Dadzą jeszcze ognia

Dadzą jeszcze ognia

Polska "Złota dziesiątka" firm, które naszym zdaniem mają duży potencjał rozwojowy w najbliższych latach.
Złota dziesiątka BusinessWeeka to znakomite firmy, których rozwój jest pewny. Będą zdobywały coraz więcej klientów, szybciej niż konkurenci powiększą potencjał i przychody. Pozwolą zarabiać akcjonariuszom jeszcze więcej niż obecnie
`Zaraz otwieramy` - głosi napis na bannerze rozwieszonym w witrynie właśnie przygotowywanego do otwarcia sklepu marki Cropp w Galerii Mokotów. Należącą do giełdowego LPP marką Cropp oflagowano już 10 sklepów w Polsce. Dołączyły one do już uruchomionych 70 krajowych placówek sprzedających spodnie, swetry i kurtki z metką Reserved, dziś najbardziej popularnej polskiej marki odzieżowej. - Będziemy wprowadzać na rynek kolejne marki - ujawnia Dariusz Pachla, wiceprezes LPP SA.
LPP i dziewięć innych spółek weszło do grupy Top 10 - firm, które zdaniem BusinessWeeka mają przed sobą znakomite perspektywy rozwoju. Wybraliśmy je przy pomocy analityków giełdowych, doradców i ekspertów funduszy inwestycyjnych, którzy wskazali nam swoje typy w ankiecie.
Cóż się okazało? Otóż największy potencjał nasi eksperci dostrzegli w firmach produkcyjnych działających w tradycyjnych branżach - odzieżowej, spożywczej i budowlanej - oraz w spółkach technologicznych i mediowych. To oznacza, po pierwsze, że inwestorzy zaczynają cenić spółki działające w prostych, przejrzystych i przede wszystkim przewidywalnych sektorach.
Po drugie, tak jak na świecie w Polsce panuje przekonanie o jeszcze mało znanym, ale olbrzymim potencjale rozwojowym branży medialno-rozrywkowej.
Po trzecie, wiele z tych firm skutecznie potrafi konkurować na rynkach zagranicznych i eksport odgrywa w ich działalności coraz większą rolę.
Każda z 10 firm ma swoje atuty, ale wspólnym mianownikiem dla nich wszystkich jest jasna strategia, dynamiczny zarząd i mocna pozycja rynkowa. Mają dobry bilans otwarcia i potencjał rozwojowy. Droga na szczyty dla najlepszych jest otwarta.
Ale czołowa dziesiątka to nie samotna wyspa w morzu przeciętności. Wybierając te firmy, pod uwagę braliśmy kilkanaście innych o podobnym lub zbliżonym potencjale. W tej grupie były np. PKO BP (bankowość), Polsat i ATM (media), Polfa Kutno (farmacja), Netia (telekomunikacja), Agros Nova (przemysł spożywczy), Psiloc (IT), Inter Groclin (motoryzacja).

Bank BPH - na wojnę z gigantami
Zdaniem analityków, bank BPH SA jako jedyny może w najbliższych latach podważyć pozycję liderów PKO BP i Pekao SA. - Przemawiają za tym coraz lepsze wyniki, poprawiająca się rentowność kapitałów własnych oraz już osiągnięta pozycja wicelidera rynku kredytów hipotecznych - wylicza Jacek Obrocki, dyrektor wydziału analiz Beskidzkiego Domu Maklerskiego SA. Do tego trzeba dodać trzecią co do wielkości sieć sprzedaży i stabilnego silnego inwestora, nowoczesną platformę informatyczną, duże kapitały własne, a poza tym jasno określoną strategię.
Kierowany przez Józefa Wancera bank wiosną ogłosił nową strategię, która zakłada m.in. zwiększenie wskaźnika zwrotu z kapitału z obecnych 12 proc. do 22 proc. w 2006 r. Zmiana ta będzie głównie wynikiem poprawy po stronie przychodów - zwiększenie sieci placówek oraz poprawa obsługi klientów. Pozostałe założenia obejmują m.in. zdobycie 20 proc. rynku zamożnych klientów oraz mocniejsze osadzenie się wśród polskiej klasy średniej, wejście do pierwszej trójki wydawców kart kredytowych i rozbudowa kanałów dystrybucji. Ponadto bank zamierza zmniejszyć wskaźnik kosztów do dochodów z obecnych 63,8 proc. do 51 proc. Inwestycje związane z nową strategią banku będą kosztować ok. 100 mln zł w najbliższych trzech latach.

