwoniliśmy do kancelarii premiera z pytaniem, kim jest pułkownik Bednarek, urzędnicy byli zaskoczeni. Po kilku godzinach ustalono, że jest on radcą prezesa Rady Ministrów zatrudnionym w Departamencie Spraw Obronnych. Honor ratował jedynie prof. Leszek Balcerowicz, prezes NBP, długoletni przyjaciel zmarłego premiera. W rozmowie z "Wprost" prezydent Suwałk Józef Gajewski nie chciał komentować zachowania władz RP, choć przyznał, że poczuł lekceważenie. (tk)

    DENTYŚCI
    Teraz Polska w Sztokholmie
    Prawdziwy potop szwedzki przeżywa właśnie otwarta klinika dentystyczna City Dental w Sztokholmie. Powodem są zatrudnieni tam polscy lekarze, których Szwedzi bardzo cenią. - Jakość świadczonych przez nich usług jest bardzo wysoka, czego nie można powiedzieć o ich szwedzkich kolegach - mówi "Wprost" Mattias Santesson, założyciel kliniki. Dodatkowa zaleta to cena - usługi polskich dentystów są prawie o połowę tańsze niż szwedzkich. Już pierwszego dnia na wizytę w klinice zapisało się ponad 1500 osób. - Planuję otwarcie dwóch nowych klinik. Nie zamierzam zatrudniać Szwedów czy lekarzy z innych krajów. Polacy są lepsi - mówi Santesson. (MIG)

    BUDŻET
    Drogie tanie państwo
    Sprawne państwo może być państwem tanim. (...) Chodzi o stworzenie taniej, efektywnej i przyjaznej dla obywateli administracji" - mówił w sejmowym expose premier Kazimierz Marcinkiewicz. Od czego nowy rząd zaczął program oszczędności? "Wprost" ustalił, że już na swoim pierwszym posiedzeniu (31 października, w dniu zaprzysiężenia) gabinet Marcinkiewicza przyjął uchwałę w sprawie podziału rezerwy celowej na... zwiększenie wynagrodzeń i limitów zatrudnienia w państwowych jednostkach budżetowych. Tylko do końca tego roku na ten cel zostanie wydanych ponad 900 tys. zł. Utworzonych zostanie 75 nowych etatów. To jeszcze nie wszystko. Jak czytamy w uchwale, rozdysponowane fundusze "pozwolą na zwiększenie zatrudnienia w gabinetach politycznych ministrów o 47 osób". Najwięcej pieniędzy zostanie wydanych w kancelarii premiera, w której ma powstać 15 nowych etatów. Uchwała weszła w życie natychmiast. Termin zwiększenia wynagrodzeń wyznaczono na następny dzień, czyli 1 listopada. Rządowi Kazimierza Marcinkiewicza pozostała jeszcze do rozdysponowania do końca roku rezerwa na wynagrodzenia w wysokości 6,5 mln zł. Ciekawe, ile jeszcze etatów zdoła utworzyć premier w ramach programu taniego państwa. (GIN)

    BAL
    Arystokraci dla dzieci
    Przedstawiciele rodów Czartoryskich, Grocholskich, Dembińskich, Krasińskich, Krasickich, Tyszkiewiczów i Morawskich zjawili na zaproszenie Marii Czetwertyńskiej i Joanny Radziwiłłowej na balu dobroczynnym w Hotelu Europejskim w Warszawie. Spotkali się na wieczorze z tańcami "Koki, loki i peruki". Atrakcją był pokaz mody dawnej - z krynolinami, gorsetami i żabotami projektu Doroty Roqueplo. Paradowały w nich córki zaproszonych gości. Podczas balu zbierano pieniądze na założone przez Fundację św. Jana Jerozolimskiego domy dzienne dla dzieci z ubogich rodzin. Bale fundacji są wzorowane na przedwojennych, najsłynniejszych wówczas imprezach towarzystwa dobroczynnego Latarnia. Odbywały się one również w Hotelu Europejskim, a pieniądze przeznaczano na pomoc ociemniałym dzieciom. (MZ)

    RAPORT
    Polski Fuehrer
    Hitler żyje i mieszka w Sokółce. Stamtąd nagrywa przemówienia wzywające do obalenia władz naszego kraju i zaprowadzenia ładu na wzór III Rzeszy. Więcej o Hitlerze z Sokółki oraz innych przejawach nazizmu w Polsce będzie się można dowiedzieć z raportu specjalnego Mirosława Majerana "Polscy naziści", który we wtorek o godz. 20.15 wyemituje telewizja Polsat. Program powstaje pod patronatem tygodnika "Wprost".