ComArch - eksportowe
technologie
Strategia ukierunkowana na ekspansję na wielu rynkach - to zdaniem Piotra Przedwojskiego, doradcy inwestycyjnego z Arka BZWBK AIB, cecha, która wyróżnia krakowski ComArch, integratora i producenta systemów informatycznych m.in. dla telekomunikacji, finansów i bankowości, przemysłu oraz administracji.
Jest to jedna z nielicznych polskich firm z branży IT, która potrafi skutecznie konkurować na rynkach zagranicznych. Niedawno spółka poinformowała np. o rosyjskim kontrakcie na jej elektroniczny system wymiany dokumentów. Zakupi je stowarzyszenie ECR Rosja, zrzeszające tamtejszych producentów i sieci handlowe - m.in. Coca-Colę i Metro. Kontrakt ma przynieść spółce 1 mln USD przychodów do końca 2005 roku. Janusz Filipiak, prezes ComArchu, nie ukrywa, że priorytetem firmy jest zwiększenie eksportu. W 2003 roku stanowił on 15 proc. przychodów. Rok 2004 firma otworzyła z portfelem zamówień zagranicznych czterokrotnie większym niż rok 2003.
Zarząd liczy, że przychody grupy ComArchu w tym roku sięgną 300 mln zł. Strategia zakłada wzrost w najbliższych latach średnio o 20 proc. rocznie.
Ukierunkowanie na eksport nie oznacza, że firma rezygnuje z rynku krajowego. W związku z przystąpieniem do UE wiele firm i administracja będą musiały zwiększyć inwestycje informatyczne, aby odrobić zapóźnienia. ComArch chce to wykorzystać.

Cersanit - na podbój Wschodu
`Moce produkcyjne jedynym ograniczeniem` - tak swój raport o Cersanicie z końca czerwca zatytułowała Sylwia Jaśkiewicz z CDM Pekao SA. Podkreśla ona, że biorąc pod uwagę utrzymujący się wysoki popyt na produkty firmy, rozwój spółki będzie zależał od nowych inwestycji, gdyż obecne moce produkcyjne są w pełni wykorzystywane.
Bartosz Ostafiński z Beskidzkiego Domu Maklerskim docenia, że kieleckiej spółce udało się skutecznie rozszerzyć ofertę i dzisiaj jest w stanie klientom zaproponować kompleksowe wyposażenie łazienek, od płytek po meble. Trzeba przyznać, że przemyślane inwestycje, sprawny marketing, dobre zarządzanie doprowadziły do poprawy wyników firmy. Przychody w 2003 r. osiągnęły blisko 518 mln zł, wobec 394 mln zł rok wcześniej.
Swoich szans firma szuka też za granicą. Jest już obecna na 25 rynkach. W 2003 roku eksport stanowił 36 proc. sprzedaży (ponad 187 mln zł), przy czym jego wartość w stosunku do roku poprzedniego wzrosła o 93 proc. Szczególnie dobrze radzi sobie Cersanit w krajach za wschodnią granicą. Jego pozycję powinna jeszcze umocnić budowa fabryki ceramiki sanitarnej na Ukrainie.

Fakro - okna na Świat
Producent okien dachowych z Nowego Sącza już jest gwiazdą polskiego eksportu i myśli technologicznej, a wciąż ma potencjał do rozwoju i rynkowej ekspansji. Pozycję startową Fakro ma znakomitą. Zajmuje już 17 proc. światowego rynku okien i jest obecnie światowym graczem nr 2 w segmencie okien dachowych, za Veluxem. Pod własną marką firma eksportuje 70 proc. produkcji. Okna z Nowego Sącza trafiają do 40 krajów. Obecnie badane są możliwości na rynku chińskim.
Firma od lat jest niekwestionowanym liderem na polskim rynku. Ma w ofercie 300 modeli i odmian okien, a także rolet, żaluzji, markiz, schodów strychowych. Wszystko dzięki własnemu działowi badań i rozwoju zatrudniającemu 25 inżynierów. Zespół ten opracował już kilkanaście patentów krajowych i zagranicznych.
Za dobrymi perspektywami dla tej prywatnej spółki przemawia oczekiwana hossa budowlana w Polsce, dobrze rozbudowana sieć dystrybucyjna za granicą (osiem własnych spółek), konkurencyjne ceny oraz coroczne wprowadzanie nowości. Wszystkie opracowywane są we własnym ośrodku badawczo-rozwojowym.
Fakro działa od 1991 roku. Co roku przedsiębiorstwo odnotowywuje dodatnią dynamikę przychodów, w 2003 roku wyniosła ona ponad 30 proc., w tym roku będzie podobnie. Ryszard Florek, prezes Fakro, zapowiada konsekwentne budowanie firmy globalnej. Nie wyklucza akwizycji mniejszych firm z pokrewnych branż np. stolarki budowlanej.
Fakro jest jedyną spółką wybraną do Top 10 nie przez analityków, ale redakcję BusinessWeeka. To nasz typ ze względu na już zdobytą światową pozycję i innowacyjność, co daje dobre perspektywy do dalszej ekspansji.

Graal - rybna ekspansja
Firma Graal - producent i dystrybutor konserw rybnych i mięsnych z Wejherowa - ma ambitne plany. Aby je zrealizować, pod koniec listopada zamierza zadebiutować na warszawskiej giełdzie. Firma liczy, że z publicznej subskrypcji akcji uzyska 25 mln zł. - Środki te zamierzamy przeznaczyć na przejęcia innych firm z branży, by umocnić naszą pozycję na rynku - mówi Robert Wijata, dyrektor ds. operacyjnych.
Bogusław Kowalski, założyciel firmy Graal, swoją biznesową działalność zaczynał w 1990 r. od hurtowni konserw rybnych. Po kilku latach jego firma stała się jednym z głównych importerów (obecnie ma 50-procentowy udział w imporcie tuńczyków) i dystrybutorów na naszym rynku.
W tym roku Graal postanowił zaistnieć też jako producent, przejmując udziały w firmie Polinord. Po tej akwizycji firma zajmuje 30 proc. polskiego rynku konserw rybnych. W ten sposób Graal zdystansował swojego głównego rywala - Wilbo. Po sfinalizowaniu kolejnego zakupu - firmy Syrena Royal - przewaga jeszcze się powiększy.
W ubiegłym roku przychody grupy Graal osiągnęły 184,6 mln zł, zysk netto 1,1 mln zł. Firma przykłada dużą wagę do eksportu. Jej wyroby trafiają m.in. na rynki Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, do USA i na Jamajkę. - W najbliższych latach planujemy zwiększenie eksportu, szczególnie do krajów Unii Europejskiej. Zamierzamy także zwiększyć swój udział w sprzedaży mrożonych ryb i owoców morza - mówi Robert Wijata.
Graalowi sprzyja to, że średnia konsumpcja ryb w Polsce jest wciąż ponaddwukrotnie mniejsza niż w Europie. To będzie się zmieniać. Na wielkość spożycia ryb duży wpływ mają też rosnące ceny mięsa.

Grupa Kęty - aluminiowy lider
Sebastian Słomka, analityk z BDM PKO BP bardzo wysoko ceni zarząd grupy Kęty, lidera na rynku przetwórstwa aluminium w Polsce. - Jeśli firma rozważa obecnie zakup od Impexmetalu Huty Aluminium `Konin`, to z pewnością dobrze to przemyślała - podkreśla. Zarząd liczy, że dzięki przejęciu innej firmy z branży (niekoniecznie musi być to huta w Koninie) dynamika wzrostu przychodów - w tym roku szacowana na 10 proc. - w najbliższych latach wzrośnie.
Obecnie firma kontroluje w Polsce ok. 45 proc. rynku stolarki aluminiowej, 53 proc. rynku profili aluminiowych i około 22 proc. rynku opakowań giętkich. Jest to kolejna w naszej dziesiątce firma, w której eksport odgrywa coraz większą rolę i dla której krajowy rynek staje się już za ciasny. Obecnie około 30 proc. przychodów firmy zapewnia eksport. Największym zagranicznym rynkiem zbytu dla Kęt są Niemcy. Za najbardziej perspektywiczne obok krajów UE zarząd uznaje Rosję i Ukrainę. Mocną stroną firmy jest nowoczesny park maszynowy, do czego przyczyniła się przemyślana i konsekwentna polityka inwestycyjna. W ciągu ostatnich 10 lat na inwestycje spółka wydała ok. 700 mln zł.