    LISTY
    Zbrodnia państwowa

    Publikacja "Wprost" ("Zbrodnia państwowa", nr 42) oraz reportaż w telewizji Polsat dotyczące nowych okoliczności zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki wywołały gorącą debatę. Publikujemy dwa listy, które nadeszły do redakcji - prowadzącego śledztwo w sprawie tej zbrodni prokuratora Andrzeja Witkowskiego z oddziału IPN w Lublinie oraz Waldemara Chrostowskiego, jednego z bohaterów publikacji "Wprost" i reportażu telewizji Polsat.

    Obecna chwila jest jedną z najtrudniejszych w dotychczasowej historii skomplikowanego procesu ustalania prawdy o męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Jeżeli bardzo szybko nie nastąpi reaktywowanie profesjonalnej grupy śledczej, nie powróci się do koncentracji materiału dowodowego w jednym postępowaniu, szansa wyjaśnienia tej sprawy zostanie na zawsze zaprzepaszczona. Na szczęście prezentowana przeze mnie oraz moich współpracowników - prokuratorów, funkcjonariuszy policji i byłego UOP od 1990 r. po październik 2004 r. - linia śledztwa, nie pozostała odrzucona. Po raz pierwszy od wydarzeń z października 2004 r., kiedy ponownie po trzynastu latach odebrano mi śledztwo, dziennikarze tygodnika "Wprost" oraz telewizji Polsat (Wojciech Sumliński, Mirosław Majeran i Łukasz Kurtz) zawarli "w pigułce" przedmiot wieloletnich dociekań i perspektyw tego szarpanego na strzępy procesu.
    Chciałbym też wskazać na wkład w rozwój śledztwa zmarłego już Marka Nowickiego - wieloletniego przewodniczącego Komitetu Helsińskiego w Polsce. To on swoją interwencją w iście bondowskim stylu, w ostatniej chwili - we wrześniu 1990 r. - uratował przed niechybnym zniszczeniem akta operacyjne MSW o kryptonimie "Teresa" (o których pisał "Wprost"), zanim zostały oficjalnie przekazane przez resort spraw wewnętrznych do Departamentu Prokuratury.
    Decyzja o zabraniu mi po raz drugi sprawy, podjęta 13 października 2004 r., nie była dla mnie zaskoczeniem. Ponad pół roku wcześniej zostałem poinformowany, że śledztwo w sprawie zbrodni na ks. Jerzym prowadzę do 19 października 2004 r. Wówczas miałem ujawnić dziennikarzom na konferencji prasowej wszystkie zebrane dowody. Mimo że na serio zapowiedzi tej nie brałem - nie mogłem w nią uwierzyć! - wraz z dwoma policjantami robiliśmy wszystko, aby wykonać jak najwięcej czynności procesowych. Tłumaczyliśmy sobie: tego, co zbierzemy, nikt i nic nie zdoła wymazać z akt sprawy. Istotnych zagadnień będących w fazie "budowania dowodu" nie zdołaliśmy dokończyć z powodu faktycznego przerwania procesu dochodzenia do prawdy - rzeczywistość okazała się bezlitosna.
    Związany obecnie zakazem wynikającym z pragmatyki służbowej wyrażam przekonanie, iż wkrótce będę miał sposobność zaprezentowania stanowiska w przedmiocie oświadczeń, wypowiedzi i decyzji podjętych w ostatnim okresie przez osoby, które od 13 października 2004 r. przejęły odpowiedzialność za wyjaśnienie wszystkich okoliczności uprowadzenia i zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki.

    Andrzej Witkowski

    Autorzy artykułu "Zbrodnia państwowa" odwołują się do przeprowadzonego przez nich >>dziennikarskiego śledztwa<< w sprawie okoliczności zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki. Pragnę przypomnieć, że byłem tym kierowcą, który został razem z ks. Jerzym uprowadzony przez funkcjonariuszy SB. Udało mi się jednak uwolnić, a w konsekwencji doprowadzić do ujawnienia sprawców zbrodni. Ze zdumieniem i ogromnym poczuciem krzywdy przeczytałem fragment artykułu przypisujący mi niedwuznaczną rolę, którą miałem odegrać w sprawie morderstwa ks. Jerzego. Sugerowanie mojej rzekomej współpracy z esbeckimi oprawcami jest wyjątkową nikczemnością i niegodziwością. Do tego ordynarne kłamstwo, że w związku z tą sprawą miałem otrzymać z resortu spraw wewnętrznych pieniądze, wywołuje moje szczególne oburzenie. Autorzy informują (powołując się na kopie jakiejś umowy), że w moim imieniu działał mec. Edward Wende. Kategorycznie stwierdzam, że takiego pełnomocnictwa nie udzielałem, a rola mec. Wendego sprowadzała się do reprezentowania mnie w procesie karnym przeciwko mordercom ks. Popiełuszki.
    W artykule są też inne nieprawdziwe informacje dotyczące mojej osoby. Pragnę z całą stanowczością oświadczyć, że nigdy nie byłem funkcjonariuszem, pracownikiem, współpracownikiem, tajnym agentem czy kontaktem operacyjnym SB. Ks. Jerzy był moim przyjacielem, osobą, którą wyjątkowo ceniłem, i przypisywanie mi przez "śledczych" z redakcji "Wprost" i telewizji Polsat takich powiązań może być określane jako całkowity brak odpowiedzialności albo - dosadniej - jako dziennikarski gangsteryzm.