LPP - siła w markach
Sukces marki Reserved nie uśpił właścicieli LPP SA i wiosną wprowadzili na rynek kolejną markę - Cropp. Do końca lipca br. firma otworzyła 10 sklepów z szyldem Cropp w centrach handlowych największych aglomeracji. Gdańska spółka ma już 70 sklepów w kraju i 20 za granicą. Od dłuższego czasu spółka jest ulubieńcem analityków (w ankiecie BusinessWeeka była najczęściej wskazywana jako firma o dużym potencjale).
Reserved jest jedną z najbardziej znanych polskich marek (piąta pozycja w ankiecie Pentora na najbardziej ulubione marki).
- LPP skutecznie konkuruje z zachodnimi sieciami odzieżowymi. Jako jedna z niewielu polskich firm dąży do zbudowania silnej pozycji w regionie Europy Środkowo-Wschodniej - ocenia Marcin Materna, doradca z DM Millennium.
Atutami spółki predystynującymi ją do dalszego rozwoju są stabilny akcjonariat (m.in. fundusze EI), zorientowani na ekspansję właściciele i silna marka. Spółka podąża za pomysłami liderów rynku odzieżowego: lokuje całą produkcję w Azji, silnie inwestuje w marketing i korzysta z efektywnego sposobu ekspansji dzięki franchisingowi. - Determinantą naszego rozwoju będzie inwestowanie w zespół projektantów. Obecnie liczy on 40 osób, a będzie większy - powiedział nam Dariusz Pachla, wiceprezes LPP SA. Strategicznym celem firmy jest zdobycie pozycji lidera w segmencie odzieży codziennej na polskim rynku. LPP chce być graczem pierwszoligowym, jeśli chodzi o Europę Środkową, i zaakcentować swoją obecność na rynkach zachodnich.

Travelplanet - polska Expedia
Sprzedaż wycieczek i imprez turystycznych przez internet to jedna z najszybciej rozwijających się dziedzin e-commerce na świecie. Według szacunków firmy Forrester Research, w ubiegłym roku wartość rezerwacji turystycznych dokonywanych za pośrednictwem sieci tylko w USA osiągnęła ponad 52 mld dolarów. Było to o 91 proc. więcej niż rok wcześniej. Ten trend jest też widoczny w Polsce. W połączeniu z ropowszechnianiem się szerokopasmowego internetu daje to tego rodzaju biurom turystycznym dobre perspektywy.
Można założyć, że największy kawałek tortu przypadnie liderowi, którym w Polsce jest Travelplant z grupy MCI. W pierwszym kwartale 2004 r. Travelplanet sprzedał usługi turystyczne wartości 2,92 mln złotych. W porównaniu z rokiem ubiegłym jest to wzrost o ponad 307 proc. 88 proc. obrotu spółki to sprzedaż wycieczek. Na drugim miejscu (7,5 proc.) są bilety lotnicze sprzedawane za pośrednictwem serwisu Aero.pl. Reklama to 4,5 proc. obrotu firmy.
W przyszłym roku firma chciałaby zadebiutować na giełdzie. Pozyskane w ten sposób środki mają zostać wykorzystane na wejście m.in. na rynki Czech, Węgier, Rosji i Ukrainy. Spółka chce także rozszerzać ofertę o takie usługi jak sprzedaż biletów na imprezy rozrywkowe (kina, teatry), sprzedaż ubezpieczeń itp. Zarząd nie wyklucza, że w tym celu będzie dokonywać przejęć na rynku.
- Chcemy stworzyć w tej części Europy firmę, która będzie partnerem dla takich europejskich potentatów jak Lastminute.com - mówi Tomasz Moroz, wiceprezes Travelplanet.

TVN - tłuste lata
Wyniki finansowe TVN za 2003 rok (74,4 mln zł zysku netto) wskazują jednoznacznie, że najgorsze stacja ma już za sobą. Co więcej - rynek reklam wreszcie odbił się od dna, a wyniki makroekonomiczne wskazują, że jest to trend trwały. Wyniki za 2004 rok powinny być więc jeszcze lepsze, choć pewnie nie tak dobre, jak chcieliby akcjonariusze TVN.
W porównaniu z zachodnią konkurencją stacja nadal jest jednak kopciuszkiem pod względem sprzedaży, za co odpowiada relatywnie niski poziom cen reklam.
TVN jest już w połowie drogi na GPW. Trafi tam jako właściciel grupy kanałów - oprócz flagowego TVN także TVN 24, TVN Siedem i powstającego właśnie TVN Styl i kilku innych tematycznych.
Polskim nadawcom nie zagraża konkurencja z zagranicy, bo na rynku nie ma wolnych częstotliwości. Warunki zmieni spodziewane uruchomienie naziemnej telewizji cyfrowej. Dojdzie do tego jednak za kilka lat. Wówczas liczba ogólnopolskich kanałów wzrośnie z pięciu do kilkunastu.
TVN w przeciwieństwie do innych stacji, będąc w grupie medialnej ITI, może korzystać z efektów synergii, proponować szerszą ofertę widzom i reklamodawcom, co powoduje, że jest bardziej atrakcyjna pod względem inwestycyjnym.

ZM Duda - wejście z tupetem
W ciągu niespełna półtora roku Zakłady Mięsne Duda z Wielkopolski wyrosły na krajowego potentata rynku mięsnego. Spółka rodziny Dudów z Grąbkowa działała na rynku od kilku lat, jednak lwi pazur pokazała po giełdowym debiucie w styczniu 2003 roku. Od tego czasu jej akcje zyskały na wartości 480 proc.
Powodzenie inwestorów Duda zawdzięcza obranemu modelowi biznesowemu i przejęciom firm z branży.
- Rozwijamy się dzięki strategii ścisłej specjalizacji w uboju i wstępnej obróbce surowca. To zapewnia nam niskie koszty - wyjaśnia Roman Miler, członek zarządu spółki. Firma powiększyła w tym roku potencjał produkcyjny i przychody, dokonując akwizycji niewielkich spółek zajmujących się ubojem i dwóch firm dystrybucyjnych - Makton i EuroSmak. W efekcie przychody wzrosną. W ubiegłym roku osiągnęły 300 mln zł, w tym planuje się ponad 800.
Jak powiedział nam Roman Miler, perspektywy dla rozwoju firmy są dobre. Po pierwsze, ZM Duda (niedługo firma zmieni nazwę na Polski Koncern Mięsny) chcą zdobywać rynek przez kolejne akwizycje spółek dystrybucyjnych. - Dzięki temu będziemy mogli kontrolować jakość wyrobów finalnych, poprzez eliminowanie słabszych firm produkcyjnych - wyjaśnia strategię Miler. Po drugie, utrzymana zostanie specjalizacja spółki-matki. Po trzecie, podwoić ma się eksport. Po czwarte, ZM Duda chce wykorzystać zaufanie inwestorów i jeśli będzie trzeba, ponownie wykorzystać giełdę do pozyskania potrzebnych na rozwój kapitałów.
Za 3 lata firma z Grąbkowa chce być największą firmą w branży mięsnej pod względem sprzedaży. - Wyprzedzimy Sokołów i Morliny, i będziemy liderami - zapewniają właściciele firmy.

Dlaczego oni
Bank BPH
- Stwarza największe zagrożenie
dla dwóch goliatów polskiego sektora bankowego (Pekao S.A. i PKO BP)
- Jacek Obrocki, dyrektor wydziału analiz, Beskidzki Dom Maklerski
Cersanit
- Bardzo dynamiczny wzrost sprzedaży
przy utrzymaniu wysokiej rentowności. Spółka przymierza się do inwestycji
za wschodnią granicą
- Bartosz Ostafiński, analityk, Beskidzki Dom Maklerski
ComArch
- Skuteczne wejście na rynki zagraniczne, systematyczny wzrost obrotów, inwestycje w krakowskim parku technologicznym, brak powiązań politycznych
- Paweł Zaremba-Śmietański, analityk IDM SA
Fakro
- Wicelider sektora na świecie. Dzięki wąskiej specjalizacji i własnym pomysłom nowe rozwiązania techniczne i produkty z dużymi szansami na rozwój eksportu - redakcja BusinessWeeka
Grall
- Lider sektora. W przypadku debiutu na GPW powinien być notowany ze znaczną premią względem Wilbo
- Remigiusz Sopel, analityk IDM SA
Kęty
- Firma systematycznie poprawia wyniki dzięki wysokiemu poziomowi zarządzania oraz dynamicznemu dostosowywaniu strategii do zmian rynkowych
- Kuba Sierka, analityk, Beskidzki Dom Maklerski
LPP
- Na polskim rynku lider dystrybucji odzieży. Skutecznie konkuruje z zachodnimi sieciami odzieżowymi. Konsekwentnie dąży do zbudowania znanej marki w Europie Środkowo-Wschodniej
- Marcin Materna, analityk Millenium DM
Travelplanet
- Dynamiczny rozwój, atrakcyjny rynek, plany wejścia na giełdę Paweł Zaremba-Śmietański analityk IDM SA
TVN
- Firma skutecznie wykreowała program
informacyjny TVN 24, który nie ma praktycznie konkurencji wśród kanałów o takim charakterze. Perspektywa rozwoju na rynkach zagranicznych Paweł Gieryński, prezes Copernicus Finance
ZM Duda
- Firma buduje koncern mięsny i ma szansę w cztery lata ponad czterdziestokrotnie zwiększyć sprzedaż. Szanse eksportowe
- Remigiusz Sopel, analityk IDM SA

Czytaj także

 0