    Waldemar Chrostowski


  • SKANER - ŚWIAT

    DYPLOMACJA
    Latający wywiad Hu Jintao

    Wizyta przywódcy Chin Hu Jintao w Wielkiej Brytanii miała między innymi cele wywiadowcze. Wraz z Hu przybyło kilkudziesięciu agentów, którzy zbierali informacje - mówi Eliza Manningham-Buller, szefowa brytyjskiego wywiadu MI5. Aktywność chińskiego wywiadu Brytyjczycy zauważyli kilka tygodni przed planowaną wizytą. Gdy Hu Jintao jadł kolację z królową Elżbietą (książę Karol zbojkotował to spotkanie), pracownicy ambasady pakowali zebrane materiały, które miały opuścić wyspy wraz z chińskim prezydentem. - Bagaż miał immunitet dyplomatyczny. Nie mogliśmy nic zrobić, by nie wywołać międzynarodowego skandalu. Chińczycy wywieźli informacje ukradzione z firm pracujących dla brytyjskiej zbrojeniówki - mówi jeden z oficerów MI5. Kilka dni wcześniej amerykańscy agenci FBI rozpracowali chińską siatkę szpiegowską w Los Angeles. Chińczycy przygotowywali się do wysłania do kraju kilkuset tysięcy informacji zakodowanych na płytach CD. - Mieli tam materiały o najnowszych łodziach podwodnych klasy Virginia oraz o systemach obrony lotniskowców - mówi oficer FBI James E. Gaylord. Jak przyznają agenci MI5, chińska siatka szpiegowska w Wielkiej Brytanii jest największa. Zwykle jej członkami są studenci, którzy przyjeżdżają na wymianę. Wielu z nich zatrudnia się potem w specjalistycznych firmach i wyciąga stamtąd informacje.
    Gordon Thomas

    SZTUKA
    Syndrom Dawida

    Każdy widzi, że Dawid dłuta Michała Anioła jest piękny, nie każdy jednak jest na to piękno odporny. Jak podały władze szpitala Santa Maria Nuova we Florencji, ponad 100 osób w ostatnich czterech latach zostało odwiezionych karetką spod tej rzeźby - wpatrując się w nią, doznawały palpitacji, zawrotów głowy, traciły orientację. Problemem jest to, że nikt tak naprawdę nie wie, co im się stało. Niektórzy psychiatrzy twierdzą, że cierpiały one na syndrom Stendhala - chorobę, która pojawia się przy "przedawkowaniu" sztuki. Jej objawy są jednak inne niż w wypadku osób cierpiących przy Dawidzie. "To niepowtarzalne schorzenie objawiające się tylko przy tej rzeźbie. Można już chyba mówić o syndromie Dawida" - twierdzi prof. Graziella Magherini badająca to zjawisko. (WAK)

    WYRÓŻNIENIE
    Jaja Jennifer

    Tytuł Mężczyzna Roku przyznawany przez brytyjski magazyn dla mężczyzn "GQ" przypadł w tym roku... Jennifer Aniston. Amerykańska aktorka, znana głównie z roli w serialu "Przyjaciele", została pierwszą kobietą, która otrzymała to wyróżnienie - pierwszą "z jajami". Przyprawiono jej je głównie za sposób, w jaki rozstała się ze swoim mężem - Bradem Pittem. Jury doceniło styl, grację i dobre samopoczucie, które towarzyszyło tej "trudnej decyzji".
    W nagrodę Aniston... trafi na okładkę następnego numeru "GQ". Aby rozwiać wszelkie wątpliwości, czy na pewno jest kobietą, aktorka będzie pozować nago. Wśród innych wyróżnionych znajdują się mniej kontrowersyjni Vince Vaughan i 50 Cent. (MZ)
  • Okładka tygodnika WPROST: 47/2005
    Więcej możesz przeczytać w 47/2005 wydaniu tygodnika „Wprost”
    Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

    Czytaj także

     0